Anabella – Rozdział LXIV (cz. 4)

Środowy poranek był pogodny i względnie ciepły. Mróz zelżał już, śnieg powoli zaczynał topnieć, a mocno świecące słońce sygnalizowało nadchodzącą wiosnę, choć do końca lutego brakowało jeszcze kilku dni. Skromny kondukt pogrzebowy niosący na cmentarz trumnę z ciałem pana Szczepana obejmował kilkanaście osób, bowiem oprócz Izy, Majka, pani Jadzi i dwojga innych sąsiadów znalazło się w nim również kilkoro przyjaciół i współpracowników pierwszej dwójki, którzy, choć osobiście nie znali zmarłego, w ten sposób chcieli okazać im swoją solidarność – pan Stanisław, Antek, Chudy, Klaudia i Ola z Anabelli, a także Marta i Daniel oraz Lodzia, która jednocześnie reprezentowała Pabla, ów bowiem, choć ze względu na Majka bardzo chciał przyjść na pogrzeb, akurat w tym czasie miał niemożliwą do przełożenia rozprawę w sądzie.

Dopiero po śmierci pana Szczepana Iza i Majk odkryli, jak dalece i od jak dawna wszystko było przygotowane na tę okoliczność. Staruszek już wiele lat wcześniej zadbał o miejsce dla siebie w tym samym grobie, w którym spoczywała Hania, i dopracował wszystko zarówno od strony formalnej, jak i technicznej. Przy każdym dokumencie, który należało załatwić, czy to w urzędzie, czy na cmentarzu, wystarczał tylko potwierdzający podpis Izy, wszystko bowiem było aktualne, dopilnowane i nawet z góry opłacone. Widać było, że pan Szczepan od dawna żył myślą o tym, że w końcu spocznie obok ukochanej żony, z którą rozłączyła go śmierć i z którą tylko ona mogła go na nowo połączyć.

Stojąc przy boku Majka nad otwartym grobem, do którego za chwilę grabarze mieli złożyć ciało ich wspólnego przyjaciela, Iza wpatrywała się w grube, zabezpieczone betonem deski na dnie odkrytej jamy, uświadamiając sobie, że jeszcze niżej, pod tymi deskami, od pięćdziesięciu lat leżała trumna z doczesnymi szczątkami Hani. Wiedziała o tym od dawna, owszem… ale jednak teraz, kiedy widziała przed sobą te deski, prawda ta docierała do niej o wiele bardziej obrazowo i namacalnie. Wyobraziła sobie ów dzień sprzed pół wieku, kiedy w tym samym miejscu, na tym samym cmentarzu pan Szczepan, będący wówczas w wieku Majka i Pabla, z niewyobrażalnym bólem oddawał ziemi ciało swej przedwcześnie zmarłej żony. W jej pamięci odezwały się jego słowa sprzed ponad roku. Nie pamiętam, co się ze mną działo przez pierwsze dni, mam tylko jakieś niewyraźne migawki z pogrzebu, nic więcej. Chyba wyłem tam i krzyczałem, dawali mi jakieś leki na uspokojenie… Ach, jakże wyraźnie widziała tę scenę! Twarz młodego Szczepana, którą znała z pożółkłych fotografii, łzy rozpaczy w jego oczach i tęsknotę, która wtedy dopiero się zaczęła, a miała wszak trwać aż pięćdziesiąt długich lat.

„Pięćdziesiąt lat!” – myślała ze smutkiem. – „Toż to więcej niż pół jego życia… cała wieczność! Tak długo pozostał wierny swojej Hani…”

Twierdzenie to uderzyło ją z całą mocą i niepostrzeżenie przywiodło jej na myśl postać Michała. Ona wszak też kochała go wiernie od wielu, wielu lat… Co prawda dopiero od niespełna szesnastu, co stanowiło zaledwie jedną trzecią lat, które pan Szczepan spędził sam po śmierci Hani, jednak w skali jej dotychczasowego życia to był ogrom czasu! Czy jej dalsze życie będzie naznaczone tą samą pustką? Szczepan przynajmniej miał piękne wspomnienia z kilkuletniego okresu prawdziwego, najgłębszego szczęścia. A ona? Jakże żałośnie skromne były jej wspomnienia! Kilka miesięcy bycia dziewczyną Michała? Jedna noc spędzona z nim w motelu? Noc, na którą zresztą niepotrzebnie wtedy się zgodziła… Szczepan mógł żyć samotnie przez dziesiątki lat w imię pamięci kobiety, którą kochał z wielką wzajemnością. A ona? Jej miłość przecież nigdy nie doczekała się prawdziwej wzajemności…

Miłość nieodwzajemniona podlega terapii… Oto w głowie zatłukły jej się słowa wypowiedziane jej własnym głosem. Zaraz, zaraz… kiedy to było? Ach tak! W dniu, kiedy po raz pierwszy wypowiedziała je do Majka… Terapia! Terapia ratująca życie! Nie to fizyczne, bo ono nie było w niczym zagrożone, ale to duchowe, wewnętrzne, od którego zależał cały sens istnienia. Majk też znał ten ból, od lat przeżywał to samo, ostatnio nawet znów jakby ciężej… Wprawdzie nic nie mówił i nie prosił jej o rozmowę w trybie terapii, ale przecież widziała, że znów męczy się i bije z myślami, że znów nie jest mu lekko… jak jej.

Wzrok Izy dyskretnie prześlizgnął się po ludziach zgromadzonych wokół otwartego grobu i zatrzymał się na twarzy Majka, który stał obok niej, gdyż dziś od rana trzymali się razem jako organizatorzy pogrzebu i osoby emocjonalnie najbliższe zmarłemu. Aby spojrzeć na niego, musiała podnieść głowę, on zaś widocznie zauważył ten ruch, bowiem również zerknął na nią i w jego oczach pojawił się znak zapytania.

Coś jest nie tak? – wyczytała w jego spojrzeniu jak w otwartej książce.

Nie, wszystko gra – odpowiedziała mu natychmiast uspokajającym wzrokiem i oboje wymienili leciutkie uśmiechy.

Nie, teraz to nie był czas na myślenie o własnych problemach i terapii złamanego serca, trzeba było skupić się na trwającej uroczystości. Odmówić modlitwę za duszę pana Szczepana i pożegnać go godnie, choć jego dusza i tak była już daleko… Symbolika dwóch ciał złożonych w jednym grobie miała w sobie coś tak niezwykłego, tak wzniosłego! To samo czuła już raz na pogrzebie matki – jej ciało również składano do mogiły, w której od jedenastu lat spoczywał jej mąż. Ich ziemskie życie już się skończyło, ale czy miłość, która połączyła ich na ziemi, nie przetrwała i w zaświatach?

„Trzeba w to wierzyć” – myślała ze wzruszeniem, kiedy grabarze ostrożnie opuszczali trumnę w głąb grobu. – „Trzeba wierzyć, że i jedni, i drudzy wreszcie znowu są razem…”

Na cmentarzu skąpanym w słabym zimowym słońcu nagle zapadła cisza, którą przerwało głuche uderzenie grud ziemi rzuconych przez kapłana na spoczywającą w dole trumnę.

– Prochem jesteś i w proch się obrócisz…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział LXIV (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz