Anabella – Rozdział LXIV (cz. 7)

– Dobra, zostawmy to – machnął ręką. – Ważne, że w końcu cię znalazłem. Na początku chciałem spotkać się tylko tak sobie, no wiesz… pogadać chwilę, odświeżyć kontakt… ale potem sytuacja trochę się skomplikowała – ostatnie słowo wymówił znacząco, przypatrując jej się natarczywym wzrokiem. – A nawet bardzo się skomplikowała.

Iza zebrała w sobie całą siłę woli, podniosła głowę i popatrzyła mu prosto w oczy, celowo przywołując na pamięć scenę z Korytkowa, by na nowo poczuć w sobie tamten gniew, który wówczas dał jej moc wyrzucenia z domu starego Krzemińskiego.

– To prawda – przyznała lodowatym tonem. – Skomplikowała się. I chyba nie ma sensu jeszcze bardziej jej komplikować. Ja przynajmniej nie mam takiego zamiaru. Dlatego z góry zapowiadam, że szkoda twojego wysiłku, bo niczego dzisiaj ze mną nie ugrasz.

Michał drgnął, jakby zaskoczony i zbity z tropu takim postawieniem sprawy. Zacięta twarz dziewczyny, jej dumne spojrzenie i wielkie brązowe oczy, zawsze łagodne, a dziś ciskające iskry, jakich nigdy dotąd u niej nie widział, zdumiały go tak samo, jak zadziwiłaby go czarna burzowa chmura pojawiająca się nie wiadomo skąd na pogodnym letnim niebie.

– No co ty, Izka? – uśmiechnął się z niedowierzaniem. – Chyba nie będziesz grać ze mną w tę samą gierkę co z moim starym, co? Daj spokój, mała…

Przechylił się przez stolik, by sięgnąć po jej rękę, jednak ona cofnęła ją szybko, wyprostowała się na krześle i ułożyła obie dłonie na kolanach. Michał znów spoważniał.

– Czyli co? Chcesz mi powiedzieć, że teraz będziesz odwalać fochy i fukać się na mnie za mojego starego, tak? – zapytał owym chłodnym tonem, którego zawsze się u niego bała, bowiem nigdy nie wróżył niczego dobrego. – Uważasz, że jak pożarłaś się z moim ojcem, to musisz to samo zrobić i ze mną? Bo co to ja niby jestem, klon mojego starego? Wyluzuj, młoda, co? Myślisz, że przyszedłem tutaj namawiać cię na sprzedaż działki od tej czarownicy Andrzejczakowej? Jeśli tak myślisz, to mylisz się, i to bardzo. Mam gdzieś tę waszą ziemię. Kapujesz? Nie obchodzi mnie ta sprawa, mam jej powyżej uszu, flaki już mi się przewracają, jak o tym słyszę…

Iza siedziała nieruchomo, walcząc z burzą emocji, która wbrew jej woli ogarniała ją coraz mocniej. Nie wierzyła ani jednemu jego słowu, jednak ton urazy w jego głosie brzmiał tak wiarygodnie, że przez chwilę zrobiło jej się nieswojo. I za to najbardziej potępiała samą siebie. A zatem już manipulował! Zorientował się, że ma zamiar być stanowcza, i przyjął strategię bagatelizowania, żeby uśpić jej czujność, a może nawet wzbudzić wyrzuty sumienia. Znał przecież moc tego zimnego tonu, pod którym zawsze uginała się, gotowa zrobić wszystko, żeby tylko go nie słyszeć… żeby tylko znowu się uśmiechnął… Przez głowę przebiegła jej mętna myśl, że jeszcze rok temu natychmiast pożałowałaby wypowiedzianych do niego słów i rzuciłaby się do przeprosin. Dziś jednak, choć w pierwszej sekundzie straciła odrobinę pewności siebie, nie było mowy o kapitulacji. Żadnych ustępstw. Musiała być twarda… twarda aż do końca.

– Doprawdy? – uśmiechnęła się kpiąco. – A jednak w maju spotkałeś się ze mną tylko po to, żeby podpytać mnie o tę działkę. Czyżbyś od tamtej pory zmienił zdanie?

Michał zaniemówił, patrząc na nią szeroko otwartymi oczami, po czym nerwowym gestem sięgnął po swoje piwo i upił solidnego łyka.

– No dobra, Izka – podjął poirytowanym tonem, z hałasem odstawiając kufel na stolik. – Skoro koniecznie chcesz gadać ze mną w taki sposób, to okej, wyjaśnijmy to sobie od razu. Racja, pytałem cię wtedy o działkę Andrzejczakowej, bo owszem… pół roku temu jeszcze jakoś tam mnie to interesowało. Zadałem ci proste pytanie, w końcu każdemu wolno zapytać, nie? Liczyłem na szczerość po tylu latach znajomości. A ty co zrobiłaś? Okłamałaś mnie. Wiedziałaś wtedy doskonale, kto kupił tę pieprzoną ziemię, bo kupcem byłaś ty sama i twoja rodzina. I co? Nie pisnęłaś na ten temat ani słowa, nałgałaś mi w żywe oczy i zrobiłaś ze mnie durnia… No co? Może tak nie było?

Iza odwróciła wzrok i zagryzła wargi, w duchu przyznając, że w tych słowach było sporo racji. Jednak czy człowiek, który tyle razy ją oszukał, miał moralne prawo czynić jej takie wyrzuty? On sam też nie był przecież bez winy…

– Ale ja się na ciebie o to nie gniewam – dodał łagodniej Michał, przechylając się ponad stolikiem w jej stronę i próbując zajrzeć jej w oczy. – Uwierz, Iza, nie obchodzi mnie to. Ta działka nie jest mi do niczego potrzebna i szlag mnie trafia, jak pomyślę, że mam się z tobą kłócić o jakiś głupi kawałek ziemi. Wystarczy, że mój ojciec dał ci popalić, słyszałem tę historię i uważam, to on przegiął na całej linii, a nie ty czy twoja siostra. Nawet cieszę się, że tak mu dałaś po garach, sam już dawno mówiłem mu, żeby odpuścił z tą działką, a on nie i nie… no to ma za swoje. Ja nie chcę się w to mieszać, powiedziałem mu to jasno i tego się trzymam. No, Iza? – dodał pojednawczo. – Możesz nawalać się z moim starym, ile tylko chcesz, ale na mnie się za niego nie mścij, co? Okej, mała?…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział LXIV (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz