Anabella – Rozdział LXV (cz. 9)

Majk nabrał mocno powietrza w płuca, jeszcze bardziej spoważniał i odwrócił wzrok. Iza podniosła rękę i ze współczuciem pogładziła go po policzku.

– Cierpisz, biedaku – pokiwała głową. – Ja to doskonale wiem, nie ukryjesz się przede mną. Masz jakiś kryzys i dusisz go w sobie, a ja przecież tylko czekam, kiedy zgłosisz się na terapię. Czekam na to już prawie trzy miesiące. Dlaczego nie chcesz ze mną porozmawiać, wyrzucić tego z siebie?

Uśmiechnął się lekko, jakby z pobłażaniem.

– Cóż, elfiku – odparł, przechylając głowę, by mocniej przytulić policzek do jej dłoni. – Jak by ci to powiedzieć… Życie jest zwariowane i pokrętne, potrafi zaskoczyć nas zza węgła i kiedy już myślimy, że wychodzimy z labiryntu, nagle stawia nas przed jeszcze większą ścianą. Perfidna gra… Czego byśmy nie zrobili, zawsze poprowadzi nas taką drogą, że przynajmniej w jakiejś mierze musimy przejść ją całkiem sami.

– Tak, to prawda – zgodziła się natychmiast, przypominając sobie koszmarną sobotnią noc po kłótni z Michałem. – Są takie chwile, kiedy bezwzględnie trzeba zostać ze sobą sam na sam. Ale przynajmniej w pewnym stopniu… w pozostałym wymiarze… ktoś może nam pomóc. Ja właśnie dzisiaj wygadałam się przed tobą i dopiero teraz widzę, jak bardzo brakowało mi już naszej rozmowy w trybie terapii. I naszej sesji doładowania baterii – dodała ciepło. – To jest taka niesamowita ulga, kiedy można przytulić się do drugiego człowieka… Bez tego czułabym się tysiąc razy gorzej i pewnie nie miałabym tyle siły do walki z życiem.

– Ja przecież tego nie kwestionuję – uśmiechnął się leciutko Majk. – I jeśli chodzi o doładowanie baterii, to chyba wiesz, że domagam się go bezwstydnie przy każdej możliwej okazji. Uzależniłem się już od elfikowej energii i bez niej czuję się jak flak. A co do rozmowy w trybie terapii to… owszem, chcę jej, Iza – przyznał smutno. – Bardzo chcę, nawet nie wiesz, jak bardzo… Ale to nie takie proste. Masz rację, że od paru miesięcy duszę w sobie milion niewypowiedzianych rzeczy… i najchętniej wykrzyczałbym je na głos… Zrobiłem to zresztą ostatnio – dodał ciszej, jakby zawstydzony. – Ale musiałem być z tym sam. Inaczej nie mogę… przynajmniej jeszcze nie teraz.

– Ach – szepnęła Iza, w lot domyślając się, o co mu chodziło. – Byłeś na końcu świata?

– Byłem – skinął głową. – Ciężko tam się teraz dojeżdża, bo wszędzie leży od cholery śniegu, a on w dodatku zaczyna już topnieć. Upartoliłem opla błotem po sam dach… Facet w myjni złapał się za głowę i policzył mi podwójną stawkę za doprowadzenie go do ładu – prychnął lekko śmiechem. – Jak tak dalej pójdzie, to roczne koszty mycia przekroczą wartość auta! Ale warto było. Dzięki temu ogarnąłem się trochę i uporządkowałem sobie w głowie kilka trudnych spraw… nawet jeśli finalnie na niewiele to się zda… Co mogę powiedzieć, elfiku? Życie jest tak nieprzewidywalne, że straciłem już busolę i ciężko mi pozbierać się w jeden kawałek. Ale kocham je za to… Chodź do mnie, Iza, przytul się – dodał nagle, pociągając ją ku sobie tak, by oparła się obok niego na oparciu wersalki, i obejmując ją ramieniem. – Kiedy gadam o takich rzeczach, muszę czuć cię przy sobie. Bez tego nie ma nawet połowy efektu. Gdybyś ty wiedziała, jaką moc ma ta twoja szalona terapia! Śmiałem się z niej na początku, kpiłem sobie… ech, ja głupek! Śmieszny frajer, który myślał, że nic już go nie zdziwi i że zna swoje granice…

– Ja też na początku nie wierzyłam w terapię – odparła z mimowolną satysfakcją Iza. – Wspomniałam ci o niej, ale w głębi serca miałam identyczne zdanie jak ty. I tak samo niechętnie zareagowałam na to słowo, kiedy Szczepcio powtórzył mi je po swoim koledze psychologu. Nie spodobało mi się tak jak tobie, uważałam, że jest zbyt zimne i techniczne… zbyt obojętne… Ale przecież tu nie chodzi o samo słowo, tylko o treść, jaką się w nie włoży. A my włożyliśmy w nie całych siebie…

– Właśnie tak – przyznał Majk, mocniej otulając ją ramieniem. – Całych siebie… świetnie to ujęłaś, Izula. Boże, jak ja już chciałem z tobą pogadać! Jak mi tego było trzeba!…

– A przecież wystarczyłoby, gdybyś dał mi jeden mały sygnał – odpowiedziała mu z wyrzutem. – Jedno słowo… a ty miesiącami nic i nic! Jesteś po prostu nieznośny… Powiedz mi, bardzo za nią tęsknisz? – dodała szeptem.

Majk znów uśmiechnął się lekko, jakby z rozbawieniem, jednak pozycja, w jakiej się znajdowali, sprawiała, że Iza nie mogła widzieć jego twarzy.

– Nie, elfiku – odparł cicho. – To nie w tym rzecz. Widzisz… przez długie lata byłem w takiej sytuacji, że kobieta, którą kochałem do szaleństwa, była blisko mnie. Tuż obok, na wyciągnięcie ręki. A mimo to dla mnie była dalej niż na końcu świata. I tak jest nadal… nic się nie zmieniło.

Iza pokiwała ze zrozumieniem głową. Choć sama znała uczucie, które opisywał, w jej przypadku zaistniał przynajmniej pewien krótki czas spełnienia marzeń, podczas gdy on nie zaznał tego nigdy.

– Co zrobić? Taki już mój los – ciągnął w zamyśleniu. – Dlatego tęsknota nie jest dobrym słowem. Raczej bezsilność… poczucie niemożności… a do tego paniczny strach przed utratą tego, co ma się w danym momencie. Nawet jeśli to jest niewiele… ale jednak jest… to nie chce się tego stracić.

– Aha – szepnęła Iza. – Rozumiem, co masz na myśli.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział LXV (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz