Anabella – Rozdział LXVI (cz. 1)

– Nie, Vic, skądże, nie przeszkadzasz mi – zapewniła go z uśmiechem Iza, zamykając drzwi i schodząc po schodach z telefonem przy uchu. – Wychodzę właśnie do pracy, ale mam dziesięć minut na dojście, więc możemy spokojnie porozmawiać.

– Dzwonię, żeby złożyć ci życzenia z okazji Dnia Kobiet – oznajmił wesoło Victor. – Słońca, uśmiechu, radości i szczęścia, Isabelle!

– Ach… dziękuję! – zdziwiła się. – Miło mi, że pamiętałeś, bo słyszałam, że w Belgii nie obchodzi się Dnia Kobiet.

– Nie obchodzi się, to prawda! – przyznał ze śmiechem. – Ale za to świętuje się go w Polsce, a ja dostałem już solidne przeszkolenie od Jean-Pierre’a, więc mam szansę uniknąć niewybaczalnej gafy! Co prawda z tej okazji powinienem podarować ci kwiaty, ale jest to… hmm, dość trudne technicznie… dlatego zrobię to osobiście dopiero za pięć tygodni, kiedy przyjadę do Lublina. A dzisiaj tylko dzwonię, żeby złożyć ci życzenia i zasypać deszczem komplementów.

Iza roześmiała się, mile zdziwiona tym gestem Victora. Rano na uczelni dostała już, podobnie jak pozostałe koleżanki, czerwoną różyczkę od kolegów z roku, a także okazjonalnego smsa od Daniela, jednak życzeń od Victora nie spodziewała się, wiedząc, że Belgowie nie mają tego w zwyczaju. Dziesięciominutowa rozmowa telefoniczna potoczyła się zatem pod znakiem omawiania różnic kulturowych między tradycją polską i belgijską, na co Victor zawsze był wyjątkowo wyczulony, dopytując o najdrobniejsze szczegóły, a następnie płynnie przeszła w zwyczajową lekcję polskiego, jakiej Iza regularnie udzielała mu pod koniec każdej rozmowy.

Dżjeń Kobjet – powtórzył po raz kolejny Victor dla utrwalenia sobie trudnej wymowy. – To łatwe, Isabelle, bo brzmi tak samo jak dżjeń dobry!

– Dokładnie tak! – zaśmiała się Iza, jak zwykle rozbawiona jego nieporadnym akcentem. – Widzisz, nauczyłeś się już tylu polskich słów, że teraz będziesz miał coraz łatwiej…

Urwała zaskoczona, gdyż za rogiem ulicy, w przecznicy przed Zamkową, wśród tłumu dostrzegła znajomą postać… a nawet dwie postacie! Dwie, choć zdawały się stanowić jedną, tak ściśle były splecione w uścisku, z ustami złączonymi w namiętnym pocałunku. Byli to Antek i Karolina. Beżowy płaszczyk dziewczyny, który Iza doskonale znała z szatni dla kelnerek, skomponowany z falą jej charakterystycznych jaśniutkich blond włosów, a także znajoma sylwetka wyższego od niej o pół głowy Antka nie pozostawiały żadnych wątpliwości co do tożsamości pary, mimo że z daleka nie było widać ich twarzy. W jednej z rąk zarzuconych na szyję chłopaka Karolina trzymała ogromny bukiet kolorowych tulipanów, który zapewne dostała od niego w prezencie i który, jak domyśliła się rozbawiona tym widokiem Iza, musiał znacząco jej zawadzać, bowiem oboje, ani na sekundę nie odrywając od siebie ust, całowali się tak szaleńczo, że co chwila aż zataczali się na ścianę kamienicy.

„Więc jednak!” – pomyślała, tylko jednym uchem słuchając Victora, który ze skupieniem powtarzał poznane dziś polskie zwroty. – „Nareszcie!”

Od czasu, kiedy Antek wstawił się u szefa za Karoliną, by ta mogła wrócić do pracy w Anabelli, cały zespół z zaciekawieniem obserwował ich oboje, nie odnajdując jednak w ich zachowaniu prawie żadnych sygnałów wzajemnego zainteresowania. Wręcz przeciwnie, Karolina bardzo starała się o taką konfigurację swoich zmian w grafiku, by w jak najmniejszym stopniu pokrywały się one z godzinami pracy Antka, a kiedy oboje czasami mijali się z konieczności na sali lub na zapleczu, praktycznie na siebie nie patrzyli, wymianę służbowych uwag przeprowadzając w sposób tak obojętny, że Wiktoria, Klaudia i Ola uznały jednogłośnie, że to już samo w sobie było podejrzane. Od kilku tygodni przekonana o swojej racji damska część ekipy Anabelli usiłowała zatem wychwycić nawet najdrobniejsze sygnały zaangażowania obojga kolegów, przy czym wydawało się, że im intensywniej ich obserwowano, tym pilniej oni strzegli się, by nie okazać po sobie żadnych śladów emocji.

W ostatnich dniach obserwacja Antka i Karoliny uległa jednak znacznemu osłabieniu, gdyż całą uwagę kelnerskiego grona przykuł Tom, którego przygnębienie już dawno rzucało się kolegom w oczy i o którym Wiktoria dowiedziała się w zaufaniu od Tymka, iż ma złamane serce. Najprawdopodobniej stan jego ducha wynikał wprost z rozstania z Darią, która, jak podejrzewał Tymek, porzuciła go po zaledwie dwóch miesiącach związku. Co prawda ani Tymek, ani nawet Chudy nie mieli co do tego stuprocentowej pewności, jako że Tom uparcie milczał na ten temat, odmawiając wszelkiej propozycji duchowego wsparcia ze strony kolegów, jednak na trafność tej hipotezy wskazywały jego fatalny humor oraz stała nieobecność Darii, której nikt nie widział w Anabelli już od kilku tygodni.

Tak czy inaczej, choć uwaga zespołu chwilowo odwróciła się od Antka i Karoliny, Iza nie omieszkała zauważyć, że oboje jeszcze bardziej niż zwykle zachowywali względem siebie obojętną, wręcz lodowato chłodną minę i unikali się nawzajem jak ognia. Kilkakrotnie, zgodnie z logiką rozumowania Oli, Klaudii i Wiktorii, zachowanie to wzbudziło w niej podejrzenie, iż jest to reakcja paradoksalna, odwrotnie proporcjonalna do tego, co naprawdę czują w głębi serca. Nie dzieliła się tym jednak z koleżankami, uznając, iż w tak delikatnej sytuacji Antka i Karolinę należy po prostu zostawić samym sobie. I oto wszystkie podejrzenia i oczekiwania ekipy Anabelli znalazły jednoznaczne potwierdzenie w obrazku, jaki ujrzała przed sobą!
(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Dalsze części:

Rozdział LXVI (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz