Anabella – Rozdział LXVI (cz. 2)

Zakończywszy dyplomatycznie rozmowę z Victorem, który z radością odliczał już tygodnie do planowanego przyjazdu do Polski, Iza schowała telefon i z uśmiechem ruszyła w stronę całującej się pary, zastanawiając się, w jaki sposób żartobliwie skomentować tę scenę. Oni jednak tak dalece byli zajęci sobą, że dookolny świat zdawał się dla nich nie istnieć, w związku z czym zupełnie nie zauważyli przechodzącej tuż obok koleżanki, która, mijając ich, celowo zwolniła kroku, a nawet zatrzymała się na chwilę, jednak, nie widząc reakcji, z rozbawieniem ruszyła w swoją stronę.

Do Anabelli weszła w jak najlepszym humorze, postanawiając, że nikomu nie będzie opowiadać o tym, co widziała na ulicy, by zainteresowani sami mogli ogłosić kolegom radosną nowinę w odpowiednim dla siebie czasie. W połowie sali wpadła na Zuzię, która niosła w obu rękach ręcznik papierowy i płyn do czyszczenia blatów. Od tygodnia najmłodsza członkini zespołu pracowała na nowym stanowisku, gdyż po powrocie pani Wiesi ze zwolnienia lekarskiego została oddelegowana z kuchni do sprzątania stolików oraz innych drobniejszych prac na sali i zapleczu, a także do stałej pomocy przy obsłudze dostaw.

Na widok Izy dziewczyna zatrzymała się i grzecznie dygnęła.

– Jak tam, Zuziu? – zagadnęła Iza, z uśmiechem przyglądając się jej drobnej buzi o jeszcze na wpół dziecięcych rysach i dużych, szmaragdowo-zielonych oczach, które patrzyły na nią spod przyciętej na pazia grzywki. – Radzisz sobie w nowej roli?

– Tak jest, proszę pani – zapewniła ją Zuzia. – Właśnie sprawdzam, czy wszystkie stoliki są czyste, pani Lidia mi kazała.

– Super, to leć, nie przeszkadzaj sobie – odparła wesoło, na co dziewczyna ponownie dygnęła przed nią i odeszła do swojej pracy.

Iza pozdrowiła po drodze Alę, Klaudię i Gosię, które wyszły z tacami z zaplecza, udając się na obsługiwane przez siebie sektory sali, po czym na znak Wiktorii zatrzymała się przy barze. W oczy rzucił jej się szklany wazonik, w którym tkwiła niewielka wiązanka różowych goździków.

– Iza, czekaj, mam do ciebie dwa słowa – rzuciła Wiktoria, wprawnie nalewając piwo dla dwóch klientów naraz. – Po pierwsze szef kazał ci powiedzieć, że musiał wyjść na dwie godziny i będzie dopiero po dwudziestej, bo spotyka się z kimś tam… mówił nazwisko, ale zapomniałam… I żebyś ogarnęła papiery, które zostawił ci na biurku.

– Okej – skinęła głową Iza.

– A po drugie był u mnie jakiś facet w sprawie większej imprezy na kwiecień. Odesłałam go do ciebie. Ma tu wrócić za jakieś pół godziny.

– W porządku – odparła Iza, z uśmiechem wskazując na stojące na barze kwiaty. – A te kwiatki od kogo dostałaś? Pewnie Grzesiek przysłał ci na Dzień Kobiet?

– A nie, te są od naszych chłopaków z Anabelli! – wyjaśniła jej wesoło Wiktoria. – Wszystkie dostałyśmy z automatu po trzy różowe goździki. Ładne, nie? Dla ciebie też są, Zuzia wstawiła je do wody, kazałam jej postawić je na biurku w gabinecie szefa.

– Aha… dzięki! – zaśmiała się Iza. – Widzę, że nasi panowie załatwili rzecz hurtowo! To pewnie był pomysł Chudego, on nie bawi się w sentymenty… ale mimo wszystko to bardzo miłe z ich strony! Super, Wika, dzięki, lecę do roboty!

Dziarskim krokiem weszła na zaplecze i upewniwszy się po drodze, że w kuchni wszystko gra, a świeża rekonwalescentka czyli pani Wiesia z entuzjazmem i bez przeszkód pracuje na swoim stanowisku, udała się do gabinetu szefa. Ledwie weszła do środka, zatrzymała się zaskoczona, gdyż na biurku zastała nie jeden, a dwa wazony z kwiatami – w jednym z nich tkwiły wspomniane przez Wiktorię trzy różowe goździki od kolegów, zaś w drugim ogromny bukiet żółto-pomarańczowych frezji, które roznosiły wokół słodki, intensywny zapach.

„Ach, frezje!” – pomyślała wzruszona, podchodząc do biurka i schylając się nad wazonem, by zanurzyć twarz w kwiatach. – „Frezje w moim kolorze… Jak pięknie pachną! I taki ogromny bukiet… Jesteś szalony, szefie… po prostu szalony!”

Z uśmiechem zdjęła płaszcz, odwiesiła go na wieszak przy drzwiach, wyjęła swój telefon i położyła go na biurku, po czym, jeszcze raz pochyliwszy się nad frezjami, wciągnęła w nozdrza ich przyjemny zapach i zasiadła w fotelu, by zająć się pozostawionymi jej przez Majka fakturami. W tym momencie rozległ się dźwięk przychodzącego smsa; Iza odruchowo sięgnęła po telefon i zerknęła na wyświetlacz. Imię Michał sprawiło, że serce gwałtownie załopotało jej w piersi i potrzebowała dobrych kilku sekund, by opanować emocje. Wiadomość była krótka i lakoniczna.

Najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet. Michał.

„Sms z życzeniami? Do mnie?” – zdumiała się Iza. – „Przecież miałam iść do diabła… Ach!” – zrozumiała nagle. – „To pewnie standardowy sms, który automatycznie wysłał do wszystkich swoich damskich kontaktów z listy. Na pewno. Czyli nic osobistego, załapałam się tylko na okazyjną masówkę… Nie ma się czym przejmować.”

Uspokojona tą interpretacją, zamknęła skrzynkę smsową, odłożyła telefon na brzeg biurka i ze skupioną miną pochyliła się nad fakturami, wdzięcznym gestem lewej dłoni odgarniając kosmyk włosów, który opadł jej na twarz.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1)

Dalsze części:

Rozdział LXVI (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz