Anabella – Rozdział LXVI (cz. 8)

Korytkowski salon rodzinnego domu Izy oświetlało ciepłe światło dwóch nowych lamp podłogowych, które Amelia ustawiła za kanapą, by wygodniej było przy nich czytać. Ona sama siedziała na środku kanapy, zaś po jej obu stronach usadowili się Robert i Iza, aby, korzystając z poobiedniej sjesty, porozmawiać w rodzinnym gronie na wszelkie możliwe tematy. Iza ze wzruszeniem gładziła dłonią twardy i wyraźnie zaokrąglony brzuch siostry, która obecnie kończyła już piąty miesiąc ciąży.

– W przyszłym tygodniu jedziemy na połówkowe USG – oznajmiła jej Amelia. – Może dowiemy się, w jakich kolorach kupować ubranka… No, ale mów dalej, Izunia, Aga wszystko sobie załatwiła w tym Radzyniu?

– Aha, podobno tak – skinęła głową Iza. – Na razie złożyła wnioski i będziemy czekać na reakcję szanownego tatusia. Mam nadzieję, że uda się załatwić sprawę bezboleśnie, chociaż i tak jesteśmy gotowi na każdy wariant.

– Uda się, musi się udać – uznała stanowczo Amelia. – Drań nikomu łaski nie robi. I tak pozbawia dziecko tego, co najcenniejsze, czyli obecności ojca… no, ale co zrobić? – westchnęła. – Całe szczęście, że przynajmniej plotkary z Korytkowa trochę już się odczepiły od Agnieszki, bo od pół roku jeździły tylko po tej biednej dziewczynie jak po łysej kobyle. Na szczęście mają już inne tematy.

– Nawet od nas już się odczepiły – zauważył Robert. – Sprawa działki wreszcie ucichła, od miesiąca nie słyszałem na ten temat ani słowa. Stary Krzemiński chyba wreszcie wyluzował… Cóż, jak widać, potrzebował dostać lanie od naszej małej siostrzyczki – mrugnął do Izy ponad głową żony. – A my dzięki temu możemy na spokojnie zacząć myśleć o naszej nowej inwestycji.

– I co planujecie? – zapytała żartobliwym tonem Iza, by jak najszybciej porzucić temat rodziny Krzemińskich. – Pięciopiętrową restaurację z salą balową czy jednak hipermarket z galerią butików?

Amelia i Robert roześmiali się.

– Ach, ty mała żartownisiu! – pokręciła głową Amelia. – Żebyś się jeszcze nie zdziwiła! Z tą salą balową trafiłaś całkiem blisko, bo rzeczywiście nadal myślimy o restauracji, ale takiej, która łączyłaby funkcje kawiarni i domu weselnego. Od lat w naszej okolicy brakuje takich lokali z prawdziwego zdarzenia na duże uroczystości typu wesela, chrzciny, komunie, jakieś imprezy rodzinne czy młodzieżowe… Gdybyśmy postawili taki obiekt i zyskali markę, na brak rezerwacji raczej byśmy nie narzekali. No? Co o tym myślisz?

– Hmm, niegłupie – przyznała po chwili zastanowienia Iza. – Chociaż zanim zwróciłyby się koszty takiej inwestycji, musiałoby upłynąć ładnych parę lat. Tylko pod żadnym pozorem nie pakujcie się w nocny klub z dyskoteką! – zastrzegła, podnosząc w górę palec. – Co prawda można na tym całkiem nieźle zarobić, zwłaszcza jeśli jest zapotrzebowanie, a w tej okolicy dobra dyskoteka pewnie miałaby wzięcie… Ale wtedy trzeba by się nastawić na ciągłe zarywanie nocy, a w waszym przypadku, kiedy w trybie dziennym prowadzicie jeszcze sklep, to by było nie do pogodzenia. Zarżnęlibyście się totalnie, nie mówiąc już o tym, że noc w noc mielibyście w domu straszny hałas.

– Nie, klubu nocnego i codziennych dyskotek nie planujemy – pokręcił głową Robert. – Tylko te wesela z muzyką, ale to by było wyłącznie w weekendy. Zresztą masz rację, siostra, że trzeba by to przemyśleć też od strony akustycznej i zrobić tak, żeby sala taneczna z parkietem była otwarta bardziej w stronę lasu. I nie ustawiać jej przy samej drodze… hmm, co o tym myślisz, Mel? Trzeba by to chyba jeszcze raz rozrysować.

– Rozrysujemy, Robciu, mamy na to czas – zapewniła go Amelia, zerkając z uśmiechem na siostrę. – A ja się tylko ciągle zastanawiam, czy nasza światowa Izunia po studiach zechce do nas wrócić, zwłaszcza że teraz ma własny apartament w Lublinie i zamierza się tam przemeldować. Kolejny etap to pewnie będzie Warszawa, a następny… kto wie, może Paryż albo Liège?

Iza pokręciła głową z rozbawieniem.

– Ech, Melu! – odpowiedziała wesoło. – Widzę, że dzisiaj żarciki trzymają się nie tylko mnie. Mówiłam wam już, że nie mam pojęcia, gdzie definitywnie wyląduję po studiach, ale na pewno przez najbliższe trzy i pół roku będę mieszkać w Lublinie. A co powrotu do Korytkowa – posmutniała nagle na wspomnienie błękitnych oczu ciskających iskry gniewu – to raczej tego nie planuję, bo obawiam się, że to jednak nie jest moje miejsce… ani moja właściwa droga.

Po tych słowach w salonie na kilkanaście sekund zapadła niezręczna cisza.

– Jasna sprawa, Iza – podjął w końcu Robert. – Jesteś samodzielna, kreatywna i świetnie zorganizowana, więc poradzisz sobie w każdej sytuacji i zrobisz to, co uznasz za stosowne. My jednak zawsze będziemy cię uwzględniać w naszych planach i tak się organizować, żebyś w każdej chwili mogła do nas wrócić i od ręki znaleźć tu zajęcie. To, że wymeldowujesz się od nas, nie zmienia faktu, że tu nadal jest twój dom.

Iza uśmiechnęła się i wyciągnąwszy do nich obie ręce, jedną z nich uścisnęła dłoń Roberta, a drugą dłoń Amelii.

– Dziękuję ci, Robciu – odpowiedziała wzruszona. – I tobie, Melu. Tak, moi kochani… tutaj zawsze będzie mój rodzinny dom, do którego będę regularnie wracać. Choćby po to, żeby was odwiedzić. I was, i mamę, i tatę… Dokąd bym nie wyjechała, w Korytkowie na zawsze zostanie kawałek mojego serca.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział LXVI (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz