Anabella – Rozdział LXVII (cz. 2)

Kiedy wyszła z kamienicy i wspięła się chodnikiem w górę Bernardyńskiej, kierując się w stronę centrum miasta, jak zwykle wyrosła przed nią ogromna bryła kościoła Nawrócenia Świętego Pawła, której tylna, pozbawiona okien ściana monumentalnie górowała nad ulicą. W ostatnich tygodniach Iza zachodziła tam dosyć często, by pomodlić się za duszę pana Szczepana, a przy okazji również za innych drogich zmarłych, nie zapominając o pani Ziucie. To, co kilka dni wcześniej powiedziała Majkowi na cmentarzu, było prawdą – pamięć o zmarłych, modlitwa za ich dusze oraz duchowa rozmowa z nimi były ważną częścią jej życia, jego dodatkowym wymiarem i wartością.

Dziś również na widok kościoła zwolniła kroku i z zastanowieniem zerknęła na zegarek. Do wyjścia do pracy miała jeszcze ponad godzinę, co oznaczało, że nic się nie stanie, jeśli poświęci pół kwadransa na modlitwę i krzepiące skupienie myśli… Skręciła zatem ku wejściu, które znajdowało się po przeciwnej stronie od ulicy, i cichutko wsunęła się do środka, gdzie trwały przygotowania do popołudniowego nabożeństwa. Jako że zbliżały się święta Wielkiej Nocy, dekoracje wnętrza utrzymane były w wielkopostnym fiolecie, a w ławkach siedziało lub klęczało całkiem sporo osób.

Dziewczyna jak zwykle przycupnęła w jednej z ostatnich ławek, uklękła i przymknąwszy oczy, wyciszyła zmysły, starając się nie dopuszczać do swego umysłu żadnych dźwięków z zewnątrz. Tylko w ten sposób mogła wywołać z pamięci obrazy twarzy drogich osób, które odeszły na zawsze, a o których nigdy nie chciała zapomnieć. Piękna twarz młodej matki… nieco rozmazana lecz rozpoznawalna twarz ojca i jego postawna sylwetka, a w szczególności silne ramiona, które pamiętała chyba najlepiej… pomarszczona twarz pana Szczepana, na której zdegradowane rysy nakładały się te młodsze, znane jej ze starej fotografii… delikatna, pełna wewnętrznego uroku twarz Hani… i wreszcie prześladująca ją twarz „cyganki” o śniadej cerze i płomiennych, czarnych jak węgiel oczach…

„Byliście… żyliście na tym świecie… a teraz już was nie ma” – dumała, podczas gdy twarze te przewijały się powoli przed oczami jej duszy. – „Ale przecież nie zniknęliście bez śladu… Żyjecie w lepszym świecie, a w tym naszym też będziecie żyć dopóty, dopóki wasze twarze pozostaną w ludzkiej pamięci. Czyli przynajmniej do końca mojego życia, bo ja o was nigdy nie zapomnę!”

Lecz czas był już iść… Podniósłszy się z kolan, cichutko wyszła z kościoła i ruszyła alejką w stronę ulicy z przyjemnym uczuciem duchowego oczyszczenia i uspokojenia, jakie zawsze ogarniało ją w tym wyjątkowym miejscu. Kiedy dochodziła już do chodnika, z naprzeciwka nadeszła zmierzająca w kierunku kościoła starsza pani, która zapewne udawała się na wielkopostne nabożeństwo. Iza zwolniła kroku, rozpoznawszy w niej kobietę, z którą już raz rozmawiała niemal dokładnie w tym samym miejscu, a która teraz również rozpoznała ją z daleka, natychmiast obdarzając ją życzliwym uśmiechem.

– Dzień dobry – ukłoniła się grzecznie Iza.

– A dzień dobry, dzień dobry, drogie dziecko – odparła kobiecina, dziarsko opierając się na lasce, która w marszu stukała lekko o płytki chodnika. – Do kościoła lecę, na Gorzkie Żale, a na mieście korki i dopiero teraz dojechaliśmy… – wyjaśniła, nie zatrzymując się. – Jeszcze się nie zaczęło?

– Jeszcze nie – zapewniła ją Iza, mimochodem rejestrując użytą przez nią w nieuzasadniony sposób liczbę mnogą. – Spokojnie pani zdąży, proszę się nie śpieszyć.

– Oj, to dobrze! – odetchnęła z ulgą starsza pani, nieco zwalniając kroku w chwili, gdy mijała dziewczynę. – Dziękuję ci, dziecko, i niech ci Pan Bóg błogosławi… pomodlę się za ciebie!

– Dziękuję pani – odpowiedziała cicho Iza.

Przystanęła na chodniku i przez chwilę patrzyła za staruszką, która, nadal postukując swą laską, weszła już w alejkę prowadzącą do wejścia do kościoła. Iza z uznaniem pomyślała, że jak na swój wiek, na oko równie zaawansowany jak wiek pana Szczepana, poruszała się bardzo energicznym krokiem. Przypomniawszy sobie zeszłoroczną rozmowę z ową panią na temat intencji modlitwy, dziewczyna pożałowała, że staruszka nie miała dziś czasu na dłuższą rozmowę, gdyż wtedy mogłaby ją poinformować o śmierci swojego leciwego przyjaciela i poprosić o to, by pomodliła się już nie za jego zdrowie, ale za spokój jego duszy.

„No trudno” – pomyślała, śledząc wzrokiem przygarbioną sylwetkę kobiety, która wchodziła już do wnętrza kościoła. – „Może innym razem trafi się jakaś dłuższa chwila na rozmowę? Na pewno… A teraz muszę już biec, bo nie zdążę wykąpać się po tym sprzątaniu ani zjeść obiadu!”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1)

Dalsze części:

Rozdział LXVII (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz