Anabella – Rozdział LXVII (cz. 8)

„Dobra, koniec, nie będę już o tym myśleć” – postanowiła Iza, kiedy po pożegnaniu się z Martą na skrzyżowaniu ruszyła w stronę swojej stancji. – „To i tak nic nie zmieni, sprawa jest jasna jak słońce i szkoda czasu, żeby dalej zawracać sobie tym głowę!”

Od spotkania z Michałem na uczelni minęły już trzy dni, w trakcie których starała się jak najlepiej psychicznie zapanować nad tym, co się wydarzyło, a w szczególności nad tym, że znów z własnej woli odmówiła mu, gdy poprosił ją o rozmowę. Pierwsza, niemal w całości nieprzespana noc przemyśleń była bardzo trudna. Mimo że tym razem Iza nie płakała, jej serce ściskał zdwojony niepokój i żal, zastanawiała się bowiem, czy na pewno dobrze zrobiła, po raz kolejny odtrącając wyciągniętą dłoń Michała. Z jego zachowania na holu i auli uczelni wynikało wszak, że wcale się na nią nie obraził ani nie pogniewał…

Jednak kolejne godziny i dni rozważań powoli przynosiły jej coraz większą ulgę. Znając na wylot Michała, doskonale wiedziała, że on z zasady nie wybacza takich sytuacji, dlatego dotąd była pewna, że po scenie, jaka w końcu lutego rozegrała się w Anabelli, chłopak zamilknie i nie odezwie się do niej już nigdy. To, że po tak ostrej kłótni wysłał jej smsa na Dzień Kobiet (zdawkowego, bo zdawkowego, ale jednak), a do tego nadal aktywnie zabiegał o spotkanie i dalszą rozmowę, przymykając oko na lodowaty i szorstki sposób, w jaki go traktowała, było do niego tak niepodobne, że aż niewiarygodne. Cóż zatem mogło być przyczyną takiego stanu rzeczy?

Iza nie miała tu żadnych wątpliwości ani złudzeń. Owa zdumiewająca nietypowość zachowania Michała mogła mieć tylko dwa źródła – głęboką przemianę jego serca lub zwykły interes. Ponieważ w pierwszą hipotezę zupełnie nie wierzyła, nadal aktualna pozostawała jedynie ta druga, najbardziej prawdopodobna, zakładająca, iż była to po prostu kolejna wyrachowana próba przekonania jej do odsprzedania działki w Korytkowie. Wszystko niestety wskazywało na to, że nadal była to jego główna motywacja… Co prawda kilka razy przebiegła jej przez głowę trzeźwa myśl o nieadekwatności wysiłku, jaki w ten sposób angażował Michał, do ewentualnych, wszakże bardzo niepewnych korzyści, jednak ostatecznie zawsze dochodziła do wniosku, że widocznie z jakiegoś powodu Krzemińskim musiało naprawdę niezwykle mocno zależeć na tej ziemi.

W tym świetle jej własne zachowanie prezentowało się prawidłowo i bez zarzutu. Choć wypowiedzenie słowa nie do człowieka, którego obraz od dzieciństwa nosiła na dnie serca, sprawiało jej niemal fizyczne cierpienie, świadomość, że postąpiła słusznie, dając klanowi Krzemińskich kolejny sygnał, że nie zamierza rozmawiać z nimi na temat spornej ziemi, znacząco podnosiła ją na duchu. To powodowało, że dyskomfort, jaki czuła po incydencie na uczelni, z każdym dniem coraz bardziej się rozmywał, dziś zaś, wracając do domu po zajęciach, Iza znów odnalazła w duszy dawny spokój i beztroskę, co było znakiem, że i ten kryzys, notabene dużo słabszy niż poprzedni, już całkowicie minął.

Ponieważ kwietniowe słońce od kilku tygodni grzało jak w lecie, sprzyjając rozwijającej się bujnie zieleni, dziewczyna zdjęła z siebie lekki ażurowy sweter, który ostatnio nosiła, i szła ulicą w samej żółtej sukience, ściągając na siebie spojrzenia mijających ją przechodniów. Nic dziwnego, skoro wyglądała w tym stroju jak rozkwitły wiosenny żonkil, na widok którego trudno było się nie uśmiechnąć…

Lecz oto nagle rozpromieniona, frunąca chodnikiem jak na motylich skrzydłach Iza zatrzymała się jak wryta w ziemię, a jej twarz w ułamku sekundy pobladła jak płótno, bowiem z bramy jednej z mijanych kamienic wyłoniła się znajoma sylwetka wysokiego, elegancko ubranego mężczyzny. Postać ta była dla niej materializacją najkoszmarniejszych snów.

„Krawczyk!” – błysnęło jej w głowie. – „Och, nie… tylko nie on!”

Był to w istocie Krawczyk. Co gorsza, nie ulegało wątpliwości, że nie było to przypadkowe spotkanie, lecz mężczyzna musiał czekać tu specjalnie na nią. Świadczył o tym fakt, że na jej widok nawet nie próbował udawać zdziwienia, lecz zdecydowanym krokiem podszedł prosto do niej, od razu otwarcie nawiązując z nią kontakt wzrokowy.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział LXVII (9) (10) (11)


Dodaj komentarz