Anabella – Rozdział LXX (cz. 2)

Duchowa rozmowa z rodzicami jeszcze bardziej ją ukoiła, napełniając serce wszechwładnym spokojem i nową nadzieją na przyszłość. Zachodzące słońce, które coraz bardziej chyliło się w stronę horyzontu, rzucało teraz na płytę z białego marmuru pomarańczowo-złote refleksy, te zaś ożywiały grób państwa Wodnickich niczym lampki pamięci tak często zapalane im przez córki. Iza z tkliwym uśmiechem obserwowała te naturalne ogniki, dopóki nie ześliznęły się z pomnika i nie przygasły, po czym, widząc, że powoli zaczyna zapadać zmrok, jeszcze raz okiem gospodyni omiotła pięknie zagospodarowaną przestrzeń wokół grobu, przeżegnała się i spokojnym krokiem odeszła piaskową alejką w stronę wyjścia z cmentarza, by zdążyć na kolację.

„Walizka spakowana, pobudka o szóstej trzydzieści” – myślała, mijając żelazną cmentarną bramę. – „Tak się cieszę, że już wracam do Lublina! Stęskniłam się za wszystkimi, za uczelnią i za Anabellą… a zwłaszcza za Majkiem… O tak, zwłaszcza za nim!”

Ogarnięta nagłym ciepłem i słodyczą, które ostatnio odczuwała coraz częściej i które uwielbiała niczym promień porannego słońca, dziewczyna odruchowo zwolniła kroku i na kilka sekund, nie zatrzymując się do końca, w rozmarzeniu przymknęła oczy. Skąd brało się to cudowne uczucie? Miała wrażenie, że pod powiekami wiruje jej spirala światła, w którym powoli pojawia się zarys ludzkiej sylwetki… Coś, za czym od zawsze tęskniła jej dusza, jest teraz oto na wyciągnięcie ręki… tak blisko… Co to takiego? Ach, jeszcze chwila i wszystko się okaże… wszystko stanie się jasne… Odpowiedź jest tak bliska, jakby miała ją na końcu języka… odległa tylko o jeden krótki błysk świadomości…

– Iza?

Ocknęła się i zatrzymała się jak wryta, natychmiast otwierając oczy. Obraz, jaki ujrzała przed sobą w zapadającym półmroku, był tak niespodziewany i niewiarygodny, że aż cofnęła się o krok. Przed nią stał Michał Krzemiński. Ostatnie promienie krwisto-pomarańczowego słońca oświetlały jego postać ubraną w biały t-shirt i jasne dżinsowe spodnie, rozjaśniając niczym aureola jego piękne blond włosy, na tle których fosforyzującym blaskiem lśniły błękitne jak morska laguna oczy. W nastrojowym oświetleniu zapadającego zmierzchu zdał się jej kimś w rodzaju męskiej wersji zwodniczej syreny, której widmo pojawia się na styku dnia i nocy, by kusić naiwnych wędrowców i sprowadzać ich na bezdroża. Jednak już w drugiej sekundzie zrozumiała, że to nie było złudzenie ani wytwór jej wyobraźni, lecz mężczyzna z krwi i kości – on, Michał. Syn Romana Krzemińskiego. Krew z krwi największego wroga jej rodziny, który spiskował z Krawczykiem.

Właściwie to była jedyna perspektywa, w jakiej obecnie postrzegała jego postać. Tak jakby zapomniała, kim był dla niej i co do niego czuła od kilkunastu lat. Ach, nie, to już nie miało znaczenia! Nie mogła skupiać na tym swoich myśli i emocji. Liczyło się tylko to, kim był dla jej rodziny i po co tutaj przyszedł. Jego intencje były wszak oczywiste… Znowu czegoś od niej chciał! Znowu miał zamiar ją dręczyć… Nim minęła druga sekunda, odkąd go dostrzegła, na jej twarzy odmalował się wyraz chłodnej niechęci, który ściął jej rysy, a miękkim liniom ust nadał zacięty i surowy wyraz.

– Cześć – mruknęła pod nosem, zamierzając ominąć go i pójść swoją drogą.

Michał, który od kilkudziesięciu sekund obserwował ją z daleka w zafascynowaniu, kiedy z zamkniętymi oczami niemal tańczyła nad ziemią w promieniach zachodzącego słońca, bynajmniej nie przeoczył tej nagłej zmiany na minus w jej mimice i zachowaniu.

– Poczekaj, Iza! – rzucił szybko, zastępując jej drogę. – Słyszysz? Poczekaj! Nie uciekaj mi.

Jego głos był łagodny, brzmiała w nim nuta prośby. Ponieważ z jego zachowania wynikało, że nie zamierza jej przepuścić, Iza zatrzymała się, jednak nie patrzyła na niego, gorączkowo zastanawiając się nad jakimś skutecznym sposobem jak najszybszego zakończenia tej rozmowy. Rozmowy, która co prawda jeszcze się nie zaczęła, lecz która już teraz męczyła ją psychicznie w niemal równym stopniu co niedawna rozmowa z Krawczykiem.

Tak, należało czym prędzej coś wymyślić, znaleźć jakiś pretekst, by nie musieć z nim rozmawiać! Nic jednak nie przychodziło jej do głowy, miała w niej kompletną pustkę. Jedyne, co docierało do jej świadomości, to fakt, że Michał był obok, przy niej, i że byli na tym przycmentarnym odludziu sam na sam, tylko we dwoje. Sytuacja, o jakiej niegdyś marzyła latami, lecz która dziś sprawiała jej jedynie przykrość i dyskomfort… Czy to nie był najlepszy znak, że nie mieli już sobie nic do powiedzenia?

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1)

Dalsze części:

Rozdział LXX (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz