Anabella – Rozdział LXX (cz. 3)

– Pogadaj ze mną, Iza – ciągnął Michał, pochylając się ku niej, by odszukać wzrokiem jej oczy, lecz nie próbując jej dotykać. – Tylko kilka minut… proszę.

– O czym mielibyśmy rozmawiać? – zapytała chłodno, skrupulatnie unikając jego wzroku.

– O wszystkim po kolei – odparł żywo. – O tych wszystkich nieporozumieniach i niedomówieniach… o tym, co było, co się stało… i po prostu tak ogólnie… o nas.

Iza uśmiechnęła się leciutko.

– O nas? – powtórzyła z nutką drwiny w głosie.

– Tak, o nas – podchwycił z poważną miną. – Nie chcę, żeby to wisiało między nami w jakimś głupim niedomówieniu, muszę z tobą porozmawiać, wreszcie to wyjaśnić. Muszę, Izka – dodał z naciskiem, zbliżając twarz do jej twarzy, aż poczuła na niej ciepło jego oddechu. – Muszę, bo inaczej oszaleję!

Iza nie cofnęła się tym razem, lecz stała nieruchomo, bez słowa, wpatrzona w trawiasty brzeg drogi wiodącej na cmentarz. Źdźbła poruszały się delikatnie przy podmuchach ciepłego wiaterku, a w niektórych z nich odbijały się ostatnie promyki słońca, barwiąc je na dziwny, pomarańczowo-brunatny kolor. Do jej nozdrzy doleciała ulotna mgiełka zapachu korzennych perfum…

– Przyszedłem tu specjalnie za tobą – ciągnął przyciszonym głosem. – Widziałem z okna w hotelu, że idziesz z kwiatkami na cmentarz, i poszedłem twoim śladem. Ale nie chciałem ci przeszkadzać, kiedy byłaś na grobach, dlatego poczekałem tutaj. Bardzo mi zależy na chwili rozmowy. Od dwóch miesięcy właściwie myślę tylko o tym.

Iza pokręciła głową przecząco.

– Wybacz – odparła spokojnie, na chwilę podnosząc na niego oczy i obojętnym wzrokiem omiatając jego twarz. – Miło cię widzieć, ale ja… muszę już wracać, na dwudziestą obiecałam być w domu na kolację.

– Jasne – zgodził się natychmiast i odsunął się nieco na bok, odsłaniając jej drogę. – Ja przecież też idę w tamtą stronę. Odprowadzę cię na chatę i pogadamy po drodze, okej?

Iza nie znalazła dyplomatycznej odpowiedzi na tę propozycję, dlatego, nie chcąc wykazać się skrajną niegrzecznością, przemilczała ją i po prostu ruszyła przez pola w stronę zabudowań Korytkowa. Michał towarzyszył jej jak cień, dotrzymując jej dość pośpiesznego ale spokojnego i równego kroku. Przez pierwszych piętnaście lub dwadzieścia metrów panowało niewygodne, ciężkie jak ołów milczenie, a pustka w głowie Izy pogłębiła się jeszcze bardziej, aż do granic absurdu.

Czy naprawdę Michał szedł tuż przy niej? A może to był tylko figiel jej wyobraźni? Gdyby nie szelest piasku pod stopami, byłaby skłonna w to uwierzyć. W tej trudnej chwili, w przedziwnym, czerwonawym oświetleniu ostatnich promieni zachodzącego słońca, na pustej, piaszczystej drodze wijącej się wśród korytkowskich pól i łąk, wszystko było takie nierealne… do tego stopnia nierealne, że Iza nie potrafiła w żaden sposób zebrać myśli. Zdawało jej się, że oto znajduje się w jakiejś nieokreślonej, niemożliwej do zdefiniowania przestrzeni… jakby nie była sobą, lecz istniała gdzieś obok… obok siebie i obok niego… gdzieś daleko stąd…

– Jesteś na mnie zła, prawda? – zagadnął w końcu Michał cichym, nieswoim głosem.

Iza drgnęła i odruchowo przyśpieszyła kroku, znów nie umiejąc ad hoc znaleźć odpowiedzi na tak postawione pytanie. Czy była na niego zła? Chyba nie… po prostu nie chciała z nim rozmawiać. Nie chciała już dłużej rozdrapywać ran i angażować myśli w coś, co nie miało sensu ani racji bytu. A przede wszystkim nie chciała mieć nic wspólnego z rodziną Romana Krzemińskiego. Tak, to był w tej chwili najważniejszy argument. Nie chciała znać ani tego człowieka, ani nikogo, kto był z nim związany, a Michał niestety był jego rodzonym synem.

– Wiem, że jesteś – podjął, z jej reakcji wnioskując, że nie doczeka się odpowiedzi. – Widzę przecież. Ale proszę cię, Iza, daj mi to wyjaśnić. Wiem, że wtedy, w Lublinie, zachowałem się wobec ciebie po chamsku… w ogóle już nieraz tak było… wiem. Ale przemyślałem to i bardzo źle się z tym czuję. Tak naprawdę to od tamtego czasu nie mogę przestać o tym myśleć… nie mogę się od tego uwolnić…

Umilkł, jakby nie wiedział, co ma dalej mówić, i znów szli w milczeniu, mijając po obu stronach drogi rozległe pola rozświetlone krwistym blaskiem zachodzącego słońca. Iza szła jak automat, nie próbując analizować jego słów, a jedynie mechanicznie zapisując je w pamięci. Teraz nie miała siły ani odwagi, żeby się nad nimi zastanawiać… pomyśli o tym później… jak już będzie w domu.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział LXX (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz