Anabella – Rozdział LXX (cz. 5)

Michał aż podskoczył na to imię, a oczy mu rozbłysły. Wyglądał, jakby nie tylko nie zmartwił się, ale wręcz ucieszył, że Iza wspomina o jego niedoszłej narzeczonej, jakby okoliczność ta sprawiła mu satysfakcję i dodała skrzydeł.

– Sylwia? – podchwycił lekceważąco. – No co ty, Iza… nie żartuj. Naprawdę myślisz, że mi na niej zależało?

– Przecież miałeś zamiar się z nią ożenić – przypomniała mu stoicko, choć jakiś niewyraźny głos z dna duszy podpowiadał jej, że niepotrzebnie poruszyła i ciągnie ten temat. – A przynajmniej zaręczyć.

– Niby tak – wzruszył ramionami Michał, który teraz, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, odzyskał pewność siebie. – Ale to był bardziej pomysł mojej matki, a ja byłem na tyle głupi, że zgodziłem się na to jak cielę. W sumie wtedy było mi wszystko jedno, czy to będzie ona czy ktoś inny, byle matka już się dłużej nie czepiała. No co mogę powiedzieć, Iza? – rozłożył ręce w geście bezradności. – Głupi byłem i tyle. Zresztą oberwałem za to po łbie, aż mi w pięty poszło, bo ta franca tylko mi obory narobiła na całą wiochę. Kumple do tej pory po cichu urządzają sobie ze mnie podśmiechujki, wiem o tym doskonale, chociaż niby nie mówią mi tego w oczy. Ale co zrobić? Sam jestem sobie winien.

Iza szła spokojnym, równym krokiem, z daleka oceniając przestrzeń, jaka pozostała im do wejścia pomiędzy pierwsze zabudowania Korytkowa. Słońce schowało się już za linią horyzontu i tylko ostatnie blaski czerwono-pomarańczowej łuny oświetlały okolicę, stopniowo przegrywając z zapadającym zmierzchem. Droga wiła się wśród pól i łąk, oni zaś byli dopiero w połowie dystansu między cmentarzem a wioską. Po lewej mijali właśnie rozległą łąkę skąpaną w bujnie rozkwitłej zieleni, tę samą, na której Iza przeżyła kiedyś najpiękniejsze chwile szczęścia… Czy Michał w ogóle jeszcze to pamiętał? Pewnie nie, skoro nawet nie zerknął w tamtą stronę.

– Sylwia nic dla mnie nie znaczyła – zapewnił ją ciepłym, przekonującym tonem. – Nie zależało mi na niej… no, może trochę, na samym początku, ale generalnie, nawet gdyby wtedy doszło do tych nieszczęsnych zaręczyn, to jestem pewien, że to i tak długo by się nie utrzymało. Jak to się mówi, nie pasowaliśmy do siebie. Po prostu nie byliśmy sobie pisani. Ja to w sumie wiedziałem od początku, ale matka tak mi truła za uszami i tak mnie na nią namawiała, że dla świętego spokoju zgodziłem się z nią zaręczyć. Argumentem była duża kasa, pozycja jej ojca… Moim starym to pasowało, a ja miałem na to centralnie wywalone, więc co mi niby szkodziło? Tak wtedy rozumowałem. Bo widzisz, Iza… ja do tej pory kompletnie nie kapowałem, na czym to polega – dodał łagodniej, próbując w marszu zajrzeć jej w odwróconą na bok twarz. – Nie ogarniałem tego, byłem na to za tępy. A teraz… Poczekaj – zatrzymał ją nagle, zastępując jej drogę i ostrożnie ujmując ją za ramię. – Poczekaj i popatrz na mnie. Słyszysz? Spójrz na mnie, skarbie.

Iza bez protestu pozwoliła się zatrzymać i posłusznie podniosła na niego oczy. W zapadającym zmroku olśnił ją hipnotyzujący blask jego błękitnych tęczówek. Ta twarz… fala pięknych, błyszczących blond włosów opadających mu na czoło… Wszak niespełna pięć lat temu, tu nieopodal, na korytkowskiej łące, wsuwała w nie dłoń i z czułością przesiewała je przez palce… Tylko dlaczego wówczas były takie twarde? Dlaczego nie miały tej miękkiej, przyjemnej faktury, którą tak bardzo kochały jej palce? Czy z jej pamięcią było coś nie tak? A może raczej coś stało się z jej sercem?…

– Nie kapowałem, na czym to polega – powtórzył aksamitnym tonem Michał, patrząc jej prosto w oczy. – Nie miałem pojęcia, jak to jest, kiedy kogoś trafi na poważnie. Krótko mówiąc, nie wiedziałem, czym jest prawdziwa miłość – zniżył głos do szeptu. – Tego zresztą nie da się wiedzieć z góry, trzeba się tego nauczyć, poczuć to na własnej skórze, gdzieś głęboko w sobie. Ja byłem na to za głupi. A ty zawsze to umiałaś, Izulka…

Podniósł rękę i ostrożnym, delikatnym gestem odgarnął kosmyk włosów z jej twarzy. Iza zadrżała, czując, że powinna zaprotestować, odsunąć się od niego… Jednak znów, jak już nieraz w jego obecności, jej ciało opanował dziwny bezwład i bezsilność, nie pozwalając jej poruszyć się ani o milimetr. Czy to możliwe, że to wszystko działo się w rzeczywistości? Michał był przy niej i mówił jej o miłości? Sugerował to, o czym marzyła przez długie lata? Mówił, że to ona była dla niego tą jedyną… i że wreszcie to zrozumiał?…

– Powiedz mi, dlaczego mnie tego nie nauczyłaś? – ciągnął czułym szeptem, stopniowo przybliżając twarz do jej twarzy. – Dlaczego pozwoliłaś mi odejść, Iza? Trzeba było strzelić mnie po pysku, może bym otrzeźwiał. Może szybciej bym zrozumiał… nie stracilibyśmy tylu lat…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział LXX (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz