Anabella – Rozdział LXXI (cz. 11)

Choć scena była skrajnie zabawna, Iza po raz kolejny w ciągu ostatnich dni poczuła dziwny, niezrozumiały dla niej samej ciężar na sercu. Czy to dlatego, że uśmiechnięta twarz Majka wyrażała tylko radość i beztroskę? W jej odczuciu były one dowodem na to, że grał, a im lepiej grał, tym bardziej cierpiał. Znała go przecież na wylot! Pod tym szerokim uśmiechem krył dramat złamanego serca… Co myślał, kiedy dotykały go dłonie tej, którą kochał nad życie? Wszak ich ciepło, które oto przelotnie czuł w swych włosach, było tym jedynym na świecie, z którym żadne inne nie mogło się równać. Żaden inny dotyk, żadne inne dłonie…

Iza odruchowo zerknęła na własną dłoń, która w chwili, gdy tylko o tym pomyślała, zapulsowała lekko na wspomnienie miękkiej faktury włosów Majka. Wszak tyle razy, z własnej woli lub na jego prośbę, wsuwała w nie palce, przekazując mu fale przyjacielskiej energii… Mówił, że to mu pomaga, że dodaje mu sił w trybie terapii… Tak, niewątpliwie. Lecz czym były jej palce i dłonie przy palcach i dłoniach Ani? Niczym… ach, niczym! Narzędziem terapii… żałosną namiastką, drugorzędnym zastępnikiem… bladym odbiciem w mętnej szybie… nagrodą pocieszenia…

– Przepraszam, Izabelko – odezwał się tuż przy niej ciepły kobiecy głos. – Mogłabym zamienić z tobą dwa słowa?

Była to starsza pani Lewicka, matka Pabla i Ani, która, pozostawiwszy resztę towarzystwa w przeciwległym kącie, podeszła do niej z życzliwym uśmiechem na twarzy.

– Oczywiście – przytaknęła grzecznie Iza.

– Już dawno chciałam chwilę z tobą pogawędzić, dziecinko – podjęła kobieta, przystając obok niej przy parapecie okna. – Tylko nigdy nie było okazji. Tak na żywo to chyba tylko raz cię widziałam, we wrześniu na chrzcinach Edzia… a dzisiaj drugi raz.

– To prawda – przyznała Iza, z zafascynowaniem przyglądając się jej ciemnobrązowym oczom, łudząco podobnym do oczu Ani i jej starszego brata.

– Ale znam cię bardzo dobrze z opowiadań moich dzieci – ciągnęła z uśmiechem pani Lewicka. – Wszyscy tak cię zawsze chwalą, i Paweł, i Lea, i Ania… A Tosia upiera się, że jesteś podobna do mojej Anusi, i powiem szczerze, że coś w tym chyba naprawdę jest – dodała, przyglądając się z uwagą zarysowi jej twarzy. – Nie wiem co, ale coś… Jej zresztą dałam na drugie Izabella, bo bardzo lubię to imię, a do ciebie pasuje wspaniale.

– Dziękuję pani – uśmiechnęła się Iza.

– Wiem, że w zimie byłaś u nich w Bressoux – mówiła ciepło kobieta. – Ania była tym zachwycona, Tosia też… A tobie się podobało?

– Bardzo – zapewniła ją Iza. – Było cudownie! Jestem niezwykle wdzięczna Ani i Jean-Pierre’owi za to zaproszenie, to była moja pierwsza w życiu podróż zagraniczna i od razu taka udana!

– Pierwsza, ale chyba nie ostatnia? – zauważyła pani Lewicka, lustrując ją uważnym spojrzeniem. – Bo jeśli to, co mi mówili, to prawda…

Urwała, widząc na twarzy Izy cień z trudem skrywanej niechęci.

– Nie zrozum mnie źle, Izabelko – podchwyciła szybko, ujmując ją za rękę i ściskając serdecznie. – Każdy musi tak żyć, jak mu serce podpowiada. Ja nie jestem od tego, żeby swatać ludzi, a już najmniej od tego, żeby wysyłać polskie dziewczyny za granicę. Możesz mi wierzyć… daleka jestem od tego, jeśli nie ostatnia.

Roześmiane towarzystwo z przeciwległego kąta pod wodzą Ani i Lodzi z hałasem ruszyło do wyjścia.

– Idziemy jeszcze raz pozwiedzać ogródek! – zarządziła Ania. – Lea poopowiada nam, co gdzie będzie rosło, uwielbiam słuchać takich rzeczy!

Starszy pan Lewicki zerknął na żonę rozmawiającą z Izą przy oknie, a kiedy ta dała mu znak, że jest zajęta i żeby na nią nie czekał, spokojnym krokiem wyszedł za resztą na hol. Nieco zdezorientowany Victor poszedł za jego przykładem. Ponieważ dokładnie w tym momencie z przechadzki po dachu wrócili Pablo, Lucas i Jean-Pierre, całe towarzystwo wśród gromkich śmiechów i okrzyków spotkało się w jednym miejscu i razem zeszło po schodach. Na górze została tylko Iza z panią Lewicką.

– Wcale nie chciałam, żeby moja Anusia wyjeżdżała tak daleko – głos kobiety brzmiał teraz czysto i wyraźnie, odbijany echem od ścian pustego pomieszczenia. – Tak po prawdzie, to zawsze miałam nadzieję, że ułoży sobie życie w Polsce, w Lublinie… koło nas, jak teraz nasz Pawełek. Ale jak to mówią, serce nie sługa – rozłożyła ręce. – Spotkała swojego chłopca, zakochała się i poniosło ją za nim aż do Belgii. To dobry człowiek i bardzo go lubię – zapewniła ją jakby na wszelki wypadek. – Anusia jest z nim bardzo szczęśliwa, a to dla serca matki zawsze wielka radość. Tylko nadal jakoś tak mi żal, że ona jest aż tak daleko… Wiem też, że tęskni za Polską i ciągle czuje się tam nie do końca u siebie. Więc kiedy dowiedziałam się, że może i ty tam zamieszkasz… Polka z Lublina, tak jak ona… przemiła dziewczyna w dodatku… to nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłam.

Iza uśmiechnęła się smutno.

– Ale teraz, jak tak na ciebie patrzę, to widzę, że to chyba nie do końca jest twój plan – zauważyła ostrożnie pani Lewicka. – Co, Izabelko? Nie chcę nic z ciebie wyciągać, nie odbieraj tak tego… po prostu tak sobie myślę, jak patrzę na ciebie.

– To prawda, proszę pani – szepnęła Iza.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział LXXI (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz