Anabella – Rozdział LXXI (cz. 12)

Na chwilę zapanowała cisza przerywana tylko odległymi okrzykami znajdującego się na dole towarzystwa, w szczególności radosnymi piskami Tosi.

– Ten Victorek wydaje się miłym chłopcem – ciągnęła w zamyśleniu kobieta. – I polskiego uczy się tak samo szybko jak kiedyś Jean-Pierre… Na pewno miałabyś tam dobrze, a ja cieszyłabym się, że moja Anusia ma na co dzień do kogo buzię po polsku otworzyć. I Tosieńka też… A z drugiej strony zawsze mam jakiś taki dziwny żal do losu, kiedy piękna i dobra polska dziewczyna wyjeżdża gdzieś w Europę, zamiast zostać w Polsce i uszczęśliwić jakiegoś naszego chłopca. Tylko nie mów nic o tym Anusi, Izabelko, dobrze? – zaniepokoiła się nagle. – Nie chciałabym, żeby sobie pomyślała…

– Ależ oczywiście, że nic nie powiem – zapewniła ją szybko Iza. – I bardzo dziękuję, że pani mi to mówi tak otwarcie, bo ze wszystkich stron czuję tylko naciski w sprawie Victora, a pani jedna rozmawia ze mną inaczej. Bo to jest tak, że… jeśli mogę być z panią szczera… ja bardzo lubię Victora, ale nic poza tym. On zresztą o tym wie, nieraz mu to powtarzałam i naprawdę nie rozumiem, dlaczego wszyscy inni tak się uparli, żeby nas wyswatać. W każdym razie obawiam się, że nie będę mogła być dla Ani polską towarzyszką na obczyźnie, bo nigdy nie zamieszkam w Bressoux. Po prostu nie chcę tego. Mam przeczucie, że moje miejsce jest tutaj.

– Mądra z ciebie dziewczyna – szepnęła pani Lewicka.

Za oknem rozległy się przenikliwe piski Tosi, którym wtórował gromki śmiech reszty towarzystwa. Po chwili na trawie porastającej nierówne wzniesienie za domem pojawili się wszyscy po kolei, przy czym na samym przedzie biegł Majk z Tosią i Edziem na ramionach, udając galopującego i brykającego na wszystkie strony konia. Dzieci piszczały przy tym z radości, zaś pozostali zaśmiewali się do łez, dopingując im w tej szalonej zabawie. Iza i matka Ani, nadal stojące przy oknie pokoiku Edzia, odwróciły się i z uśmiechem śledziły tę scenę z wysokości poddasza.

– Kochany Michałek – odezwała się nagle pani Lewicka tonem, w którym oprócz życzliwości i sympatii zabrzmiała dziwnie smutna nutka.

Nutka ta natychmiast zaalarmowała Izę, niespodziewanie poruszając jedną z najwrażliwszych strun jej serca i harmonijnie zlewając się z jej dźwiękiem w jeden wspólny ton. Zerknęła badawczo spod oka na swoją towarzyszkę. Kobieta z melancholijnym wyrazem twarzy śledziła wzrokiem szalejącego z dziećmi po trawie Majka, do którego teraz dołączył też Pablo, przejmując z jego rąk Edzia i sadzając go sobie na barana.

– Taki dobry chłopiec – podjęła cicho. – Dla mnie jest jak drugi syn. Dawno u niego pracujesz? – zapytała nagle, przenosząc wzrok na Izę.

– Od prawie półtora roku.

– Słyszałam o tym – przyznała pani Lewicka, znów przyglądając się z góry biegającym po trawie mężczyznom. – Paweł mówił mi, że jesteś u niego w firmie kimś w rodzaju zastępcy i że świetnie sobie radzisz w biznesie. A sam Michał nazywa cię swoją prawą ręką.

– Mam trochę doświadczenia z czasów rodzinnej firmy, którą prowadziłam z siostrą – wyjaśniła jej skromnie Iza. – A zaufanie, jakim obdarza mnie mój szef, jest dla mnie dodatkową motywacją do jak najsumienniejszej pracy.

– Szkoda by było, gdybyś wyjechała za granicę – zauważyła pani Lewicka. – Nawet ze względu na niego, on przywiązuje wielką wagę do zaufanych i lojalnych pracowników.

– Nie wyjadę – zapewniła ją szeptem Iza.

– Z jednej strony cieszyłabym się, gdybyś zamieszkała blisko mojej Ani – ciągnęła kobieta. – Ale z drugiej jakoś tak mi lepiej będzie na sercu, kiedy będę wiedziała, że zostałaś w Lublinie. Dziwne to, bo przecież prawie cię nie znam, ale jakoś tak… no nie wiem, sama nie umiem tego wyjaśnić. Powiedz mi, Izabelko, zajrzałabyś do mnie kiedyś na herbatkę? – dodała nagle, znów łapiąc ją za rękę. – Nie teraz, to wiadomo… ale jak oni wyjadą już do Belgii i będziesz miała chwilkę wolnego czasu. Porozmawiałybyśmy sobie trochę, taka sympatyczna z ciebie dziewczyna…

– Dziękuję pani – zdziwiła się Iza. – To miłe z pani strony. Oczywiście, że chętnie panią odwiedzę w jakiejś wolnej chwili. Dla mnie to będzie zaszczyt i przyjemność.

– Dam ci mój numer telefonu – podchwyciła pani Lewicka, sięgając do torebki po notes i długopis. – Stacjonarny, bo ja innego nie mam… O, tu ci napiszę. Zadzwonisz do mnie kiedyś, dobrze? Bo powiem ci, że ja i o tym Michasiu chciałabym kiedyś z tobą pomówić – westchnęła, ruchem głowy wskazując na widocznego z góry Majka, który usiadł teraz na trawie i z poważną miną tłumaczył coś Tosi. – On mi tak samo na sercu leży jak własne dziecko… a ty pracujesz z nim na co dzień, więc może wiesz coś więcej.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział LXXI (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz