Anabella – Rozdział LXXII (cz. 10)

Na szczęście tym razem na parkiecie stanęło więcej par niż zwykle, a gwiazdami wieczoru z założenia mieli być solenizanci, zatem to na nich Antek skierował główny strumień światła z reflektora podwieszonego pod sufitem. Dzięki temu Iza i Victor znaleźli się w bocznej i słabiej oświetlonej części parkietu, co dla oszołomionej i zestresowanej sytuacją dziewczyny było znaczącą ulgą. Obserwujący ją koledzy i koleżanki z zespołu Anabelli stłoczyli się teraz w większości w jednym miejscu, patrząc na nią z minami wyrażającymi sympatię i uznanie.

Iza stała nieruchomo, z pozoru spokojna, lekko uśmiechnięta, a w głębi duszy niezadowolona z samej siebie i z własnego nastawienia. Na pamięć wrócił jej pierwszy, nieudolny walc z Victorem sprzed roku, a potem ten wrześniowy, zatańczony już zdecydowanie lepiej. Mimo stresu, jaki wówczas jej towarzyszył, obydwa sprawiły jej niekłamaną przyjemność, nie mówiąc już o tanecznym szaleństwie sylwestrowej nocy, kiedy w ramionach Victora frunęła niemal do gwiazd, upojona winem, muzyką i satysfakcją z własnych umiejętności.

Dlaczego dziś, kiedy powinna być w największej euforii i czerpać garściami z atmosfery chwili, nie czuła w sercu ani cienia entuzjazmu? Wszak obiektywnie znajdowała się w sytuacji, której zazdrościła jej niejedna dziewczyna spośród tłumu zebranego na sali. Doceniona w najbardziej romantyczny sposób jak to możliwe, przedstawiona światu jako muza uzdolnionego, przystojnego wokalisty, który publicznie złożył jej swój artystyczny hołd, powinna omdlewać ze szczęścia, a dzisiejszy wieczór powinien być najpiękniejszym i najbardziej niezapomnianym wieczorem w jej życiu. Dlaczego nie czuła tych emocji? Dlaczego nie działał na nią cały ten romantyczny nastrój? Dlaczego było jej to tak doskonale obojętne?

Zimna ryba z ciebie – odezwały się echem w jej pamięci dawne słowa Kacpra. Ach, jak dawno już nie słyszała jego głosu! Teraz rozbrzmiał w jej głowie tak wyraźnie, jakby jego właściciel stał tuż obok. A potem głos Marty. Ty, taka zimna w tych sprawach, taka okrutna, bez serca… Czyż ten opis jej osoby nie był aż do bólu prawdziwy? Czy dziś, względem Victora, który dawał z siebie wszystko, by okazać jej płynące z serca uczucia, nie była takim właśnie lodowatym kamieniem, niewartym względów, którymi ją darzył?

„Każda inna na moim miejscu płakałaby dziś ze szczęścia” – myślała z mieszaniną smutku i niepokoju, kładąc dłoń na ramieniu Victora w pozycji do walca. – „Vic to taki fajny, atrakcyjny, a do tego romantyczny facet… Dlaczego nie umiem się do niego przekonać? Przecież z Misiem sprawa już jest stracona, nigdy nic z tego nie będzie… i obiektywnie rzecz biorąc, pod względem traktowania mnie jako kobiety Misio Vicowi mógłby buty czyścić. A jednak nie mogę! Ach, mój Boże, ja chyba jestem jakaś chora… naprawdę potrzebuję terapii… nadal tak bardzo jej potrzebuję…”

O tak… terapia! Właśnie tego trzeba jej dziś było najbardziej! Nie żadnych romantycznych hołdów, nie muzycznych dedykacji, lecz terapii ratującej życie! Terapii, rozmowy z zaufaną, jedyną osobą na świecie… odrobiny pozytywnej, przyjacielskiej energii, bez której usychała od środka… Dlaczego znów, kiedy było jej najciężej, nie mogła mieć tego, czego tak bardzo potrzebowała i od czego zależał spokój jej duszy? Gdzie był Majk?! Dlaczego znowu go nie było? Dlaczego od kilku dni ciągle tylko przemykał gdzieś w tle, tak odległy, taki nieobecny… nieobecny nawet wtedy, gdy stał obok, jak zaledwie kwadrans temu w gabinecie… nieobecny nawet wtedy, kiedy z nią rozmawiał…

Iza dyskretnie rozejrzała się po sali, w szczególny sposób kierując wzrok w stronę konsoli Antka, gdzie wcześniej przewijał się nadzorujący przebieg imprezy szef. Jednak nie było go tam. Nie było go nigdzie. Widocznie wycofał się już, wyszedł gdzieś. Zapewne poszedł na zaplecze, zaszył się u siebie… a może…

Przed oczami Izy przepłynął nagle zamglony obraz sprzed zaledwie kilkudziesięciu minut – zgrabna sylwetka Werci podnoszącej dłoń i wsuwającej ją we włosy Majka. Ach! Zagryzła wargi i siłą woli odsunęła od siebie tę wizję. Wyprostowała się i podniosła głowę, w skupieniu poprawiając dłoń leżącą na ramieniu Victora. Czas był wrócić do rzeczywistości, przecież za chwilę zabrzmi muzyka… o właśnie! Oto jej pierwsze takty… Trzeba tańczyć! Nie myśleć o niczym, tylko tańczyć! Tańczyć aż do upadłego, aż skończy się świat! A przynajmniej aż wszystko, co podświadomie dręczy ją i pali, przestanie mieć znaczenie.

Przygotowane na parkiecie pary płynnie ruszyły w rytm muzyki. Zamknięta w czułych ramionach Victora Iza frunęła wzdłuż bocznej linii parkietu, nie myśląc o krokach walca, w pełni pozwalając mu się prowadzić, poddając się bezwolnie każdemu rozkazowi, jaki wysyłał jej bezwolnemu ciału. Ach, tańczyć, tańczyć… i zapomnieć o wszystkim… Tylko to się liczyło w tej szalonej chwili!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział LXXII (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz