Anabella – Rozdział LXXII (cz. 12)

Również Ola, która dziś na zmianę z Izą nadzorowała pracę kelnerek, zarejestrowała ten fakt, na chwilę odrywając się od obserwowania walca, i dyskretnie wycofała się w stronę konsoli, gdzie swe stanowisko miał zajęty obsługą reflektora Antek. Towarzysząca mu Karolina, obecnie zapatrzona z uznaniem w tańczącą Izę, aż podskoczyła, gdy Ola znienacka chwyciła ją za ramię.

– Karola, co jest, do cholery, z tym światłem? – zapytała, przysuwając usta do jej ucha, by Karolina mogła ją usłyszeć przez dudniącą muzykę. – Ciemno jak nie powiem gdzie, przecież ludzie się pozabijają, jak zaczną wracać do stolików. Dlaczego Antek powygaszał całą salę?

– Szef mu kazał – wzruszyła ramionami Karolina. – Przecież nie będzie z nim dyskutował, nie? Ale spokojnie, Olciu, to tylko na walca. Jak się skończy, mamy włączyć wszystko z powrotem.

– No dobra, okej – pokiwała głową uspokojona Ola. – Skoro szef kazał, to nie mam uwag. Super tańczą, nie? – dodała, ruchem podbródka wskazując w stronę parkietu. – Iza jak zwykle godnie reprezentuje Anabellę!

– Jest rewelacyjna – przyznała Karolina, po czym obydwie przysunęły się bliżej skraju parkietu, by móc lepiej obserwować wirujące w tańcu pary.

– A gdzie jest teraz szef? – zapytała jeszcze mimochodem Ola.

– Nie mam pojęcia – odparła Karolina, nie odrywając oczu od tańczącej Izy. – Gdzieś tu łaził, ale potem zniknął… Pewnie poszedł do siebie.

Ani żadna z nich, ani Antek, ani nikt ze znajdujących się na sali gości nie zauważyli stojącego od kilku minut nieruchomo Majka, ukrytego nieopodal w najgłębszym cieniu w kącie za konsolą i częściowo za jednym z wielkich głośników. Po wydaniu polecenia wygaszenia świateł na sali, korzystając z trwającego zamieszania, mężczyzna swoim zwyczajem na czas tradycyjnego walca swych przyjaciół zaszył się w jak najmroczniejszym miejscu, z którego mógł bez przeszkód obserwować to, co działo się na parkiecie.

Kiedy pary ruszyły i uwaga tłumu skupiła się na solenizantach oraz na państwu Magnon, jak zawsze prezentujących mistrzowską formę taneczną, Majk na kilkanaście sekund zatrzymał wzrok na zgrabnej sylwetce Ani ubranej w obcisłą kremową sukienkę, która połyskiwała na złocisto w świetle reflektora. Jednak jego spojrzenie, poważne i skupione, tylko przez chwilę śledziło jej migającą w tańcu postać, po czym, oderwawszy się od niej nieśpiesznie, zwróciło się w stronę słabiej oświetlonej części parkietu, gdzie tańczyli Iza z Victorem. Gdyby ktokolwiek mógł teraz obserwować twarz Majka, dostrzegłby, że na ten widok na jego wargach zaigrał delikatny uśmiech, a jego stalowoszare oczy rozświetliły się wewnętrznym blaskiem.

Choć skromnie ubrana w czarną bluzkę i szarą spódnicę dziewczyna niemal nikła w objęciach swego partnera, ledwo widoczna w słabym oświetleniu na tle stojącego przy parkiecie tłumu, ukryty w najczarniejszym mroku mężczyzna nie spuszczał z niej oczu, bez przeszkód śledząc każdy jej gest i krok. Nie przeszkadzały mu w tym ciemności, bowiem widział ją tak wyraźnie, jakby była tam sama – drobna, zwiewna i delikatna niczym zabłąkany w ludzkim świecie nocny elf tańczący w smudze księżycowego światła.

Kiedy walc był mniej więcej w połowie, Majk znów na chwilę przeniósł wzrok na elegancko ubraną, nieskazitelną postać Ani, na jej rozkołysaną w tańcu sylwetkę i uśmiechniętą twarz… tak idealną, perfekcyjną… tak spektakularnie piękną… Na krótki moment jego oblicze przybrało wyraz zamyślenia i jakby melancholii, a następnie czegoś w rodzaju pobłażliwego rozbawienia. Jednak już w następnej sekundzie jego spojrzenie po raz drugi przeniosło się na szczuplutką, niepozorną sylwetkę Izy i oczy na nowo rozbłysły mu jasnym światłem, a usta zadrżały ze wzruszenia, którego nawet nie starał się ukryć. Na szczęście w ciemnościach nie musiał się go wstydzić. Muzyka grała, świat wirował w tańcu, lecz teraz już na sali ani we wszechświecie nie było nikogo poza nią. Nie było Victora, ani Jean-Pierre’a… nie było nawet Ani… Ach, tak, była tylko ona… ona jedna, jedyna! Tańczący elf… księżycowa rusałka o anielsko dobrym sercu, pracowitych dłoniach i najpiękniejszych oczach w całej galaktyce.

Muzyka zaczęła zwalniać, jasno sygnalizując, że utwór dobiega końca. Jeszcze kilka ostatnich taktów i głośniki umilkły, a tańczące pary zatrzymały się, nagrodzone gromką owacją publiczności. Nim reflektor zgasł, na sali zaczęły się zapalać inne światła, rozpraszając panujące ciemności, również te, które skrywały kąt za głośnikiem i konsolą Antka. Kąt ten był już teraz pusty, to jednak nikogo nie dziwiło, nikt bowiem nie zauważył, jak tuż przed końcem walca ostrożnie wysunęła się z niego ciemna sylwetka szefa, który, odgarniając ręką w tył swą bujną czuprynę, pośpiesznie przemknął w stronę baru i zniknął w tonących w mroku drzwiach prowadzących na zaplecze.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział LXXII (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz