Anabella – Rozdział LXXIII (cz. 1)

– Mam jeszcze jedną rzecz do załatwienia – oznajmił tajemniczo Victor, kiedy oboje z Izą zmierzali w stronę wejścia na stare miasto. – Skręcimy na chwilę do tej kawiarni… o tu!

Wskazał jej ręką jasno oświetlony lokal w bocznej linii kamienic, tuż przed wejściem w ciemną czeluść Bramy Krakowskiej. Iza posłusznie ruszyła z nim we wskazanym kierunku.

„Każdy ma swój sposób na terapię” – tłukło jej się po głowie. – „Ale jeśli dzisiaj poszedł z Wercią, żeby ciałem leczyć rany duszy…”

Ze ściśniętym sercem weszła do kawiarni za Victorem, który natychmiast podszedł do baru i przyciszonym głosem zapytał o coś siedzącego tam chłopaka. Ten poderwał się i spod blatu wyciągnął wielki bukiet czerwonych róż, które ostrożnie podał mu nad ladą, zerkając przy tym ze znaczącym uśmiechem na Izę.

– Dżjękuję – ukłonił się uprzejmie Victor, przejmując od niego kwiaty i dyskretnym gestem przekazując mu zwinięty w drugiej dłoni banknot. – Miłego wjeczoru.

Na widok kwiatów Iza ocknęła się ze swych smętnych myśli i spojrzała na niego ze zdziwieniem podszytym delikatnym niepokojem. Victor wskazał jej wyjście z kawiarni i uprzejmie przytrzymał jej drzwi, kiedy wychodziła. Po chwili znów znaleźli się na pustawej już o tej porze ulicy.

Voilà – uśmiechnął się, podnosząc w górę kwiaty. – Ces fleurs sont pour toi, bien évidemment, mais elles sont lourdes, donc, pour l’instant, c’est moi qui vais les porter*.

– Okej – uśmiechnęła się zmieszana Iza. – Chociaż wcale nie musiałeś kupować mi kwiatów. To miłe, ale…

– Musiałem – przerwał jej stanowczo Victor, wolną ręką ujmując jej dłoń i pociągając w stronę wejścia na stare miasto. – Ale teraz chodźmy szybko, Isabelle. Chodźmy do naszego miejsca z najpiękniejszym widokiem na Lublin!

– Na Plac Po Farze? – upewniła się, bez protestu dając się prowadzić tam, gdzie chciał.

Oui – skinął głową Victor. – Właśnie tam.

Było już po dwudziestej drugiej, jednak o ile w innych częściach miasta ulice powoli pustoszały, na starówce nadal utrzymywał się dość intensywny ruch, zważywszy na otwarte jeszcze w pełni puby i restauracje. Po wybrukowanych uliczkach niosły się śmiechy i odgłosy rozmów snujących się tam grupek młodzieży, zwracały też uwagę romantycznie przytulone sylwetki kilku zakochanych par, które spacerowały po starówce, wdychając świeże wieczorne powietrze.

„Tak, na pewno poszedł z Wercią” – myślała z rozgoryczeniem Iza, przyglądając się od tyłu jednej z takich par. – „Po co innego akurat dzisiaj by do nas zaglądała? Umówił się z nią na odreagowanie… na bank! Ale co się dziwić? Widocznie tego potrzebował bardziej niż jakiejś tam głupiej rozmowy ze mną w trybie terapii…”

Plac Po Farze był prawie pusty, tylko kilkoro młodych ludzi siedziało na kamieniach w rogu, tocząc hałaśliwą rozmowę co jakiś czas przerywaną gromkimi wybuchami śmiechu. Victor ominął ich i poprowadził Izę prosto do murku, sponad którego rozciągał się widok na nocną panoramę miasta. Przez kilkadziesiąt sekund oboje patrzyli w milczeniu na rozpościerającą się przed nimi feerię świateł, z których coraz więcej już gasło, miasto bowiem powoli kładło się do snu.

– Chciałem przyjść właśnie tutaj, Isabelle – odezwał się Victor cichym, miękkim głosem. – Bardzo mi na tym zależało. Wiesz dlaczego?

Iza odruchowo pokręciła głową.

– Bo chcę, żeby to miejsce na zawsze pozostało nam w pamięci – wyjaśnił jej z powagą. – I żebyśmy zawsze, nawet po długich latach, mogli je wspominać jako miejsce narodzin naszego wspólnego szczęścia.

Iza drgnęła, zaalarmowana nie tylko samą treścią jego słów, ale i niepokojąco aksamitnym tonem jego głosu. Serce mocniej jej zabiło, ściśnięte nagłą obawą, że on… Ach, po co przyniósł tu te kwiaty? Po co w ogóle kupił je dla niej? Czekały wszak w kawiarni już przygotowane, jakby z góry przewidziane na ten wieczór… wieczór, w trakcie którego romantycznie zaśpiewał dla niej w Anabelli jej ulubiony utwór, w ten sposób publicznie wyznając jej uczucie. Czyżby teraz miał zamiar… ach, nie, tylko nie to! Zmrożona tą myślą Iza wyprostowała się i zesztywniała, gorączkowo próbując znaleźć jakikolwiek pretekst do tego, by przerwać rozmowę. Nic jednak nie przychodziło jej do głowy.

(c.d.n.)


* Ces fleurs sont pour toi, bien évidemment, mais elles sont lourdes, donc, pour l’instant, c’est moi qui vais les porter (fr.) – Te kwiaty oczywiście są dla ciebie, ale są ciężkie, więc na razie ja będę je niósł.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Dalsze części:

Rozdział LXXIII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz