Anabella – Rozdział LXXIII (cz. 14)

Iza pokiwała głową i powoli, z trudem dobierając słowa, opowiedziała mu o wszystkim, co wydarzyło się od momentu, kiedy wyszła z Victorem na wieczorny spacer po Lublinie. Mówienie o tym przychodziło jej z trudem nie tylko ze względu na emocje powiązane z tym tematem, ale również z racji coraz mocniej działającego na nią alkoholu, pod wpływem którego usta jej drętwiały, a język dziwnie kołowaciał. Jednak z drugiej strony każde wypowiedziane zdanie przynosiło jej psychiczną ulgę, jakby ciążący na jej sercu kamień stopniowo tracił wagę, częściowo przerzucany na barki drugiego człowieka. Tak, właśnie tego potrzebowała – opowiedzenia o tym komuś, kto rozumiał ją i nie potępiał, wyrzucenia tego z siebie, choćby w formie monologu.

Majk słuchał jej w milczeniu, nie przerywając ani jednym słowem. Alkohol, którego w szybkim tempie wypił ponad połowę butelki, działał również na niego, choć w dużo mniejszym stopniu niż na Izę, której skołowana głowa coraz bezwładniej ciążyła mu na ramieniu.

– Najgorsze jest to, że sama to sprowokowałam – mówiła smutnym, niewyraźnym głosem. – Mam z tego powodu straszne wyrzuty sumienia… To był taki moment, że sama nie wiedziałam, czego chcę… i właściwie to do tej pory tego nie wiem. Mam okropny mętlik w głowie, wszystko mi się miesza… Tak dziwnie się czuję…

Majk pokiwał powoli głową i podniósł rękę, by pogładzić ją po zmierzwionych, rozsypanych w bezładzie włosach.

– Wiem, Izulka – odparł cicho. – Dobrze znam to uczucie. Sam nieraz miałem podobnie i zawsze to był znak, że coś się w życiu zmienia. Że trzeba wszystko na nowo poukładać sobie w głowie.

– Pewnie tak – przyznała z namysłem. – Tylko że widzisz… ja nawet nie umiem określić, w czym jest rzecz. Nie umiem uchwycić myślą tego czegoś, co mnie męczy… chociaż męczy mnie już od jakiegoś czasu. A dzisiaj chyba po prostu przyszedł moment krytyczny i coś musiało pęknąć. Nie wiem, jak mam to ogarnąć… Z jednej strony nie mogę sobie darować tego, że skrzywdziłam Vica, a z drugiej mam przeczucie, że tego i tak nie dałoby się uniknąć, bo… bo to się po prostu musiało tak skończyć. Zresztą wszystko, co robię w takich sprawach, finalnie kończy się katastrofą. Tak jest zawsze… zawsze! Co z tego, że chcę dobrze, skoro i tak wychodzi źle? Jestem ciągle taka głupia i naiwna…

– Przestań – pokręcił głową, mocniej przytulając ją do siebie. – Nie jesteś głupia, tylko trochę zagubiona… jak niejeden… Zresztą trudno się temu dziwić, kiedy w grę wchodzą życiowe sprawy najwyższej rangi. Ja sam przekonałem się, że tu nie ma prostych algorytmów, a najgorszą sytuacją, w jakiej można się znaleźć, jest pat… ten cholerny pat, z którego tak ciężko się wydobyć… Dlatego dobrze rozumiem Victora. I w pewnym sensie doceniam to, co zrobił.

– Doceniasz?

Pomimo postępującego upojenia alkoholowego Iza podniosła głowę i spojrzała na niego z mieszaniną zdziwienia i wyrzutu. Obraz jego twarzy był na tyle mętny i rozmyty, że ledwie widziała jej kontury, a do tego zdało jej się, iż jego oczy połyskują fosforyzująco błękitną poświatą… Nie, tylko nie to! Nie myśleć o Michale! Nie o nim! Zapomnieć! Zapomnieć na zawsze!…

– Mhm – mruknął Majk. – Frajer miał odwagę pójść va banque i załatwić rzecz po męsku. Co mu z tego wyszło, to inna rzecz, ale jednak trudno tego nie docenić.

– Ale przecież on z góry wiedział, jakie jest moje zdanie – westchnęła Iza, znów spuszczając głowę i przymykając oczy. – Mnóstwo razy mówiłam mu, że z tego nigdy nic nie będzie i że możemy być tylko przyjaciółmi. Wydawało mi się, że to rozumie i że sam też chce zachować nasze wyważone status quo. I co? Jednak nie. Wolał to zepsuć… spalić mosty… wszystko tak bez sensu zniszczyć…

Majk uśmiechnął się na wpół ze smutkiem, na wpół z przekorą.

– To ryzyko jest wliczone w zasady gry – zauważył, odchylając głowę na oparciu kanapy i zapatrując się w miejsce, gdzie ściana łączyła się z sufitem. – W każdej rozgrywce przychodzi czas na to, żeby odkryć karty i rzucić je na stół. Jednak ważne jest to, żeby uniknąć falstartu.

– Otóż to – przyznała z żalem.

– A jednocześnie żeby nie przegapić właściwego momentu na działanie – dokończył w zamyśleniu. – O ile ten moment w ogóle istnieje. Bo czasami okazuje się, że przez całą grę dany zawodnik nie dostaje ani jednej szansy.

Iza pokiwała smutno głową, która zsunęła się teraz z jego ramienia na pierś i tak już została. Nie miała siły, żeby ją podnosić.

– Też prawda – szepnęła.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Dalsze części:

Rozdział LXXIII (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz