Anabella – Rozdział LXXIII (cz. 2)

– Kiedy kilka dni temu jechałem do Polski, postanowiłem, że niczego nie będę szczegółowo planował – ciągnął Victor, kładąc róże na murku i ostrożnie ujmując dłoń dziewczyny. – Uznałem, że muszę zdać się na intuicję i po prostu pójść za głosem serca. Wiesz, co chcę powiedzieć, Isabelle. Przez ostatnich kilka dni, kiedy jeździliśmy razem w różne miejsca z Leą, Paulem, Anne i Jean-Pierrem, wyczuwałem w tobie jakąś taką… niepewność. Może nawet to był żal wobec mnie? – zawiesił na chwilę głos, wpatrując się badawczym wzrokiem w jej twarz oświetloną słabym światłem łuny bijącej od miasta.

Iza pokręciła głową przecząco.

– Ależ skądże, Vic – szepnęła blado. – Żal? No co ty? Zdawało ci się.

– No dobrze, może źle to nazwałem – zgodził się pogodnie Victor. – Ale mniejsza o to. Tak czy inaczej mam wrażenie, że wyczuwam w twoim zachowaniu pewien dystans wobec mnie. I nawet domyślam się, z czego on wynika. Kobiety nie lubią niepewności i stanu zawieszenia, a ja do tej pory byłem… hm… za mało stanowczy.

– Ach, nie… wręcz przeciwnie – zaprotestowała z niepokojem.

– Jednym słowem mam już dość tych wszystkich niedomówień i półsłówek, Isabelle – ciągnął zdecydowanym tonem. – Czuję się z tym jak amator… jak śmieszny młokos, który nie wie, czego chce, a nawet jeśli wie, to nie potrafi zmienić słowa w czyn. Co gorsza, zdaje mi się, że przez te niedomówienia, które ciągną się co najmniej od balu w Liège i na które wtedy zgodziłem się dla dobra sprawy, coś między nami zaczyna się psuć. Nie zaprzeczysz chyba, że tak jest, ma belle?

Iza słuchała go w milczeniu, nie poruszając się w obawie, że każde jej słowo czy gest uruchomi jakąś nieodwracalną lawinę, której coraz bardziej się bała. A jednocześnie ta niemoc… ta irracjonalna nadzieja, że i tym razem jakoś uda się uniknąć konfrontacji…

– Żadne z nas nie jest ślepe ani głuche – mówił dalej Victor spokojnym, łagodnym głosem. – Oboje przecież rozumiemy aluzje, jakimi bombardują nas wszyscy dookoła, nie wyłączając nawet małej Antoinette, chociaż wiadomo, że ona sama nie bierze tego z powietrza. A ja czuję się z tym jak idiota… gorzej, jak przedszkolak! Bo przez to wszystko… przez te niedomówienia i zawieszenia, przez moje niezdecydowanie, widzę, że coś nam się wymyka. Może nawet to nie jest nie do końca z mojej winy, ale ja tę winę biorę w całości na siebie.

– Przestań, Vic – szepnęła Iza, kręcąc głową.

– Przemyślałem to, Isabelle – podjął Victor, ściskając jej dłoń w obu swoich. – Jutro wracam do Bressoux, ale kilka rzeczy jasno zrozumiałem przez tych parę dni. Od przedwczoraj, od tej uwagi, jaką Antoinette zrobiła nam w samochodzie, wiem na pewno, że nie mogę wyjechać, zanim ta sprawa się nie wyjaśni. A wyjaśnić mogę ją tylko ja i powinienem był zrobić to już dawno. W Sylwestra niestety stchórzyłem. Powiedziałem ci wtedy prawie wszystko, co leżało mi na sercu, ale nie zrobiłem tego kluczowego, najważniejszego kroku. Zatrzymałaś mnie w ostatniej chwili, a ja uległem temu w przekonaniu, że tak będzie lepiej. Jednak teraz widzę, że to był mój błąd, bo w grę wchodzi już nie tylko to, co czuję… i co, mam nadzieję, czujesz też ty… ale również oczekiwania ludzi wokół nas. Niby nie warto się tym przejmować, ale można to ignorować tylko w sytuacji, gdy inni stawiają przeszkody. Natomiast kiedy wszystko zmierza w jednym i tym samym kierunku…

– Nie, to nie tak, Vic – przerwała mu ostrożnie Iza, zmrożona tymi słowami aż do szpiku kości. – Oczekiwania innych nie są żadnym wyznacznikiem tego, jak powinno się postępować. Szczególnie, kiedy ktoś wywiera na nas presję.

– Racja – przyznał Victor. – Ale przychodzi taki moment, kiedy zaciera się granica między presją otoczenia a presją własnego serca. I w moim przypadku ten moment właśnie nadszedł, Isabelle. Dziś, w ostatni wieczór mojego pobytu w Polsce, oznajmiam ci, że nie mogę już dłużej żyć w takiej niepewności. Ale najpierw powiedz mi coś jeszcze – dodał jakby z namysłem. – Dowiedziałem się, że Anne zaprosiła cię na wakacje do Bressoux, ale ty jej kategorycznie odmówiłaś. To prawda?

– Tak – skinęła głową Iza, zadowolona z chwilowej zmiany niebezpiecznego tematu, choć i ten drugi nie był dla niej zbyt wygodny. – Rzeczywiście. Zaprosiła mnie, a ja musiałam jej odmówić ze względu na moje wakacyjne plany, które w tym roku w całości skupiają się wokół mojej siostry i rodziny.

– Wiem, wokół twojej siostrzenicy, która ma się urodzić w lipcu – podchwycił, przyglądając jej się w napięciu. – Ale z tego, co zrozumiałem, w grze był przełom sierpnia i września. To byłby czas tuż przed moim wyjazdem do Polski w ramach realizacji projektu i gdyby dobrze to dograć, moglibyśmy razem jechać z Liège do Warszawy. Dlaczego to wykluczasz, Isabelle?

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1)

Dalsze części:

Rozdział LXXIII (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz