Anabella – Rozdział LXXIII (cz. 6)

Dopiero kiedy w olimpijskim tempie przebiegła cały deptak i znalazła się na prostej drodze na swoją stancję, obejrzała się za siebie i z ulgą stwierdziła, że Victor wcale jej nie gonił. Być może w ogóle za nią nie biegł, lecz został na starówce, w tym samym miejscu, w którym go porzuciła, na Placu Po Farze… Zdyszana, słaniając się na nogach, szła teraz już wolniej przez część miasta, gdzie ulice były ciche i opustoszałe, a okna ciemne, od godziny trwała bowiem cisza nocna.

„Dlaczego to zrobiłam?” – myślała z bólem, starając się wygasić w pamięci to, co stało się przed chwilą. – „Dlaczego zawsze muszę być taka głupia? Zraniłam go… a przy okazji i siebie… Zrobiłam z siebie taką idiotkę! Ale po co mnie całował? Nie miał prawa, nawet nie zapytał mnie o zdanie! Ech, nieważne… to i tak moja wina… to ja na to pozwoliłam… głupia, głupia idiotka!… Przepraszam cię, Misiu…”

Przed jej pełnymi łez oczami wyświetliła się twarz Michała i błękit jego tęczówek. To przecież jemu w głębi serca przysięgła kiedyś wieczną miłość. Niezależnie od ran, jakie zadał jej przez ostatnie lata, bez względu na wszystko… Jak mogła do tego stopnia stracić nad sobą kontrolę i pozwolić na to, by jej ust dotknęły inne usta? A z drugiej strony… czy to była tylko jej wina?

„Nie, nie mam powodu cię przepraszać!” – pomyślała z irytacją, zwracając się w odruchu samoobrony do swej błękitnookiej wizji. – „To przecież wszystko przez to, że okazałeś się draniem! Draniem, kłamcą i bydlakiem! Gdybyś traktował mnie tak poważnie jak Victor, gdybyś nie łgał mi na każdym kroku, nie byłoby takich sytuacji! Nie dopuściłabym do nich, bo nie istniałby dla mnie na świecie nikt poza tobą… nikt i nigdy… A teraz już jest za późno…”

Żal i poczucie winy, które przepełniały jej serce, były nie do zniesienia. Chyba jeszcze nigdy nie czuła się tak parszywie jak dziś! Ten mętlik w głowie… ten przeszywający ból… i znikąd pomocy… Dlaczego właśnie dziś musiała zostać z tym koszmarem sama? Tak straszliwie sama… w środku nocy!

Oto już brama jej kamienicy… drzwi na klatkę schodową, ciemność… Nie, nie ma sensu zapalać światła, wystarczy ta blada poświata padająca z okna w korytarzu. Tak samo jak trzy miesiące wcześniej, w noc szalejącej śnieżycy, gdy była tu z Majkiem i ciepłem swego oddechu ogrzewała mu zmarznięte uszy. Dlaczego dzisiaj go tu nie było? Ileż dałaby teraz za chociażby kilka sekund przyjacielskiej wymiany energii… za jedną minutę zbawczej terapii… Ale nie! Nic z tego! On miał dzisiaj inne plany! Wolał pójść z Wercią! To była jego terapia! Taką sobie wybrał!

Iza z irytacją wyszarpnęła z torebki klucze do mieszkania, po czym na pamięć, w ciemnościach wsunęła właściwy w zamek u drzwi i przekręciła go. Teraz musiała być cicho, żeby nie obudzić śpiącego smacznie pana Stanisława. Być cicho, cichutko… pod żadnym pozorem nie zrobić hałasu, choć najchętniej z całej siły trzasnęłaby drzwiami! Ach, trzasnąć, trzasnąć nimi tak mocno, jak zawsze robił to Kacper! Odreagować się jakoś… Zapomnieć o tym, jak bardzo zraniła Victora… i jak bardzo sama była nieszczęśliwa…

Rozebrała się z butów w ciemnym przedpokoju i na palcach przemknęła do siebie, gdzie na oślep rzuciła się na łóżko, kryjąc rozpaloną, spłakaną twarz w przyjemnie chłodnej poduszce. Błękitne oczy Michała z wizji, która wciąż nie chciała zniknąć jej z umysłu, paliły jej sumienie jak metafizyczny ogień… wypominały jej złamaną przysięgę… Lecz oto oczy te stopniowo zaczęły tracić barwę… przygasać i zamieniać się w odcień stalowej szarości… Gdzie już widziała to spojrzenie? Czy nie tak właśnie patrzył prosto na nią ów niezwykły srebrny księżyc w Liège? Ach, Liège! Znowu Liège i Bressoux… i Victor… Victor, który jutro wróci do domu ze złamanym sercem… Ania, która nigdy jej tego nie wybaczy… Ach, nie, nie myśleć o tym… zapomnieć!…

Iza z całych sił zacisnęła powieki i zwinęła się w kłębek na łóżku, kurczowo mnąc drżącymi palcami róg poduszki. Jak to bolało! Jak straszliwie kłuło i szarpało każdy nerw jej ciała, przeszywało jak sztylet każdy najmniejszy atom jej duszy! Gdybyż mogła przynajmniej wyrzucić z siebie ten ból! Porozmawiać z kimś o tym… z nim!… z nim jednym w trybie terapii!… Dlaczego nie było go przy niej, kiedy tak rozpaczliwie potrzebowała pocieszenia?! Przecież obiecał… obiecał, że w potrzebie będzie na każde jej zawołanie, na jedno jej skinięcie… że wystarczy, jeśli wyśle mu alarmowego smsa…

„Telefon!” – błysnęło jej w głowie. – „Gdzie jest ten cholerny telefon?!”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział LXXIII (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz