Anabella – Rozdział LXXIV (cz. 1)

– Brawo, Iza! Gratulacje! – wołały jedna przez drugą koleżanki z nocnej zmiany zebrane w służbówce kelnerek, do której rozpromieniona Iza zajrzała po przyjściu do pracy, by pochwalić się świeżo zdanym egzaminem na prawo jazdy. – No, dawaj pyska! Trudno było?

– Standardowo – odparła skromnie Iza. – Poza tym miałam dużo szczęścia i fajnego egzaminatora. Uff, co za ulga! Jeszcze cała się trzęsę.

– Podziwiam, że udało ci się zdać za pierwszym razem – powiedziała z uznaniem Ala. – Ja podchodziłam już trzy razy i w końcu odpuściłam. Chyba będę musiała podszkolić się i próbować do skutku, zainspirowałaś mnie.

– Ja zrobiłam prawko już prawie trzy lata temu – pochwaliła się Ola. – Tylko co z tego, skoro nie mam samochodu i od tamtej pory nie ćwiczyłam? Teraz na serio bałabym się sama wyjechać na miasto. Raz była taka akcja, że szef zadzwonił, żeby pilnie jechać po towar, a akurat nie było jeszcze ani Antka, ani Chudego. I Basia chciała wrobić mnie, bo niby mam prawko. Mówię wam, myślałam, że umrę ze strachu! Na szczęście Chudy zdążył przyjść i uratował mnie z opresji.

– Właśnie, Basia! – przypomniała sobie Klaudia. – Ciekawe, co tam u niej.

– Zadzwonię do niej i zapytam – zaoferowała się natychmiast Iza. – Szef ma w notesie służbowym jej numer, przynajmniej ten, z którego odzywała się ostatnio, więc spróbuję. Już nawet sama o tym myślałam, bo ona chyba jakoś teraz miała urodzić… Jak dzwoniła na Boże Narodzenie, to z dzieckiem wszystko było w porządku, ale jednak nadal musiała leżeć. Pomyślcie tylko, tyle miesięcy!

– Dzielna Basia – pokiwała głową Wiktoria. – Zadzwoń, Iza, i jak dowiesz się, czy wszystko u niej okej, to rzucisz mi jej aktualny numer, dobrze? Po porodzie wysłałabym jej chociaż smsa z gratulacjami.

– Jasne, nie ma sprawy – zgodziła się Iza. – Zadzwonię i wszystko wam przekażę. A teraz chodźmy, dziewczyny, szkoda czasu – dodała, przepasując się swoim białym kelnerskim fartuszkiem i wskazując na wyjście ze służbówki. – Pewnie naszło się już od groma klientów i Kama wymięka na barze, a Gosia z Zuzką i z Lidzią też same nie ogarną sali. Miło się gada, ale czas biec do roboty!

Dziewczyny zgodnie ruszyły do wyjścia, po drodze jeszcze raz gratulując Izie sukcesu, i wszystkie razem udały się na salę, gdzie rzeczywiście napływało już coraz więcej klientów. Iza udała się do sektora B, by przejąć go do obsługi razem z Gosią, tym samym zwalniając ze zmiany Zuzię, która pracowała nieprzerwanie od południa. Młodziutka pupilka zespołu Anabelli coraz lepiej radziła sobie na stanowisku młodszej kelnerki i nigdy nie schodziła z sali przed czasem, a do tego, gdy tylko miała jakąkolwiek wolną chwilę, z entuzjazmem biegła pomagać w kuchni. Jednak od pół godziny tłum przy stolikach gęstniał w takim tempie, że ani ona, ani Lidia nie nadążały z bieżącą obsługą, dlatego z ulgą przyjęły pomoc nadciągających z odsieczą koleżanek.

– Ja mogę jeszcze zostać i pomóc, proszę pani – zaproponowała nieśmiało, gdy Iza nakazała jej opuszczenie zmiany. – Nie jestem aż tak bardzo zmęczona, a jest tak dużo klientów, że może się przydam?

Iza spojrzała na nią z zastanowieniem i nieskrywaną sympatią, a ponieważ Zuzia rzeczywiście wydawała się tryskać niespożytą energią, po krótkim namyśle zgodziła się na propozycję i oddelegowała ją do pracy na kolejną, dodatkową godzinę.

– W takim razie weźmiesz do obsługi stoliki… hmm… – zastanowiła się, rozglądając się po sali. – Okej, od B cztery do B jedenaście – zdecydowała, ruchem głowy wskazując jej rząd stolików znajdujących się najbliżej drzwi wejściowych, niedaleko stanowiska, gdzie krążył ochroniarz Tom. – A za godzinę zgłoś się do mnie i zobaczymy, co dalej.

– Dobrze, proszę pani! – odparła z nagłą radością Zuzia, a jej zielone oczy rozbłysły jak dwa przeświecone słońcem szmaragdy. – Dziękuję!

Po czym, dygnąwszy przed nią, pofrunęła do swojego zadania tak rozpromieniona i pełna energii, jakby wstąpiła w nią nowa moc. Iza popatrzyła za nią nieco zdziwiona tą nader entuzjastyczną, a przez to niezrozumiałą dla niej reakcją i pokręciła głową z uśmiechem.

„Dobre, dzielne dziecko” – pomyślała z nutką wzruszenia. – „Siedem godzin zachrzanu za nią, a ona cieszy się, że może dalej pracować. Ileż to ma energii! Muszę zapisać jej tę godzinę podwójnie i poprosić Majka, żeby rzucił jej na dniach na konto jakąś konkretniejszą premię.”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Dalsze części:

Rozdział LXXIV (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz