Anabella – Rozdział LXXIV (cz. 11)

– Kurde… tego mi było trzeba – zamruczał z zadowoleniem Majk, przechylając głowę raz w jedną, raz w drugą stronę, by dłonie Izy mogły przeczesać przez palce każdy pukiel jego bujnej czupryny. – Minuta i czuję się jak nowonarodzony. To lepsze niż tydzień w jakimś gabinecie odnowy biologicznej czy innym SPA. Kolejny raz przekonuję się na własnej skórze, jakie cuda potrafią zdziałać łapki małego elfika. No i powiedz… dlaczego tak mi to reglamentujesz?

Iza pokręciła głową.

– Wcale nie reglamentuję – odparła z nutą wyrzutu. – Przecież wystarczyłoby, żebyś powiedział mi, że tego chcesz. A ty ostatnio o nic mnie nie prosisz i nie mówisz mi nic o sobie. Nic, ani słowa. Ta nasza ostatnia terapia w weekend… sam wiesz, jak wyglądała. Mówiliśmy tylko o mnie.

– Bo nasza terapia w weekend miała pomóc tobie, a nie mnie – zaznaczył szybko Majk, a mięśnie jego ramion jakby lekko zesztywniały. – To ty miałaś problem… i zresztą nadal mam wrażenie, że nie do końca pomogłem ci go rozwiązać, sam też mam jakiś niedosyt. Ale to nie dlatego, że nie gadałem o sobie, bo gdybym chciał się wygadać, to nie omieszkałbym tego zrobić. Ja nie potrzebuję pomocy.

– Nie? – szepnęła z niedowierzaniem.

– Nie – zapewnił ją spokojnie. – Uwierz, elfiku, jeśli będę jej potrzebował, zwrócę się do ciebie. Ja zawsze w taki czy inny sposób walczę o swoje. Tak jak dzisiaj o moje rytualne doładowanie elfikową energią.

Przerwało mu pukanie od drzwi. Oboje odruchowo podnieśli głowy i odsunęli się od siebie, a Iza szybko sięgnęła po odłożoną na półkę teczkę z dokumentami i zdjęciami samochodu. Do gabinetu ostrożnie zajrzał Antek.

– Szefie?

– Hmm? – mruknął Majk. – Co tam, Antonio?

– Mamy problem z dwiema klientkami – oznajmił mu Antek, zerkając przy tym z zaciekawieniem na Izę i na teczkę, którą trzymała w rękach. – Napruły się czymś jak wariatki i robią awanturę, nic do nich nie dociera, ani prośba, ani groźba. Chudy bezradny, bo on kobiet nie bije, więc nie ma pomysłu, jak to rozwiązać. No i kazał wołać szefa na pomoc.

– Okej – westchnął Majk. – Już idę. Gdzie one są?

– W sektorze C, Chudy ich pilnuje – odparł rzeczowo Antek, po czym spojrzał znacząco najpierw na niego, a potem na Izę. – A Iza… szef już jej mówił?

– Mówił, mówił – zapewniła go z uśmiechem Iza, w której duszy, nie wiedzieć czemu, na nowo błysnęło srebrne światło podobne do promieni księżyca z Liège. – Już wiem, że będziemy mieli w firmie nowe autko, tylko jeszcze nie do końca do mnie dociera, że i ja miałabym nim jeździć. Ale otrząsnę się powoli, a wy, chłopaki, w razie czego pomożecie mi, gdybym miała jakieś głupie pytania z dziedziny motoryzacji, dobrze?

Obaj panowie parsknęli śmiechem i zgodnie pokiwali głowami.

– Ech, no i co ja mogę powiedzieć, Antoś? – ciągnęła Iza. – Nasz szef to kompletny wariat, ale sam przyznasz, że na całym świecie nie ma lepszego. A skoro pozwala mi wybrać kolor lakieru – tu zwróciła się do Majka, który przysłuchiwał jej się z rozpromienioną miną – to przemyślę to przez noc i dam odpowiedź jutro. Mogę zabrać sobie do domu ten wzornik? – dodała, wskazując na trzymaną w ręce kartkę z próbkami kolorów lakieru.

– Oczywiście, proszę pani – zapewnił ją wesoło Majk.

– Dziękuję, szefie.

Skrupulatnie złożyła kartkę na cztery, schowała ją sobie do kieszeni kelnerskiego fartuszka i odłożyła resztę dokumentów na stojące pod ścianą krzesło.

– No to co, kochani? – podjął Majk. – Czas lecieć na salę i załatwiać nasze trudne sprawy!

– Tak jest, szefie! – odparli jednocześnie Iza i Antek, wymieniając wesołe spojrzenia.

Wszyscy troje skierowali się w stronę drzwi, przy czym Antek wyszedł pierwszy, by jak najszybciej wrócić na swoje stanowisko za konsolą, zaś Majk uprzejmie przepuścił Izę przodem, a sam cofnął się na moment, by zgasić światło i zamknąć za sobą drzwi. Jednak kiedy tylko odwrócił się, by wyjść z ciemnego gabinetu na korytarz, dziewczyna zatrzymała go, kładąc mu dłoń na przedramieniu, i wspięła się na palce do jego ucha.

– Ja i tak już wiem, jaki chcę kolor lakieru – szepnęła konspiracyjnie.

– No? Jaki? – zaciekawił się Majk.

– Srebrny. Jak księżyc.

– Okej – odszepnął zaskoczony.

– Jak księżyc w pełni – doprecyzowała z powagą Iza.

To powiedziawszy, słysząc za plecami głosy wychodzących z kuchni koleżanek, z porozumiewawczym uśmiechem odsunęła się od niego i odwróciwszy się na pięcie, dołączyła do zmierzających na salę Gosi i Oli. Majk stał przez kilkanaście sekund nieruchomo, patrząc za nimi, dopóki nie zniknęły za załomem korytarza, po czym uśmiechnął się do siebie i powoli pokiwał głową, spokojnym gestem zamykając za sobą drzwi od gabinetu.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz