Anabella – Rozdział LXXV (cz. 1)

– Pani Izo, ja to się tak denerwuję, że aż mi się nogi trzęsą – wyznał Izie szeptem pan Stanisław. – Niechby to się już zaczęło! Najgorzej to tak czekać i czekać.

– Jeszcze dwie, trzy minutki i już wpuszczą nas na salę, panie Stasiu – odparła uspokajająco Iza, zerkając na wielki zegar zawieszony na ścianie w głębi sądowego korytarza. – Nic dziwnego, że pan się denerwuje, ja też nie powiem, żebym była spokojna. To taki ważny dzień! A niech pan pomyśli, co czuje teraz Kacper…

– Oj tak, oj tak… prawda! – westchnął pan Stanisław. – Biedny szczyl! Oby tylko za dużo mu nie zasądzili, bo wtedy to się już całkiem zmarnuje w tym więzieniu…

Oboje stali w dość dużym gronie osób czekających pod kilkoma sąsiadującymi salami rozpraw. W każdej z nich niebawem miała się rozpocząć jakaś rozprawa sądowa, a przedmiotem jednej z nich była sprawa Kacpra. Iza od rana czuła to samo podminowanie i stres co jej towarzysz, gdyż od tego, jak sprawy potoczą się w dniu dzisiejszym, w dużym stopniu zależała przyszłość Kacpra. Gdyby bowiem ów z jej powodu miał stać się ofiarą podstępnych knowań Krawczyka i dostać niesprawiedliwie surowy wyrok, sumienie chyba by ją zamęczyło, nawet jeśli tak naprawdę nie byłaby temu winna.

Na szczęście sprawą zajmował się profesjonalista Pablo, który kilka minut wcześniej przemknął pośpiesznie obok nich w towarzystwie swojego młodego kolegi Macieja. Już samo to podnosiło morale Izy, a kiedy adwokat zapewnił ją w przelocie, że na ten moment sytuacja Kacpra wygląda całkiem nieźle, i kazał jej być dobrej myśli, ścisk serca zelżał na tyle, że była w stanie ze względnym spokojem pocieszać roztrzęsionego pana Stanisława.

– O, ta zołza też już jest – mruknął z niechęcią mężczyzna, dyskretnym ruchem podbródka wskazując Izie przybyłą właśnie sąsiadkę, panią Kazimierę, która, podobnie jak oni, była dziś powołana na świadka w sprawie Kacpra. – Przylazła, żeby mieszać nam w kotle, stara czarownica!

Iza zerknęła w tamtą stronę, lecz napotkawszy surowy, niemal wyzywający wzrok pani Kazi, z posępną miną odwróciła oczy. Nie ulegało wątpliwości, że sąsiadka na pewno Kacprowi nie pomoże, przeciwnie, z jej strony można było się spodziewać jak najbardziej niekorzystnych zeznań. Na to jednak nikt już nie mógł mieć wpływu. Zresztą jakimż nieistotnym przeciwnikiem była pani Kazimiera w porównaniu do Krawczyka!

Jeszcze dwie minuty męczącego oczekiwania i drzwi właściwej sali rozpraw wreszcie się otworzyły. Poproszeni do środka Iza i pan Stanisław zajęli miejsca w głębi pomieszczenia, jak najdalej od pani Kazi, która z zaciętą, waleczną miną rozsiadła się w pierwszej ławce.

– Będzie nam robić czarną robotę, ja to pani mówię, pani Izo – szeptał konspiracyjnie pan Stanisław. – Przez nią chłopak tylko więcej dostanie. A w tym więzieniu to każdy tydzień się liczy, jak za długo posiedzi, to potem już nic z niego nie będzie. Ech! Czarownica jedna… Niech no mi tylko kiedy przyjdzie, żeby co jej pomóc albo co pożyczyć! Nawet niech jej się nie śni! Na zbity pysk wywalę!

– Spokojnie, panie Stasiu – westchnęła Iza. – Czarną robotę to ona zrobiła już na przesłuchaniu. Mają przecież w papierach jej zeznania, dzisiaj tylko powtórzy je przed sądem, nie sądzę, żeby to coś zmieniło.

Na sali pojawił prokurator i obaj adwokaci Kacpra. Wszyscy trzej wymienili między sobą grzeczności i uściski dłoni, po czym zajęli swoje miejsca i zatonęli w przeglądaniu dokumentów. Choć skupiona, a jednocześnie spokojna mina Pabla podnosiła Izę na duchu, oczekiwanie na rozpoczęcie rozprawy mimo wszystko mocno działało jej na nerwy. Przypomniawszy sobie nagle, że chyba zapomniała wyciszyć telefon, otworzyła torebkę, wyciągnęła z niej aparat i aktywowała wyświetlacz. Na pulpicie znajdowała się informacja o nieodebranej wiadomości tekstowej.

„Kto znowu?” – pomyślała z niechęcią, odruchowo otwierając skrzynkę.

Cześć, Iza, trochę czasu minęło, więc pomyślałem, że się odezwę. Mogę zadzwonić do ciebie dziś wieczorem? Michał.

Serce Izy zabiło tak gwałtownie, że aż zaszumiało jej w głowie. Niby spodziewała się, że Michał niebawem może się odezwać, w końcu miał do przeprowadzenia swą manipulacyjną akcję dotyczącą działki w Korytkowie i każdy na jego miejscu kułby żelazo póki gorące. W tym smsie nie było zatem nic dziwnego, łatwo było przewidzieć, że po prawie dwutygodniowej ciszy podejmie próbę nawiązania kontaktu. Spodziewała się tego, owszem… ale jednak wciąż nie była na to odporna. To szalone bicie serca jasno wskazywało, że przed nią jeszcze daleka droga, zanim nauczy się reagować w pełni obojętnie na sygnał od człowieka, którego nosiła w sercu przez tak wiele lat.

„Nie… nie teraz” – postanowiła w myślach, drżącą dłonią wyciszając telefon i wrzucając go na dno torebki. – „Później o tym pomyślę, teraz nie mogę się rozpraszać!”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział LXXV (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz