Anabella – Rozdział LXXV (cz. 10)

– Chyba zawału dostanę – powiedziała Iza, podsuwając sobie fotel kierowcy bardziej do przodu i ostrożnie kładąc ręce na kierownicy. – Jeszcze nigdy nie jechałam czymś takim. Naprawdę jesteś pewien, że chcesz podjąć to ryzyko?

– Cóż… teraz już nie mogę się wycofać! – zaśmiał się Majk, zapinając pas bezpieczeństwa na fotelu pasażera. – Pomyśl, jak to by wyglądało? Ale nie martw się, faceci lubią ryzyko, to nam sprawia perwersyjną przyjemność. Dobrze ci się siedzi, mały elfie? Możesz jeszcze bardziej przysunąć sobie fotel. Ostatnio jechał na nim Chudy i odbił do samego końca, przecież gdzieś musiał upchnąć te swoje kilometrowe giry!

Iza parsknęła śmiechem i posłusznie przysunęła fotel o kilka centymetrów bliżej kierownicy, po czym sama również zapięła pas bezpieczeństwa.

– Gdzie tu się włącza wycieraczki? – zapytała rzeczowo.

– Tu, po prawej masz taką dźwignię – wskazał jej. – Podnosisz ją tak… i to jest pierwsza prędkość. A potem kolejne. No, spróbuj sama.

Iza ze skupieniem przystąpiła do zapoznawania się z podstawowymi funkcjami nowego samochodu, którego pachnące nowością wnętrze znacząco różniło się od znanych jej dotąd aut do nauki jazdy. Srebrny peugeot, który od kilku dni znajdował się na stanie firmy, został już przetestowany zarówno przez szefa, jak i przez Antka, Chudego i Tymka, a nawet przez Wiktorię, zbierając jak najwyższe noty. Dziś była kolej Izy, żeby przejechać się nowym autem, dłużej już nie dało się tego unikać, sama zresztą rozumiała, że musi przełamać swój opór i obawy, by móc służyć firmie również na tym polu.

Jako że tego dnia oboje dysponowali wolnym popołudniem, Majk zaprosił ją na krótką przejażdżkę po mieście, a ponieważ Iza czuła niechęć do jeżdżenia zupełnie bez celu, zaproponował, by przy tej okazji odwiedzili grób pana Szczepana. Dziewczyna z radością przystała na ten pomysł, gdyż w ostatnich tygodniach nie miała czasu na wizytę na cmentarzu, a choć myśl o tym, że samodzielnie ma poprowadzić nowy samochód, mocno ją stresowała, kiedy tylko wyjechali na ulicę, a następnie opuścili ścisłe centrum miasta, poczuła się o wiele pewniej i spokojniej, tym bardziej że auto rzeczywiście okazało się bardzo łatwe i wdzięczne w prowadzeniu. Zresztą… czego miała się bać, skoro tuż obok siedział życzliwie nastawiony i zawsze pomocny Majk?

Podróż przebiegła prawie modelowo i dopiero kiedy dotarli na miejsce, realny kłopot sprawiło jej manewrowanie po wąskim i ciasnym przycmentarnym parkingu, a szczególnie parkowanie między niewyraźnie namalowanymi liniami, z których jedna ostatecznie trafiła między koła peugeota.

– Uff! – odetchnęła po zatrzymaniu auta i wyłączeniu silnika. – Trochę krzywo stanęłam, ale już nie mam zdrowia ani motywacji, żeby to poprawiać.

– Nie jest źle – zapewnił ją z rozbawionym uśmiechem Majk, spokojnym gestem odpinając pas bezpieczeństwa. – A następnym razem będzie jeszcze lepiej, zobaczysz.

Iza pokiwała głową z niezbyt przekonaną miną, co jeszcze bardziej rozśmieszyło Majka, po czym oboje wysiedli z auta, by kupić kwiaty i udać się na cmentarz. Ciche, ukwiecone alejki nekropolii przypominały, że trwała wiosna, buzując słońcem, bajeczną zielenią i milionem różnobarwnych kwiatów. Był przedostatni dzień kwietnia, nazajutrz Iza wybierała się na długi weekend do Korytkowa, gdzie w niedzielę miał się odbyć chrzest małego Pepusia. Chrzest w najpiękniejszą wiosnę! Skoro dało się ją odczuć nawet w mieście, to co dopiero na wsi! Jakże cudownie musiał wyglądać teraz ogród przy jej rodzinnym domu! I ta znajoma, ukwiecona łąka…

Wzdrygnęła się na tę myśl i odrzuciła ją od siebie gwałtownie. Nie, nie myśleć o Michale! Nie teraz. Zagłuszyć to nieprzyjemne wspomnienie i dławiący ją od prawie tygodnia wyrzut sumienia. Miała się odezwać… dać mu znak, kiedy będzie wolna… pozwolić mu chociaż zadzwonić… Obiecała mu to przecież. Tymczasem od chłodnego smsa, którego wysłała mu z sądu, nie odezwała się do niego ani słowem, za każdym razem, kiedy o tym pomyślała, odsuwając to na później. Tak, później, później… Jak już wróci do Lublina po długim weekendzie. Przecież Michał pewnie i tak nie przyjedzie teraz do Korytkowa, więc nie ma sensu nawiązywać z nim kontaktu, skoro ona przez kilka dni będzie poza Lublinem. Tak, odezwie się do niego po długim weekendzie. Albo po piętnastym. Czy po piętnastym nie byłoby logiczniej? Ze względu na Krawczyka i tak w ogóle… Hmm, zdecydowanie lepiej. Napisze do niego smsa po piętnastym. To tylko dwa tygodnie, no, może dwa i pół… Czas przecież tak szybko leci…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział LXXV (11) (12)


Dodaj komentarz