Anabella – Rozdział LXXV (cz. 2)

Na salę wprowadzono Kacpra, który natychmiast nawiązał kontakt wzrokowy z Izą i ze stryjem. Wyglądał nadal mizernie, ale – ku wielkiej uldze i radości obojga – wcale nie gorzej niż wcześniej. Owszem, mocno wyszczuplał od czasów sprzed aresztowania, jednak proces fizycznej degradacji jego postaci na szczęście się zatrzymał, rysy jego twarzy wyrażały obecnie względny spokój, a w ruchach dawało się dostrzec przynajmniej odrobinę energii. Być może sam fakt, że dziś jego losy wreszcie miały się rozstrzygnąć, zamykając w ten sposób psychicznie męczący okres niepewności, chwilowo podniósł go na duchu. Na widok znajomych twarzy oczy chłopaka rozbłysły radością, a jego usta rozciągnęły się w uśmiechu. Skinął im na odległość dłonią, jakby chciał dać znak, że u niego wszystko w porządku, po czym zajął swoje miejsce na ławie oskarżonych obok pilnującego go strażnika.

– Nie jest z nim tak źle, pani Izo – szepnął z radością rozpromieniony pan Stanisław. – Widzi pani? Jak na niego wygląda całkiem dobrze!

– Aha – przyznała z uśmiechem Iza. – To prawda, panie Stasiu.

„Oby tylko wszystko poszło dobrze” – pomyślała jednocześnie z niepokojem. – „Oby nie było jakiejś wtopy, bo dla Kacpra najgorsze byłoby teraz rozczarowanie i brak nadziei…”

Zerknęła w stronę Pabla, który nadal ze skupioną miną naradzał się ze swoim asystentem, i mocniej nabrała powietrza w płuca.

„Trzymaj się, Pablo!” – zwróciła się do niego w duchu. – „Walcz o niego, proszę!”

Jednak, choć ze wszystkich sił starała się skupić na Kacprze oraz na tym, co działo się na sali, jej myśli nie mogły całkowicie się oderwać od otrzymanego przed chwilą smsa, a właściwie od czekającej ją decyzji w tej sprawie. Wiedziała tylko jedno – musi działać zadaniowo, na spokojnie i bez zbędnych emocji. Od kilku tygodni, które upłynęły od czasu rozmowy z Krawczykiem, a w szczególności od przykro zakończonego ostatniego spotkania z Victorem, jej nerwy były zbyt zszargane i napięte, by mogła sobie pozwolić na kolejne rozterki zakochanego serca i snucie mętnych hipotez. Dlatego musiała na chłodno podjąć najlepszą możliwą decyzję.

Przybyły na salę sąd zajął miejsca i rozpoczęła się rozprawa. Iza zwróciła uwagę, że prowadził ją ten sam sędzia co poprzednim razem, a wiedząc, że niekorzystną okolicznością dla Kacpra byłoby przełożenie rozprawy, przez pierwsze minuty słuchała w skupieniu, czy nie padnie taka informacja. Upewniwszy się, że nic takiego nie ma miejsca, a sędzia właśnie wszczął normalny tryb rozprawy, odetchnęła z ulgą i znów zatonęła w swych niespokojnych rozważaniach.

„Powinnam poczekać z bliższym kontaktem, aż wyjaśni się sprawa Krawczyka” – myślała, słuchając tylko piąte przez dziesiąte wstępnej części rozprawy. – „Dopiero po piętnastym maja mniej więcej będzie wiadomo, na czym stoimy i czy mamy otwartą wojnę z Krawczykiem. Bo jeśli z Krawczykiem, to i z Krzemińskimi…”

Przerwała myśl, bowiem w międzyczasie sędzia zaprosił do składania zeznań panią Kazimierę, której skrzekliwy głos aż ranił uszy swym wysokim, agresywnie brzmiącym tonem, uniemożliwiając skupienie uwagi na czymkolwiek innym.

– Nie dość, że świntuch, to jeszcze bezczelny, proszę wysokiego sądu! – mówiła z oburzeniem sąsiadka, oskarżycielskim gestem wyciągając palec w stronę Kacpra. – A do tego jaki agresywny! Raz, kiedy zwróciłam mu uwagę, że zachowuje się nieprzyzwoicie, to mało co mnie nie pobił! Laskę z ręki wyrwał, wyrzucił i pięściami groził! Aż się bałam, że mnie ze schodów zrzuci!

Kacper słuchał jej oskarżeń w milczeniu, ze spuszczoną głową, za to siedzący obok Izy pan Stanisław aż sapał z poirytowania.

– Ech, ty wiedźmo! – szeptał, zaciskając dłonie w pięści. – Czarownico ty…

„Muszę to odwlec na drugą połowę maja” – zamyśliła się znowu Iza, ignorując bojowy skrzek pani Kazimiery. – „Do piętnastego żadnych fałszywych ruchów, nawet jeśli chodzi o Misia… Mój Boże! Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że telefon od niego albo spotkanie będę rozważać w kategorii fałszywego ruchu, chyba bym się roześmiała w głos i popukała po głowie! A jednak… nie mam innego wyjścia. Co poradzę na to, że już nie mogę mu zaufać?”

Znów wróciła do rzeczywistości, bowiem sędzia, podziękowawszy pani Kazimierze, wezwał na świadka pana Stanisława, po którym miała zeznawać i ona.

– To jest dobry chłopak, proszę wysokiego sądu – zapewniał starszy pan, wskazując na Kacpra, który nadal siedział nieruchomo ze spuszczoną głową. – Może i narwaniec, może czasem prędzej coś zrobi, niż pomyśli, ale serce ma dobre i zła celowo nikomu nie wyrządzi. A jak coś trzeba, to zawsze pomoże.

„Prawda” – pomyślała smutno Iza.

– Nawet razem chodziliśmy do kościoła – ciągnął żarliwie pan Stanisław. – I z własnej kieszeni wyłożył pieniądze na gregoriankę za duszę mojej świętej pamięci żony. Tego to mu, wysoki sądzie, nigdy nie zapomnę, bo tak mnie tym wzruszył, że aż do tej pory łzy mi czasem w oczach stają.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1)

Dalsze części:

Rozdział LXXV (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz