Anabella – Rozdział LXXV (cz. 3)

Następnie świadek został poproszony o opisanie wydarzeń pamiętnego poranka, kiedy to skrwawiony Kacper wrócił do domu po nocnej balandze. Pan Stanisław przystąpił do tego z najwyższą dbałością o szczegóły, jednak w taki sposób, żeby w miarę możliwości, nie mijając się zbytnio z prawdą, postawić bratanka w jak najlepszym świetle. Iza słuchała go ze szczerym uznaniem dla jego elokwencji, wiedziała bowiem, że był to dyskurs, który pan Stanisław przygotowywał sobie w głowie już od paru tygodni. Ona sama również od kilku dni myślała o tym, co powie przed sądem, jednak kiedy zostało wywołane jej nazwisko, w głowie pozostała jej już tylko pustka i przekonanie, że musi po prostu tak improwizować, by jak najskuteczniej obronić Kacpra.

Jako że pan Stanisław opisał już szczegółowo wydarzenia z dnia aresztowania, Iza została poproszona tylko o potwierdzenie jego wersji, a jedyne pytania otwarte, które zostały do niej skierowane najpierw przez prokuratora, a potem przez Pabla, dotyczyły jej oceny działań Kacpra na przestrzeni całej ich znajomości. Ponieważ nie była pewna, czy opowiadanie o jego pamiętnej interwencji u Marciniakowej polepszy jego sytuację, czy raczej ją pogorszy, przemilczała ten wątek, mimo że dla niej samej był on kwintesencją porywczej, ale z gruntu dobrej natury chłopaka.

– Przez te półtora roku, odkąd się znamy, Kacper dał się poznać jako bardzo pozytywny człowiek – podkreśliła z przekonaniem, zerkając na chłopaka, który teraz podniósł już głowę i ze wzruszoną miną przyglądał jej się z daleka. – Ja osobiście mam same dobre doświadczenia, zawsze mogłam na niego liczyć i nigdy się nie zawiodłam. Owszem, przyznaję, że nie chciał słuchać ani moich rad, ani rad pana Stasia i żył tak, jak żył… ale jestem przekonana, że gdyby z góry wiedział, jak skończy się tamta bójka, przerwałby ją na czas. Nie narażałby celowo na niebezpieczeństwo zdrowia i życia innego człowieka.

Nim zdążyła wypowiedzieć połowę tego, co chciała ująć, sędzia podziękował jej za zeznania i odesłał na swoje miejsce. Przechodząc obok pani Kazi, pochwyciła jej wrogie spojrzenie, jednak krótki kontakt wzrokowy, jaki po chwili nawiązała z Pablem, upewnił ją w poczuciu, że wszystko poszło dobrze. Po niej przesłuchiwanych było jeszcze dwóch młodych mężczyzn, którzy feralnej nocy znajdowali się w lokalu z Kacprem i byli świadkami jego bójki, lecz Iza niewiele rozumiała z tego, co mówili, gdyż jej myśli znów powędrowały w stronę Michała i otrzymanego od niego smsa.

„Jeśli pozwolę mu zadzwonić, to będzie chciał się spotkać” – rozumowała, wpatrując się w pustą ławkę przed sobą. – „A jeśli się spotkamy, to nie wiadomo, co może być, bo ja jednak nadal jestem słaba. Pokazałam to wystarczająco w tamtą sobotę z Victorem… nawet z nim nie umiałam być twarda… a co dopiero byłoby z Misiem! Co innego pięć czy piętnaście minut przypadkowego spotkania, a co innego umówiona godzina czy dwie. Ech… zmanipulowałby mnie jednym palcem! Nie, nie mogę. A skoro spotkanie odpada, to i telefon. Tak będzie bezpieczniej.”

Siedzący obok niej pan Stanisław słuchał teraz z najwyższą uwagą prokuratora, który zabrał głos po zakończeniu przesłuchania świadków. Iza dyskretnie sięgnęła po torebkę odłożoną na sąsiednie krzesło i wsunęła do niej dłoń, by wygrzebać z jej wnętrza telefon. Skoro podjęła decyzję, należało załatwić sprawę jak najszybciej, nie dać sobie czasu na myślenie. Ostrożnie aktywowała wyświetlacz i starając się nie zwracać na siebie uwagi, powoli, jednym palcem wklepała wiadomość:

Misiu, dzisiaj nie da rady, mam kocioł do późnej nocy. Odezwę się, jak będę wolniejsza. Iza.

„Wyślij!” – rozkazała samej sobie z ciężkim sercem. – „No już! Wysyłamy! Nie ma się nad czym zastanawiać!”

I wtedy w jej pamięci pojawiła się twarz Michała i jego lśniące błękitne oczy, za którymi jeszcze pół roku temu poszłaby na samo dno piekła. Oczy te patrzyły na nią tak czule… z dawnym ogniem zainteresowania… Lecz na ile to była prawda, a na ile tylko wyrachowana gra? Nie powinna mieć złudzeń. Nawet jeśli Michał rzeczywiście zainteresował się nią na nowo, to jak długo potrwa ten stan? Do czasu, aż mu ulegnie i znów będzie na każde jego skinienie? Do załatwienia sprawy działki? A może do następnego razu w jakimś motelu?… Ech, to już lepiej zakończyć to teraz i oszczędzić sobie cierpienia! Lepiej niczego nie wskrzeszać, niż znowu naiwnie wdepnąć w pułapkę i na koniec jeszcze raz dobitnie poczuć, że jest tylko jedną z wielu! Jedną z tłumu, nikim takim… Bo skoro nawet piękna Sylwia okazała się dla niego nikim takim, to czego ona, już raz odtrącona Iza, mogła się spodziewać na dłuższą metę? Niczego. Musiała zachować rozsądek. Wbrew jego słodkim słówkom i żarliwym zapewnieniom, wbrew jego ostatniemu zachowaniu, tak rażąco sprzecznym z tym, co było wcześniej…

Prokurator skończył już mówić i na sali rozbrzmiewał teraz spokojny głos Pabla. Iza niby słuchała, ale nie docierała do niej treść ani jednego słowa, jakby to, co działo się wokół niej, było oddzielone od jej świadomości grubą mleczną szybą, na której nadal wyświetlał się rozmyty obraz błękitnych oczu Michała.

„Kłamałeś od zawsze i nadal będziesz kłamał” – mówiła do nich w myślach. – „Może nawet sam wierzysz w swoje kłamstwa, ale to i tak niczego nie zmienia.”

Zerknęła na wyświetlacz z gotowym do wysłania smsem. Jeszcze tylko kilka krótkich chwil wahania i wiadomość poleciała w przestrzeń, ucinając dyskusję sprzecznych głosów w jej duszy. Przyniosło jej to względną ulgę, przynajmniej chwilowo uwalniając od męczących dylematów. Dopiero wtedy ocknęła się i skupiła uwagę na słowach Pabla, który właśnie wieńczył wnioskami swój zwięzły, retorycznie dopracowany dyskurs.

– Dobrze powiedział! – szepnął do niej z uznaniem pan Stanisław.

Pokiwała głową z uśmiechem, po czym zahaczyła wzrokiem o Kacpra, z daleka dając mu dyskretny znak ręką, że wszystko będzie. Chłopak odwzajemnił jej uśmiech i puścił do niej oko, co wyraźnie świadczyło o tym, że i on jest dobrej myśli. Pierwsza część rozprawy właśnie się zakończyła i sąd zarządził przerwę. Za kilkanaście do kilkudziesięciu minut miał być ogłoszony wyrok. Iza zerknęła jeszcze raz na wyświetlacz telefonu, na którym dokładnie w tym momencie pojawiła się nowa wiadomość.

Ok, będę czekał. M.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział LXXV (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz