Anabella – Rozdział LXXV (cz. 6)

„Lodzia ewidentnie się na mnie pogniewała” – myślała smutno Iza, zmierzając ulicą na umówione spotkanie z Tomem. – „Od urodzin ani jednego smsa, a mnie jakoś głupio do niej pisać po tym, co naodwalałam w sprawie Vica. Ona już na pewno wszystko wie od Ani, a Ania musiała się na mnie śmiertelnie obrazić po tej akcji. I za Vica, i za odmowę przyjazdu do Bressoux… to zresztą na jedno wychodzi. Boże, jak ciężko! Do tego jeszcze Misio… i Krawczyk… Dobrze, że chociaż z Kacprem wszystko poszło po naszej myśli, a Pablo zachowuje się normalnie. Przynajmniej on jeden jest ponad tym.”

W wyznaczonym miejscu przed jedną z kawiarni na deptaku dostrzegła z daleka masywną sylwetkę Toma w czarnej koszulce i nieodłącznej kaszkietówce w tym samym kolorze. Mężczyzna czekał na nią, spacerując wzdłuż lokalu tym samym spokojnym krokiem, jakim przemierzał powierzoną mu pod ochronę część sali w Anabelli, jednak bez dawnej energii, ze smutkiem na obliczu i wzrokiem posępnie wbitym w chodnik.

„No dobra” – westchnęła na ten widok. – „Koniec użalania się nad sobą, teraz trzeba pomóc innym. Moja działalność psycho-terapeutyczna zatacza coraz szersze kręgi. Może powinnam pomyśleć o własnym gabinecie?”

Uśmiechnęła się do siebie w przypływie ponurej ironii, energicznym ruchem ręki poprawiła sobie na ramieniu torebkę i podeszła do Toma. Ochroniarz miał dziś bardzo niepewną minę, jakby zastanawiał się, czy jednak nie uciec i nie zrezygnować z rozmowy, o którą sam prosił, dlatego kiedy zasiedli już przy stoliku w kawiarni, pierwsze dziesięć minut Iza musiała poświęcić na ponowne oswojenie go i otoczenie spokojną, przyjacielską atmosferą. Urzekała ją przy tym na swój sposób nieśmiałość i nieporadność tego silnego, postawnego mężczyzny o gorylich ramionach, który, gdy tylko w grę wchodziły sprawy uczuciowe, zamieniał się w bezradne dziecko gotowe dać się poprowadzić każdemu, kto choć trochę umiał się poruszać na tym obcym i nieznanym mu terenie.

– No to powiedz, Tomciu, co się w końcu stało? – zagadnęła, podsuwając mu cukiernicę, by mógł posłodzić sobie zamówioną herbatę. – Co z Darią?

Tom westchnął ciężko i pokręcił głową.

– Zerwała z tobą? – zapytała cicho, widząc, że sam nie wydusi z siebie ani słowa.

– Nie wiem – odparł bezradnie.

– Nie wiesz? – zdumiała się Iza. – Jak to… nie wiesz?

– No właśnie nie wiem – potwierdził smutno Tom, a jego wielka dłoń niosąca na łyżeczce cukier zadrżała, aż białe ziarenka posypały się po całym stoliku.

Iza nie zwróciła na to uwagi, przyglądając mu się z niedowierzaniem.

– Nic nie rozumiem – szepnęła w końcu.

Tom wrzucił resztę cukru do herbaty i zajął się jej dokładnym mieszaniem.

– Zerwała i nie zerwała – podjął, nie patrząc na nią. – Tak pół na pół. Ale chyba bardziej zerwała. Ja już sam nie wiem, Iza.

W jego głosie zabrzmiała nutka rozpaczliwej rezygnacji. Iza przechyliła się ponad stolikiem i pełnym współczucia gestem położyła dłoń na wielkiej dłoni ochroniarza.

– Opowiesz mi o tym? – zapytała łagodnie.

Tom pokiwał głową, westchnął ciężko i drugą ręką odsunął od siebie filiżankę z nienaruszoną herbatą.

– Opowiem – odparł z determinacją. – Pewnie, że opowiem, po to tu jesteśmy. Sam cię przecież o to zahaczyłem. Tylko nie wiem za bardzo, jak zacząć… ale okej… No to tak. W tamte wakacje Daria zgodziła się zostać moją dziewczyną… A tak naprawdę to wyszło trochę głupio, bo ja sam nie miałem odwagi, żeby ją o to poprosić. To ona pierwsza mnie zapytała, czy chcę… to było po pierwszym tańcu, kiedy się odważyłem, żeby ją poprosić. Spodobało jej się to, bo było… no wiesz…

– Romantyczne? – uśmiechnęła się Iza.

– No – kiwnął głową z ponurą miną Tom. – Romantyczne jak cholera. Pocałowała mnie w tym tańcu… myślałem, że odlecę w kosmos. Gdybyś ty wiedziała, jak ja się czułem, Iza! – westchnął z bólem. – Jak w siódmym niebie!

– Wiem – szepnęła. – Wiem, Tomciu.

– Kurde, mówię ci, jeszcze nigdy w życiu nie byłem taki szczęśliwy jak wtedy! Nigdy tego nie zapomnę.

W jego niebieskich, głęboko osadzonych oczach pojawił się wyraz tkliwego rozrzewnienia, który urzekająco kontrastował z jego olbrzymią sylwetką i muskularnymi ramionami będącymi oznaką ponadprzeciętnej siły fizycznej.

– Więc ona zapytała mnie, czy chcę, żebyśmy byli razem – ciągnął smutno. – No to ja powiedziałem, że tak, no pewnie, co miałem nie chcieć. Ja bym dla niej wszystko… Tylko że już wtedy, pierwszego dnia, chyba była trochę niezadowolona, że sama musiała to załatwić, bo ja się nie odważyłem. No, ale kurde, Iza! – spojrzał na nią z rozpaczą. – To nie było tak, że ja nie chciałem, tylko na serio się bałem! Bałem się jak gówniarz… Generalnie to ja się nikogo nie boję – zaznaczył dla porządku. – W sensie facetów. Mogę się nawalać z każdym mięśniakiem, skoczyłby mi tylko… w ryja by dostał, aż miło. Ale z kobietą? To co innego! – westchnął. – Strach za gardło łapie, jakby mnie ktoś paralizatorem potraktował. Bo rozumiesz… gdybym ja ją zapytał, czy chce ze mną być, a ona by mi odmówiła, to dla mnie byłby taki nokaut, że chyba bym się nie podniósł.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział LXXV (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz