Anabella – Rozdział LXXV (cz. 8)

– Tylko czasami widzę u nas te jej dwie koleżanki – podjął ponuro ochroniarz. – Od tamtej pory były już z pięć czy sześć razy, ale zawsze same, bez Darii. I jak tylko chcę je o nią zagadać, to zwiewają albo zmieniają temat. Mam wrażenie, że śmieją się ze mnie. Tak zresztą było od początku. Jakby się ze mnie nabijały…

– Ach… prawda – przyznała po chwili namysłu Iza.

Wysiliwszy pamięć, zwizualizowała sobie liczne sytuacje, w jakich w ciągu ostatniego roku widywała Darię w Anabelli, lecz nie mogła przypomnieć sobie ani jednej, w której dziewczyna pojawiłaby się w lokalu sama. Rzeczywiście, zawsze towarzyszyły jej dwie koleżanki, bez przerwy obecne w tle, nawet w czasie, kiedy trwał już jej związek z Tomem. Iza sama do tej pory nigdy nie zwróciła na to większej uwagi, jednak teraz, w świetle tego, co powiedział jej ochroniarz, informacja ta nabrała znaczenia.

– Dlatego poprosiłem cię o rozmowę – wyjaśnił, smętnie patrząc w stolik. – Chciałem zapytać się ciebie, jako kobiety, co o tym myślisz. I żebyś dała mi jakąś wskazówkę, bo ja sam już wymiękam. Po prostu nie wiem, co mam dalej robić. Szukać jej? Czekać?

„Szukać i czekać!” – pomyślała smutno Iza. – „Jak ja latami na Misia…”

– Powiedz mi, Tomciu – zagadnęła łagodnym tonem. – Nadal ją kochasz, prawda?

– No tak – pokiwał głową.

– Bardzo?

– No bardzo – westchnął. – Jak nie wiem co… jak cholera. Aż mnie, kurna, dusi.

Iza przechyliła się przez stolik i przyjaznym gestem położyła dłoń na jego muskularnym przedramieniu.

– Wyobrażam sobie – odparła oględnie. – Ale powiedz mi. Gdybym poradziła ci, że masz przestać ją kochać… dałbyś radę to zrobić?

Tom podniósł głowę i popatrzył na nią z zaskoczeniem.

– Przestać? – powtórzył niepewnie. – Ale jak to? No nie… jasne, że nie! No co ty, Iza. Ja bym dla niej wszystko! Tylko że po prostu nie wiem, co mam zrobić na ten moment, bo… ja już dłużej tak nie mogę…

Jego głos znów załamał się i zadrżał. Iza przypomniała sobie swą październikową rozmowę z Martą o Radku, jej bunt i rozpacz, jej krzyk… a potem jej na nowo uśmiechniętą twarz z ostatnich dni. Tak, Marta wyszła z tego obronną ręką. Udało jej się przewalczyć ból i rozczarowanie, gdyż, wspierana przez przyjaciół i zdrowy rozsądek, w porę podjęła odpowiednie kroki. Zbyt mało czasu minęło, by nieszczęśliwa miłość do Radka zdołała trwale zatruć jej serce. Nie zdążyła wyidealizować go sobie na tyle, żeby zatracić się w uczuciu do niego tak, jak Iza zatraciła siebie w uczuciu do Michała Krzemińskiego. Uczuciu, które od początku było absurdalne, lecz któremu dała wybujać w swoim sercu jak agresywnemu chwastowi, pozwalając, by z czasem stłumił w nim wszystko inne. Dopiero teraz zaczynała go plenić, lecz po latach to było takie trudne! Jakże inaczej by to wyglądało, gdyby zaczęła robić to od razu! Ileż cierpienia by dzięki temu uniknęła! Ileż zaoszczędziłaby go innym! Choćby Victorowi… Tak, Victor cierpiał przez nią, ale on jednak jakoś się pozbiera, bo uratuje go czas. Ten czas, który nie zdążył upłynąć i zasiać w jego sercu najgorszego chwastu. Ona miała dużo ciężej. Tak samo jak Majk…

Myśl o Majku natychmiast ścisnęła jej serce, wbijając w nie dobrze znaną, cieniutką szpileczkę. Majk nadal cierpiał, bo i on nie potrafił uciąć w porę czegoś, co nie miało sensu. Cierpiał… a jednak nie chciał z nią o tym rozmawiać. Gdybym chciał się wygadać, to nie omieszkałbym tego zrobić. Ja nie potrzebuję pomocy… Jasne. I ona miała w to uwierzyć? Więc nawet on kłamał… on, jej najlepszy przyjaciel, któremu ufała całym swoim sercem! Kłamał, bo nie chciał rozdrapywać ran… bo chciał zamknąć to i wreszcie zdusić w sobie, wyrzucając poza nawias wszystkich, nawet ją. A może to dlatego, że miał się komu zwierzać? Może nie była już jedyną osobą, która go rozumiała? Może…

Przed oczami po raz nie wiadomo który mignął jej nieznośny obraz Werci wsuwającej dłoń w jego włosy. Nie, nie! Nie myśleć o tym! To nie ma znaczenia! Czym ona w ogóle zajmuje sobie uwagę? Przecież dzisiaj jest tu po to, żeby pomóc Tomowi! Przyszła tutaj jako etatowa terapeutka, pielęgniarka… misjonarka złamanego serca…

– Posłuchaj, Tomek – podjęła poważnym tonem. – Nie jestem ekspertem w tych sprawach, ale jakieś tam swoje doświadczenie i intuicję mam. I jeśli mogę na szybko dać ci jakąś radę, to na pewno tę jedną. Nie szukaj już Darii.

– Nie? – szepnął na wpół ze zdziwieniem, na wpół z rezygnacją.

– Nie – potwierdziła stanowczo. – Nie chciałabym ranić twoich uczuć, bo rozumiem, co czujesz, ale z doświadczenia wiem, że najgorsze jest bezpodstawne podsycanie złudzeń. A złudzenia to pułapka, Tomciu. Im dłużej trwają, tym trudniej się z nich wyrwać, przez co życie nam ucieka, a my chodzimy po świecie struci i nieszczęśliwi. Ty jesteś silny facet, więc nie będę owijać w bawełnę i powiem to brutalnie. Jak na moje oko, Daria od początku tylko się tobą bawiła.

Tom westchnął ciężko i pokiwał głową.

– To nawet nie było brutalne, Iza – odparł smutno. – Sam to trochę czułem.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział LXXV (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz