Anabella – Rozdział LXXVI (cz. 1)

– Aga, zostaw to i leć już do domu! – poleciła Iza Agnieszce zajętej plewieniem grządki z kwiatami w ogródku Amelii. – Przecież jak tak dalej będziesz zwlekać, nie zdążysz przygotować się na siedemnastą!

– Zdążę – zapewniła ją spokojnie Agnieszka, jednak posłusznie odłożyła motykę i ściągnęła z dłoni gumowane rękawiczki. – Nie mam tam nic do roboty, tylko nakarmić dzieciaka i wybrać się do kościoła. Wystarczyłoby mi na to pół godziny, a będę miała aż dwie.

– Ale przecież macie gości – pokręciła głową Iza.

– No i co z tego? – wzruszyła ramionami. – Mama od wczoraj zajmuje się nimi sama, to jej żywioł, więc nie będę się wtrącać. Gadają z ciotką jak najęte, aż tata się złości, a jak on jest zły, to ja wolę, żeby mnie tam nie było. Z kolei ciotka non stop nosi małego na rękach, normalnie fioła już dostała na jego punkcie – skrzywiła się z niechęcią. – Dziwi się tylko, że jeszcze się nie uśmiecha, bo niby już byłby na to czas… jasne. Miałby się z czego cieszyć! A Grzesiek z kolei non stop siedzi w telefonie… i dobrze, bo przynajmniej dzięki temu ja nie muszę się nim zajmować. Więc nic tam po mnie.

– Okej – westchnęła Iza. – Jak chcesz…

Była sobota, przeddzień chrztu Pepusia. Na siedemnastą Agnieszka i przyszli rodzice chrzestni, Iza oraz Grzegorz, młody kuzyn Agnieszki, byli umówieni na naukę przedchrzcielną w kościele. Podekscytowanie związane z niedzielnym wydarzeniem udzielało jej Izie już od kilku dni, kiedy to, jeszcze będąc w Lublinie, nakupiła dla chłopca prezentów i pamiątek, a sobie sprawiła nową białą sukienkę, by tego dnia prezentować się jak najuroczyściej. Ponieważ Agnieszka stanowczo zadeklarowała, że nie potrzebuje jej pomocy w przygotowaniach do chrzcin, Iza od rana zdążyła już odwiedzić grób rodziców na korytkowskim cmentarzu oraz przez kilka godzin pomagała w sklepie. Tego dnia przewijał się tam zresztą wyjątkowy tłum, bowiem znaczną część klientów stanowili goście hotelu Krzemińskich, którzy przyjechali do Korytkowa, by na łonie natury spędzić długi weekend majowy.

Po obiedzie zjedzonym w towarzystwie Roberta oraz Amelii, która była już w siódmym miesiącu ciąży i aż tryskała energią i dobrym humorem, podbudowana na duchu ciepłą atmosferą rodzinnego domu Iza przebrała się w wyjściowe ubrania i ruszyła w stronę centrum Korytkowa, gdzie znajdował się kościół. Jak przyjemnie szło się wśród bujnej, nasyconej zieleni, wdychając pełną piersią świeże wiejskie powietrze! Piękna wiosenna pogoda tak wspaniale sprzyjała spacerowi… Wystarczyło skupić uwagę na otaczającej ją naturze i nie dręczyć się niepotrzebnymi myślami…

Nie myśleć o niczym – to było jej ulubione hasło ostatnich dni. Choć z początku ciężko było zmusić własną wolę do wygaszenia myśli kłębiących się w głowie, z każdą godziną ćwiczenie tej umiejętności szło jej coraz lepiej. Nie myśleć o niczym, ani o nikim… Co najwyżej o Pepusiu i o jutrzejszej uroczystości, na której ona sama będzie pełnić bardzo ważną rolę… Lecz jak myśleć o nim, nie myśląc o jego matce? O Agnieszce, która ostatnio znów była kłębkiem nerwów, jako że rozpoczęła się już procedura alimentacyjna, a rozwścieczony tą informacją Rafał zaczynał robić kłopoty… Co prawda nad wszystkim czuwał mecenas Giziak, ale złowrogie pomruki dyszącego z furii Rafała rykoszetem docierały i do Agnieszki, burząc tak potrzebny jej teraz spokój duszy. Jak jej pomóc? Zwłaszcza jak pomóc, żeby znowu nie zaszkodzić… Iza miała bowiem wyrzuty sumienia, że może niepotrzebnie wtrąciła się w tę sprawę, bo czy Agnieszka nie poradziłaby sobie bez tych alimentów od Rafała? Przynajmniej miałaby ów upragniony spokój, w pewnym sensie cenniejszy od pieniędzy i poczucia sprawiedliwości…

Ze smutnych strzępków myśli wyrwał ją widok, jaki ujrzała przed sobą. W głębi pustawej obecnie drogi, która wiodła między zabudowaniami Korytkowa, pojawiła się postać kobiety w sile wieku, która niewątpliwie była jej znajoma.

„Krzemińska?” – mignęło jej w głowie, a twarz oblekła się wyrazem niechęci. – „Tak, to chyba ona… albo Marczukowa… Nie, Marczukowa jest dużo grubsza, to chyba raczej Krzemińska. Pewnie idzie do hotelu… A niech to! Diabli ją tu nadali, akurat jak ja tędy przechodzę raz na dwa miesiące!”

Spotkanie sam na sam na pustej drodze z Krzemińską było ostatnią okolicznością, na jaką miała ochotę. Rozejrzała się zatem dyskretnie w nadziei, że może na przestrzeni kilkudziesięciu metrów, jakie je dzieliły, pojawią się też jacyś inni sąsiedzi, co zajmie uwagę matki Michała, a jej samej pozwoli „zniknąć w tłumie”. Jednak jak na złość wokół nie było żywej duszy. Nikogo, nikogusieńko!

„Trudno, pech to pech” – pomyślała z rezygnacją. – „Nie będę przecież zawracać i uciekać przed nią jak tchórz. Jeszcze tylko tego by brakowało!”

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Dalsze części:

Rozdział LXXVI (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz