Anabella – Rozdział LXXVI (cz. 2)

Myśl ta dodała jej odwagi i wręcz skłoniła do przyśpieszenia kroku. Ptaki śpiewały w mijanym właśnie sadzie Kowalików, owady brzęczały cicho w trawie rosnącej na poboczu drogi, a sylwetka Krzemińskiej zbliżała się coraz bardziej, nabierając coraz wyraźniejszych konturów. Tak, to była ona. Matka Michała. Szła szybkim, energicznym krokiem, a gdy znalazła się już zaledwie kilkanaście metrów od Izy, dziewczyna wyczuła na swojej twarzy jej palący, natarczywy wzrok.

„Mogłaby pani przynajmniej tak się na mnie nie gapić” – rzuciła do niej w myśli, sama nie patrząc na nią wprost. – „To jest aż nieuprzejme”.

Dyskomfort, w jaki wprawiło ją uporczywe spojrzenie sąsiadki, owładnął ją do tego stopnia, że na jej blade z natury policzki wychynął nerwowy rumieniec. Ach, być już choć dwadzieścia kroków dalej! Kiedy Krzemińska znalazła się zaledwie kilka metrów przed nią, Iza przeniosła na nią obojętny wzrok, jakby dopiero teraz ją zauważyła.

– Dzień dobry – ukłoniła się z chłodną uprzejmością, gotowa minąć ją i za kilka sekund wreszcie odetchnąć z ulgą.

Jednak Krzemińska zdała się tylko czekać na to pozdrowienie.

– A, dzień dobry! – odparła surowym tonem, natychmiast zbaczając z własnej trajektorii i zastępując jej drogę. – Bardzo dobrze, że cię spotykam, moja panno!

Zaskoczona tym manewrem Iza zatrzymała się, czując mocniejsze bicie serca. Krzemińska podeszła do niej i przystanęła tak blisko, że dziewczyna poczuła mgiełkę zapachu jej ekskluzywnych perfum.

Channel numéro cinq” – pomyślała mimowolnie. – „Ble… co za okropny zapach!”

– Już dawno chciałam zamienić z tobą parę słów – oznajmiła jej wyniośle Krzemińska. – Bo to, co ty wyprawiasz, moja panno, to się po prostu w głowie nie mieści… no, nie mieści się, jak Boga kocham! Takiej bezczelnej dziewuchy jak ty to chyba jeszcze nigdy w życiu nie widziałam i muszę w końcu ci powiedzieć, co o tym myślę, żebyś wiedziała, jakie jest moje zdanie! Bo milczeć to ja nie będę, moja panno! Co to, to nie!

Zmrożona jej tonem Iza milczała, czekając, aż kobieta sformułuje wobec niej jakieś konkretniejsze zarzuty. Niewątpliwie chodziło o sposób, w jaki trzy miesiące wcześniej rozmawiała we własnym domu ze starym Krzemińskim. Lecz wszak to on pierwszy zachował się bezczelnie! Krzemińska niech sobie nie myśli, że ma do czynienia z dzieckiem, niech nie pozwala sobie na zbyt wiele! Byle tylko zebrać myśli i ułożyć jakąś trafną ripostę, która zwięźle podsumuje to, co należało jej powiedzieć na ten temat.

Kobieta odczekała chwilę, przyglądając się z odrazą jej elegancko ubranej postaci, po czym, wyraźnie wzburzona, głębiej nabrała powietrza w płuca.

– Nawet teraz jesteś bezczelna! – rzuciła z irytacją. – Mogłabyś się odezwać, odpowiedzieć coś, jak do ciebie mówię!

– Słucham panią – odparła grzecznie Iza.

To jeszcze bardziej rozwścieczyło Krzemińską, która aż zasapała z emocji, a jej oczy zwęziły się w złowrogie szparki.

– Nie dość, że traktujesz starszych bez należnego im szacunku – podjęła gotującym się z poirytowania głosem – to jeszcze podstępem próbujesz zburzyć czyjeś plany! Knujesz, jakieś podchody robisz, zachodzisz zza węgła… Ale to ci się nie uda, moja panno! – zastrzegła z furią, wymachując Izie przed nosem dłonią zaciśniętą w pięść, aż błysnęły jej po oczach jej złote pierścionki. – Nie uda ci się! Nic z tego! Słyszysz?! Po moim trupie!

Iza patrzyła na nią zdziwiona.

– Przepraszam, ale… nie rozumiem – odparła z godnością, cofając się o krok. – Jak się domyślam, chodzi pani o tę naszą sporną działkę od Matyldy Andrzejczakowej. Owszem, ta sprawa spowodowała już wiele problemów i wywołała konflikt, którego de facto nie powinno być, jednak dobrze pani wie, że ja w tej kwestii niczego nie knuję. Nie kryłam przed pani mężem faktu, że ziemia należy do mojej rodziny i że nie mam zamiaru jej odsprzedać. Rozmawialiśmy o tym otwarcie i każde z nas jasno wyraziło swoje stanowisko. Nie rozumiem, w czym pani tu widzi podstęp i intrygę.

– Nie udawaj! – syknęła Krzemińska. – Dobrze wiesz, że nie chodzi o ziemię!

– A o co? – zdumiała się.

– Jak to o co?! – wybuchła kobieta z taką furią, że jej policzki i czubki uszu aż poczerwieniały. – Nie udawaj głupiej! O co chodzi, o co chodzi… Wiadomo o co! O mojego syna!

– Ach! – szepnęła z niedowierzaniem Iza, cofając się o kolejny krok.

– Myślisz, że ja ślepa jestem, bezczelna dziewucho?! – ciągnęła Krzemińska, postępując w jej stronę w geście ataku. – I myślisz, że nie widzę, jaki jest twój plan? Dalej próbujesz go usidlić! Dalej za nim latasz i mieszasz mu w głowie!

Bezgranicznie zaskoczona tym oskarżeniem Iza pokręciła tylko głową przecząco, niezdolna do tego, by ad hoc wydusić z siebie choćby jedno słowo odpowiedzi.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXVI (1)

Dalsze części:

Rozdział LXXVI (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz