Anabella – Rozdział LXXVI (cz. 3)

– Nie udawaj! – wycedziła przez zęby matka Michała. – Może i sprytna z ciebie intrygantka, ale mnie nie wyprowadzisz w pole! Głupia nie jestem! Miałabym nie zauważyć, że znowu namąciłaś Michałkowi w głowie? Widziałam, czyje zdjęcia oglądał ostatnio!… Jednego słowa nie da na was powiedzieć!… Na ciebie i na tę twoją, tfu!, siostrzyczkę! A już był taki spokój, wszystko tak dobrze się układało! Ja to się w ogóle zastanawiam, czy to nie przez ciebie i twoje obrzydliwe intrygi zerwała z nim Sylwunia! – dodała, wyciągając w jej stronę palec wskazujący. – Wcale bym się nie zdziwiła! Takie dobre dziecko! Z takiej rodziny… A ty pewnie wmieszałaś się w to, bo sama na niego szpony piłujesz!

Oszołomiona i jednocześnie oburzona tymi oskarżeniami Iza bladła mocniej z każdym jej słowem, nie wierząc własnym uszom.

– Ale ja na to nie pozwolę, rozumiesz? – oznajmiła jej dumnie Krzemińska. – Nie pozwolę! Dlatego mówię ci po dobroci, odczep się od niego! Słyszysz? Odczep się i przestań za nim łazić! Mój syn nie jest dla ciebie! Jest stworzony do lepszego życia, a nie po to, żeby skończyć z jakąś nieudacznicą… i w dodatku córką żebraczki Wodnickiej!

Na jej ostatnie słowa Iza aż podskoczyła z oburzenia, a jej oczy cisnęły podobne iskry jak podczas pamiętnej kłótni z ojcem Michała.

– Proszę wybaczyć! – rzuciła ostrym, twardym tonem. – Może pani mówić sobie na mój temat, co pani tylko chce, nie obchodzi mnie pani zdanie. Ale pod żadnym pozorem nie pozwolę obrażać pamięci moich rodziców! Moja mama nie była żebraczką. Była dzielną kobietą, która każdego dnia musiała walczyć o byt i chociaż miała w życiu ciężko, nigdy nikogo nie skrzywdziła. I chociażby z tego względu zasługuje na większy szacunek niż pani!

Krzemińska skamieniała z otwartymi ustami i wytrzeszczonymi oczami.

– Ach, ty… bezczelna! – sapnęła, z trudem łapiąc oddech.

– A co do pani syna – podjęła drżącym z emocji głosem Iza – to myli się pani, i to bardzo, bo ja w żaden sposób nie staram się o jego względy. Nie przeczę, że kiedyś, owszem, zależało mi na nim, ale to już przeszłość, do której nie zamierzam wracać. Wyrosłam już z tego, proszę pani.

Ból, jaki sprawiły jej te słowa, był nie do opisania, lecz, wypowiadając je, nie miała cienia wątpliwości, że były słuszne. Właściwie to powinna wypowiedzieć je bezpośrednio do Michała, a nie do jego matki, jednak, z punktu widzenia pragmatycznego, i tak na jedno wychodziło. Mogła znieść wszystko, ale upokorzenie, jakiego właśnie doznawała od kobiety, o której kiedyś marzyła, że stanie się jej drugą matką, było niewybaczalne. Wiedziała przy tym, że oto pali kolejny most… na szczęście prawdopodobnie już ostatni. Po jego spaleniu powinna wreszcie przyjść ulga.

Krzemińska patrzyła na nią z niedowierzaniem.

– Myślisz, że ci uwierzę? – syknęła zjadliwie.

Iza wzruszyła lekceważąco ramionami.

– Mało mnie obchodzi, czy pani mi uwierzy czy nie – odparła dumnie. – Niemniej radziłabym pani nie przeceniać Michała, bo jako człowiek nie jest wiele wart. Wychowała go pani na kłamcę i egoistę, jakiego świat nie widział, takiego samego zresztą, jakimi oboje państwo jesteście. Dlatego nie życzę sobie, żeby pani sugerowała, jakobym miała zamiar zmarnować sobie życie u jego boku. Mam nadzieję, że wyrażam się wystarczająco jasno?

Krzemińska zaniemówiła, patrząc na nią jak na przybysza z innej planety.

– Natomiast co do knucia i spiskowania przeciwko Sylwii, które mi pani zarzuca – dokończyła wyniosłym tonem Iza – to pozostawię to bez komentarza, bo nie będę zniżać się do dementowania tak podłych i absurdalnych oskarżeń. A teraz proszę wybaczyć, śpieszę się – dodała konkludująco, omijając wrytą w ziemię kobietę, by udać się w dalszą drogę. – Do widzenia pani.

Ruszyła dalej spokojnym, zrównoważonym krokiem, mimo że obraz przed oczami migotał jej na czerwono, a w uszach szumiało jak po alkoholu. Upokarzające słowa matki Michała paliły ją od środka jak trucizna wlana jej na siłę na dno serca. Teraz jednak nie mogła o tym myśleć, musiała się za wszelką cenę uspokoić. Za kilka minut miała się rozpocząć nauka przedchrzcielna, w której powinna uczestniczyć ze skupieniem, by dobrze przygotować się do jutrzejszego sakramentu. Żadna Krzemińska nie była warta tego, by zawracać sobie nią głowę w tak ważnym momencie! A Michał? Cóż, przynajmniej raz na głos powiedziała o nim prawdę. I w dodatku, dzięki jego matce, będzie miała idealny pretekst do tego, by z czystym sumieniem zignorować jego kwietniowego smsa.

Pozostawiona na środku drogi Krzemińska, z rękami uniesionymi w pozycji, w której wymachiwała nimi przed nosem Izy, patrzyła jak osłupiała za odchodzącą dziewczyną, jakby nie docierało do niej jeszcze to, co przed chwilą od niej usłyszała. Dopiero kiedy ta oddaliła się o dobre kilkadziesiąt metrów, kobieta odzyskała zdolność ruchów, opuściła ręce i z niedowierzaniem pokręciła głową.

– Bezczelna! – szepnęła do siebie, ruszając w swoim kierunku. – No co za bezczelna dziewucha… W głowie się nie mieści!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXVI (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział LXXVI (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz