Anabella – Rozdział LXXVI (cz. 8)

– W każdym razie nie jestem pewna, czy umiem w pełni opisać to, co tam się dzisiaj działo – podjęła Iza, starając się opanować drżenie głosu. – I jak pomyślę sobie, że mój chrześniak ma być wychowywany w takiej atmosferze…

– A co się działo? – zapytała nie bez ciekawości Amelia.

– Początek był w miarę normalny – odparła, zadowolona, że urwał się niebezpieczny temat Krzemińskich. – Usiedliśmy do obiadu, Pepcio zasnął… Wprawdzie rozmowa się nie kleiła, ale to dość normalne na takich spędach rodzinnych, więc wiadomo było, że trzeba jakoś to wytrzymać. Dopiero potem się zaczęło. Pomijam te wszystkie raniące słowa, jakie padały… Pomijam podjudzanie tej bezczelnej ciotki… Ale to, w jaki sposób reaguje Aga… to, co się dzieje między nią i rodzicami… Nie sądziłam, że tak to wygląda od wewnątrz. Owszem, miałam względną świadomość, że nie jest tam za dobrze, ale że aż tak… Właściwie jedyne, co zyskałam na dzisiejszej przygodzie, to lepsze zrozumienie, kto wprowadza w tym domu taką nieznośną atmosferę.

– Kmiecikowa? – domyślił się Robert.

– No właśnie nie ona – westchnęła Iza. – Najgorszy jest ojciec Agi.

– Hmm – mruknął Robert.

– No tak – szepnęła Amelia. – Stary Kmiecik. Dorotka zawsze powtarza, że to cicha woda.

– Coś w tym stylu – zgodziła się Iza. – Chociaż nie taka cicha, jak by się wydawało. Dopiero dzisiaj zdałam sobie z tego sprawę. Jak wiecie, Kmiecik wygląda bardzo źle i słabo się czuje, ale to on niestety najbardziej miesza w tym kotle. Mam wrażenie, że wcześniej taki nie był… co prawda przez ostatni rok, kiedy kilka razy byłam u Agi, w ogóle go nie widywałam, ale pamiętam go jeszcze z czasów szkoły. Wtedy to był zupełnie inny człowiek, zupełnie inna rodzina… Pewnie choroba tak na niego wpłynęła, no bo jak inaczej to wytłumaczyć? Dzisiaj byłam świadkiem, w jak bestialski sposób wylewa swoje frustracje na żonę, o Adze już nie wspominając. Ja bym to nazwała szantażem psychologicznym, i to takim naprawdę miażdżącym. Sama ledwo wytrzymałam tę atmosferę, a przebywałam w jego towarzystwie tylko kilka godzin.

– Ale co on dokładnie robi? – zapytała z niepokojem Amelia.

– Trudno to opisać – odparła z zastanowieniem Iza. – Niby nic takiego nie mówi, ale ten ton… Ciągle daje do zrozumienia, że jest niezadowolony, zawiedziony i nieszczęśliwy. Kmiecikowa biega wokół niego jak służąca i stara się czytać mu w myślach, ale to nic nie daje, mam wrażenie, że odnosi wręcz przeciwny skutek. Jak na moje oko, to jego powinno się po prostu zdrowo ochrzanić. Uświadomić mu, że jego życie… jak każde inne… ma nie tylko czarne strony, ale że są w nim też dobre rzeczy. Tylko kto miałby to zrobić? W dodatku ta jego choroba… To każdemu zwiąże ręce, bo przecież nie wolno denerwować człowieka chorego na serce.

– Czyli klincz – podsumował Robert.

– Niestety – przyznała smutno Iza. – Totalny klincz i desperacja. Aga przez cały czas żyje w poczuciu winy, chociaż broni się przed tym, jak może. Jest zimna i agresywna, bo to jest taki samoobronny mur, który buduje wokół siebie. Wie, że zawiodła oczekiwania ojca, a właściwie obojga rodziców, przecież zawsze była ich oczkiem w głowie, a tu taka porażka… Powiedziała mi to wprost już dawno i wcale się temu nie dziwię, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak teraz zachowuje się Kmiecik. Zresztą Kmiecikowa pod jego wpływem de facto robi to samo… Z drugiej strony Aga też to nakręca, zupełnie niepotrzebnie… i jeśli chodzi o traktowanie dziecka, to jest w tym nawet gorsza od własnego ojca, bo on mimo wszystko zawsze ją kochał i zapewnił jej szczęśliwe dzieciństwo.

– Przykre – westchnęła Amelia.

– A w tym wszystkim najbardziej zdumiewa mnie to, że Pepuś jest takim pogodnym dzieckiem – podjęła w zamyśleniu Iza, wspominając płacz i nerwowe zachowanie maleńkiego Edzia z czasów, gdy jego rodzice przechodzili kryzys małżeński. – Nie mogę pojąć, jak to możliwe! Przecież taki maluch bezbłędnie wyczuwa złą atmosferę w domu i odreagowuje to jakoś… a on nic. Jest taki grzeczniutki, spokojny, kochany… I dziś w kościele nawet zaczął się uśmiechać! A Aga zupełnie to olała.

– Biedne dziecko – mruknął Robert, pociągając kolejnego łyka piwa z kufla.

(c.d.n.)

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział LXXVI (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz