Anabella – Rozdział LXXVI (cz. 9)

– No i jak im pomóc? – zastanowiła się Amelia. – Martwi mnie to, bo jak tak dalej pójdzie, to ten mały źle skończy. Tu masz pełną rację, Iza – dodała, zwracając się do siostry. – Agnieszka to Agnieszka, siłą do niczego jej nie zmusimy. Ale Pepcio? Jeśli dalej będzie żył w takiej atmosferze, to psycha skrzywi mu się nieodwracalnie i nic dobrego z niego nie wyrośnie. Trzeba myśleć głównie o nim, zwłaszcza że to twój chrześniak.

– Tak, wiem – przyznała smutno Iza.

– Tyle że jeśli Agnieszka sama się nie ogarnie, to małemu też nic nie pomoże – zauważył przytomnie Robert. – Jednak co matka, to matka, zwłaszcza dla dziecka w tym wieku.

– Zgadza się – westchnęła Amelia. – Tylko że ja już naprawdę nie mam na to pomysłu, Robciu. Jak do niej dotrzeć? Wszyscy przecież robimy, co tylko możemy, żeby czuła się akceptowana i doceniana… i ty, i ja, i Iza… Zosia i Piotrek… Dorotka, Marczukowa… Myślisz, że po co proszę Agnieszkę o pomoc w pielęgnacji ogródka? Nie dlatego, że sama nie mogę przeplewić tych paru grządek, bo to przecież nie problem, nawet w moim stanie. Proszę ją o to tylko po to, żeby czuła się potrzebna… żeby miała pretekst do pobycia u nas, odwiedzenia nas od czasu do czasu, zanim wróci do pracy po urlopie macierzyńskim.

– To jeszcze długo – zauważyła Iza.

– Wcale nie – pokręciła głową Amelia. – Został jej jeszcze tylko miesiąc z tych obowiązkowych czternastu tygodni, a reszty chce się zrzec i od pierwszego czerwca wracać do sklepu. Ja ze swojej strony nie będę stawiać jej przeszkód, jak chce, to niech wraca. Pewnie woli jak najwięcej czasu spędzać poza domem i zająć się czymś sensownym, żeby nie myśleć o swoich kłopotach, a zwłaszcza o tym… Rafale – skrzywiła się lekko. – Tak czy inaczej, nie mam pojęcia, jak jeszcze moglibyśmy jej pomóc. Sam wiesz, Robik, że we wszystkim idziemy jej na rękę i wspieramy ją na każdym kroku.

– To prawda – skinął głową Robert, opróżniając kufel do końca i przechylając się, by odstawić go na stół. – Ja przecież tego nie kontestuję. Tylko co z tego, Mel? Na ile Agnieszce pomoże choćby najlepsza atmosfera ze strony znajomych, skoro w domu i tak ma to, co ma? Wyrzuty, pretensje, nerwy… obrażonego ojca i zahukaną matkę… Pomijam tego idiotę Rafała, mam nadzieję, że Giziak zedrze go do suchej nitki za to, co wykonał. Ale jednak najważniejsza jest jej sytuacja w domu. Tak się po prostu nie da żyć. Dlatego, moim zdaniem, jeśli to się nie zmieni, to nic się nie zmieni.

– Chcesz powiedzieć, że powinniśmy porozmawiać o tym ze starym Kmiecikiem? – zapytała z niepokojem Amelia.

– Tego bym nie radziła – mruknęła sceptycznie Iza. – Nie wiecie, jaki on teraz jest, jak nerwowo reaguje na choćby najmniejszą krytykę… Głowę daję, że uzna to za wtrącanie się w nieswoje sprawy i będzie jeszcze gorzej.

– Nie, to odpada – zaprzeczył spokojnie Robert. – Ani przez moment nie miałem zamiaru gadać z Kmiecikiem. Niby na jakiej zasadzie? Nie mamy takich uprawnień, ani formalnych, ani moralnych. To przecież jego córka i jego rodzina, nic nam do tego. Myślę o czymś innym.

– O czym? – zaciekawiła się Amelia.

Iza również spojrzała na szwagra z mimowolnym zaintrygowaniem.

– A pamiętacie, że najpierw mieliśmy mówić o naszej inwestycji? – odpowiedział beztrosko Robert, z rozbawieniem przyglądając się zdziwionym twarzom obu sióstr. – Spokojnie, Melu, to nie jest zmiana tematu – zapewnił żonę. – Po prostu mam pomysł, jak połączyć skuteczne z pożytecznym.

– Czyli? – zapytała podejrzliwie Amelia.

– Poczekaj, najpierw opowiem skrótowo Izie, co zamierzamy zrobić z naszą nową działką.

– Właśnie! – podchwyciła żywo Iza. – Rozgadaliśmy się o Adze i Pepusiu, a przecież mieliście mi mówić o waszych planach inwestycyjnych!

– Otóż to – zgodził się pogodnie Robert, puszczając oko do zdezorientowanej żony. – Właściwie najważniejszą informacją jest to, że podjęliśmy już ostateczną decyzję co do charakteru inwestycji.

– Mianowicie?

– Mianowicie zdecydowaliśmy się na otwarcie restauracji.

– Jednak – uśmiechnęła się.

– Tak, Izunia, jednak! – podchwyciła z entuzjazmem Amelia. – Chyba to cię nie dziwi? I to wcale nie wynika z sentymentu do twojego doświadczenia w gastronomii, choć oczywiście to też jest ważny argument. Ale przede wszystkim jest to wynik naszej wnikliwej analizy sytuacji. Jak wiesz, hotel Krzemińskich działa już pełną parą, wystarczy spojrzeć na parking, ile tam samochodów stoi, a to znaczy, że na weekend majowy przyjechało mnóstwo ludzi. Wniosek z tego taki, że potencjalna klientela jest, tylko trzeba ją zagospodarować. Właśnie tak jak to robi Krzemiński.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział LXXVI (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz