Anabella – Rozdział LXXVIII (cz. 1)

Przeszklone drzwi kawiarni szczęknęły cicho i przed oczami Izy ukazał się znajomy wystrój wnętrza, który chyba już na zawsze miał pozostać w jej pamięci jako sceneria jednego z najbardziej pamiętnych koszmarów jej życia. Jednak dziś nie było miejsca na emocje. Musiała wygasić to nieprzyjemne wspomnienie i zachować zimną krew, by poprawnie zrealizować zadanie, które miała do wykonania.

– Dzień dobry – ukłoniła się grzecznie, podchodząc do czekającej za barem młodej dziewczyny. – Mam taką sprawę… a właściwie prośbę.

Kelnerka spojrzała na nią wyczekująco. Iza spokojnym, opanowanym gestem położyła na ladzie baru białą kopertę z wypisanym na niej nazwiskiem adresata.

– Chciałabym prosić o przekazanie tej informacji panu Sebastianowi Krawczykowi – dokończyła, wyraźnie wymawiając nazwisko milionera, które, jak zauważyła, raczej nie było znane kelnerce. – Jutro o szesnastej jestem z nim umówiona na spotkanie w tej kawiarni, ale niestety nie będę mogła na nim być. Czy byłaby pani łaskawa… pani albo ktoś inny z obsługi… przekazać mu tę wiadomość ode mnie? Moje nazwisko Izabella Wodnicka. Tak, Izabella… przez dwa el – skinęła głową, patrząc, jak dziewczyna w milczeniu notuje na kartce jej dane. – Wodnicka.

– Wodnicka… Dobrze, przekażemy – odparła kelnerka, odkładając pod blat wiadomość oraz karteczkę z jej nazwiskiem. – Jutro o szesnastej będą na zmianie dwie koleżanki, poproszę, żeby zajęły się tym, gdyby ten pan pojawił się u nas i pytał o panią.

– Super, bardzo dziękuję. Aha… i proszę też, jeśli można, przeprosić w moim imieniu pana Sebastiana za tę nieobecność, dobrze? – dodała Iza. – Rozumie pani, etykieta wymaga… Będę bardzo wdzięczna.

– Oczywiście – skinęła głową dziewczyna. – Nie ma problemu, przekażę koleżankom.

– Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję – uśmiechnęła się promiennie Iza. – Do widzenia.

Ledwie odwróciła się tyłem do baru, uśmiech natychmiast zniknął jej z twarzy i ustąpił miejsca wyrazowi głębokiej niechęci, jaki niemal od zawsze pojawiał się na jej obliczu na najmniejsze wspomnienie Krawczyka.

„Uff!” – odetchnęła z ulgą, kiedy znowu znalazła się na ulicy. – „Załatwione! Teraz wszystko w rękach Pabla.”

Był czwartek czternastego maja i Iza zakończyła właśnie wykonanie swojego niewdzięcznego zadania polegającego na dostarczeniu wiadomości dla Krawczyka do umówionej kawiarni. Treść listu, a właściwie dane dotyczące daty, godziny i miejsca spotkania ustalił za nią Pablo i w dniu wczorajszym przekazał jej tę informację przez Majka. Ów co prawda niemal przez cały dzień załatwiał sprawy na mieście, a potem urwał się z nocnej zmiany, jednak kartkę od Pabla zostawił dla niej w widocznym miejscu na biurku w gabinecie. Zostawił i nawet z nią nie porozmawiał… Ech, mniejsza o to! Spotkanie z Krawczykiem miało się odbyć dwudziestego maja o godzinie osiemnastej w jednej z niewielkich kawiarenek w samym centrum miasteczka akademickiego. Zarówno miejsce, jak i porę dnia Pablo wybrał celowo – chodziło o uprawdopodobnienie danych i uśpienie czujności Krawczyka, bowiem lokalizacja w pobliżu uczelni oraz pora, kiedy Lodzia była już po zajęciach, powinny usatysfakcjonować bezczelnego milionera i zwabić go w zasadzkę.

Iza posłusznie wykonywała polecenia Pabla, mentalnie odcinając się od tej sprawy i z pełnym zaufaniem zostawiając ją w jego rękach. Nie zazdrościła mu niewdzięcznego zadania rozprawienia się z Krawczykiem i z uznaniem chyliła przed nim głowę, wiedząc, że nikt nie załatwi tej sprawy lepiej niż on. Do tego była mu niezmiernie wdzięczna, że w całej tej aferze nie zapominał o niej jako pierwszej, bezpośredniej ofierze szantażu. Ponieważ wielokrotnie słyszała od Pabla zapewnienie, że nie pozwoli zrobić jej krzywdy, a Krawczyk nigdy nie dowie się, że informację o tajnym spotkaniu miał od niej, a nie od Lodzi, od tej strony czuła się bezpieczna i starała się za dużo o tym nie myśleć, by nie szarpać sobie nerwów. Co prawda dziś stres związany z wejściem do pamiętnej kawiarni udzielił jej się na nowo, jednak to była tylko chwila potrzebna do tego, by wywiązać się ze swojej części zadania i wreszcie się uwolnić.

„Jutro już piętnasty” – pomyślała z rodzajem zdziwienia, idąc chodnikiem w stronę uczelni, gdzie miała w planie jeszcze jedne popołudniowe zajęcia. – „Ten koszmarny piętnasty maja, który straszył mnie od półtora miesiąca i dręczył mi sumienie jak jakieś złowrogie widmo! Jutro nadejdzie i minie… No i co z tego? Nic się nie dzieje. Zaniosłam list dla psychola, resztą zajmie się Pablo i na pewno świetnie sobie z nim poradzi. A ja jestem wolna. Mogę odrobinę odetchnąć i wreszcie zająć się sobą. Sobą… aha, jasne!”

Uśmiechnęła się pobłażliwie na tę myśl. Zająć się sobą! Czyli co? Nic. Po prostu żyć dalej, jakby nic się nie zmieniło. Cóż więcej mogła zrobić? Na pewno odrobinę bardziej skupić się na studiach, bo przecież wielkimi krokami zbliżała się sesja zaliczeniowo-egzaminacyjna, a ona ostatnio znów narobiła sobie zaległości z literatury i przedmiotów ogólnouniwersyteckich. Trzeba będzie przyłożyć się do nauki, pozaliczać wszystko, zdać sześć egzaminów, które czekały ją na koniec drugiego roku, i w ten sposób zakończyć kolejny ważny etap. Potem wyjazd do Korytkowa, do Amelii, która w lipcu urodzi córeczkę, co zajmie jej uwagę na cały spędzony tam urlop. W międzyczasie praca… ta absorbująca i wymagająca praca w Anabelli, która szczelnie wypełniała każdy jej wieczór, a ostatnio na tygodniu także większą część dnia. Ale to dobrze – to bardzo dobrze! Trzeba pracować i uczyć się do upadłego, lepiej robić coś konstruktywnego, niż za dużo zastanawiać się nad sensem życia… a raczej nad jego bezsensem.

Po rozmowie z Lodzią, o ile myśli o Victorze i wyrzuty sumienia związane z jego osobą odrobinę się uspokoiły, o tyle w orbitę jej rozterek coraz bardziej wracał Michał. Co prawda nie był to pełny powrót, bowiem Iza nadal, w odruchu psychicznej samoobrony, starała się spychać myśli o nim na samo dno świadomości, obiecując sobie, że wróci do nich po piętnastym maja, ale jego postać mimo wszystko zdawała się krążyć wokół niej bliżej i wyraźniej niż wcześniej. W dodatku piętnasty był już jutro… za dwa dni Michał obiecał zadzwonić… powinna przygotować się na tę rozmowę, przemyśleć strategię, by znowu nie dać się zmanipulować… Ale co tam! Był dopiero czternasty! Jeszcze zdąży o tym pomyśleć, a tymczasem trzeba biec na zajęcia, a potem do pracy. Z Krawczykiem sprawa załatwiona, to najważniejsze, a ona nie miała teraz czasu na myślenie!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Dalsze części:

Rozdział LXXVIII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)


Dodaj komentarz