Anabella – Rozdział LXXXV (cz. 8)

Iza dość późno zorientowała się, że zostali na parkiecie sami, mimo że doskonale zdawała sobie sprawę z sensacji, jaką dzisiejszego wieczoru stał się ich taniec. Oczywiście nie ulegało wątpliwości, że to Majk, nie ona, był dziś niekwestionowaną gwiazdą imprezy, to zaś sprawiało jej swoistą ulgę, bowiem nigdy nie lubiła znajdować się w epicentrum uwagi. Lecz skoro tak ułożył się bieg wydarzeń, że to z nią miał zatańczyć po raz pierwszy po tak długiej przerwie… Cóż zresztą było w tym dziwnego? Z kim innym miałby złamać tę psychiczną blokadę, jeśli nie z nią, swoją terapeutką, ze strony której nie musiał obawiać się żadnych niezręcznych podtekstów czy aluzji? Ona sama też nie musiała zaprzątać sobie tym głowy, a to dawało jej niezrównany komfort psychiczny. Mogła popłynąć z nim w każdy wymiar kosmosu, spokojna i bezpieczna, przepełniona bezgranicznym zaufaniem. Przy nim nie musiała stresować się jak przy Victorze, którego umizgi i czułe słówka wprawiały ją w stan dyskomfortu i ciągłego napięcia, nie pozwalając czerpać niezmąconej radości z tańca. Przy nim czuła się tak nieskończenie lekka i szczęśliwa… o tak, szczęśliwa! Przez tych kilka minut tańca naprawdę szczęśliwa!

On zresztą czuł to samo, wiedziała to. Niezawodnym instynktem bratniej duszy rozpoznawała w nim ową niepohamowaną eksplozję energii, którą gołym okiem mogli zaobserwować z boku również inni goście Anabelli, i rozumiała, że w tym momencie on też był szczęśliwy… szczęśliwy bez zastrzeżeń! Skąd miała tę pewność? Chyba po prostu widziała to w jego oczach… w tych uśmiechniętych stalowoszarych oczach, do których tak bardzo pasował kolor jego koszuli i które napełniał niezwykły blask… tak niezwykły, że chwilami, kiedy w rytmie walca frunęli po parkiecie, wydawało jej się, że odbija się w nich błękit pogodnego nieba… a zaraz potem że jaśnieje w nich srebrzysta poświata księżyca w pełni, który widziała na balu sylwestrowym w Liège.

Jakże inaczej, o ileż swobodniej tańczyło jej się z Majkiem niż z Victorem! Czy to z powodu owego niezachwianego poczucia bezpieczeństwa i zaufania bez granic, czy też może, najzwyczajniej w świecie, z racji tego, że Majk był o dobre pół głowy wyższy od Victora, przez co pozycja ich ciał, zwłaszcza przy wykonywaniu niektórych figur, była dla niej znacznie wygodniejsza? Nieistotne! Tak czy inaczej był to taniec, którego bez cienia wątpliwości miała nie zapomnieć już do końca życia… jeden z tych okruchów wieczności, jakie są najbardziej warte tego, by trafić do skarbca najpiękniejszych wspomnień aż po grób.

„Cudownie… cudownie!” – myślała z zachwytem, poprawiając dłoń na jego ramieniu po kolejnym szalonym półobrocie, który musieli wykonać, dotarłszy do skraju parkietu. – „Jesteś genialny, szefie! Dziewczyny na całej sali szaleją już za tobą jak za dawnych lat! A ja jestem dzisiaj elfem, który tańczy!” – uśmiechnęła się trochę do siebie, a trochę do Majka, który właśnie ułożył obie dłonie na jej talii i porozumiewawczo spojrzał jej w oczy na znak, że planuje unieść ją w powietrznym piruecie. – „Ach!… co za szaleństwo! Tańczący elf to ja! Tak jak mówił Vic… i jak zapowiedziała mi we śnie pani Ziutka… Jestem elfem, który wreszcie tańczy! Właśnie dziś!”

Zachwycona, oszołomiona szybkim tempem powietrznego obrotu nad parkietem, w uniesieniu przymknęła oczy, po chwili znów ufnie lądując w ramionach Majka, którego ciepło i znajomy, delikatny zapach eau de Cologne były dla niej najlepszą gwarancją bezpieczeństwa. Nie myślała teraz zupełnie o krokach, jej roztańczone ciało wykonywało wszystkie ruchy jak natchniony automat, oddawszy się całkowicie w jego ręce. Przez głowę przebiegła jej wątła i ulotna myśl, a raczej pytanie, czy mogłaby kiedyś zatańczyć tak z Michałem… Odsunęła je jednak szybko od siebie, jakby sama bała się na nie odpowiedzieć albo zwyczajnie nie chciała zawracać sobie teraz tym głowy. Ach, nie, teraz lepiej nie myśleć ani o tym, ani o niczym innym… nie myśleć, nie rozpraszać się! Jeszcze na minutę lub dwie oderwać się od szarej codzienności i popłynąć w rytm muzyki… uwolnić duszę, by jak rakieta pomknęła aż do gwiazd… nacieszyć się lekkością i szczęściem tańczącego elfa!

Znów przymknęła oczy, pozwalając prowadzić się na oślep. Czuła się teraz jak na zalanej światłem łące ze swojego snu… Gdzie to było? Gdzie wówczas tańczyła niczym motyl w promieniach słońca? Czy to nie była przypadkiem rozległa przestrzeń Majkowego końca świata? Majkowego oraz jej – ich końca świata, jak ostatnio podkreślił, mimo że ona, jak dotąd, odwiedziła to miejsce tylko raz. Lecz przecież drugi i trzeci raz była tam we śnie… Tak, to było tam! Teraz są wśród tłumu ludzi, a jednak ona ma wrażenie, jakby tańczyli na tamtym odludnym pustkowiu pod starym rozłożystym dębem na wzgórzu. Dziwne… są wszak w podziemiach kamienicy i tańczą na parkiecie w sztucznym świetle reflektora, a jej zdaje się, że pod powiekami migają jej promienie wiosennego słońca… Czy to rodzaj bilokacji? Już nieraz przeżywała taki dziwny stan… dziwny i zarazem cudowny, metafizyczny…

Jakże przyjemne było to rozdwojenie jaźni! Zdumiewający stan fluktuacji, w którym tylko jedno pozostawało niezmienne – to, że i tu, i tam był przy niej Majk. O tak, wszędzie byli razem! Razem, we dwoje, spięci w jeden system naczyń połączonych, których główną funkcją była wymiana życiodajnej energii… Taniec sprawiał, że oboje napełniali się nią aż po brzegi serc i dusz, chłonąc ją na kolejne godziny, dni i tygodnie, w tajemniczy sposób nabierając sił do najbardziej intensywnego działania i najbardziej wymagających wyzwań. Jak samochód, który po zatankowaniu pełnego baku paliwa może jechać dalej, pokonując kolejne setki kilometrów… aż do następnego tankowania.

Muzyka dudniła w uszach roztańczonej Izy coraz ciszej… szumiała jak wodospad… przenosiła jej duszę w nierealne otchłanie wszechświata… w nieograniczone ani zmysłami, ani myślą przestrzenie, które szczelnie wypełniała gęsta, mleczna mgła… Czy to ta sama mgła, o której mówiła „cyganka”? Ach… ta mgła rozrzedza się powoli… zaczyna opadać… za chwilę wyłoni się z niej obraz, którego poszukiwała od dawna, za którym tęskniła i który tak bardzo chciała wreszcie uchwycić świadomością… Jeszcze chwila… jeszcze jeden powiew wiatru, który, rozwiewając jej włosy, rozwieje i tę mgłę… jeszcze moment i…

Muzyka zwolniła i urwała się. Majk zatrzymał się wśród burzy oklasków i aplauzu, który składał się już nie tyle z okrzyków co z chóralnego wrzasku rozentuzjazmowanej publiczności. Iza otworzyła oczy, w ułamku sekundy wracając do rzeczywistości. Musiała zresztą wrócić do niej czym prędzej, gdyż zebrani na skraju parkietu przyjaciele natychmiast podbiegli do niej i do Majka, po czym, rozdzieliwszy ich, zaczęli ściskać ich i zasypywać gratulacjami.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział LXXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Tom VII

Rozdział LXXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział LXXXV (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XC (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XCI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział XCII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XCIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XCIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz