Anabella – Rozdział LXXXVI (cz. 6)

Jeszcze kilka taktów muzyki, kilka powolnych kroków w jednym wspólnym rytmie i Iza bez reszty odpłynęła w krainę najpiękniejszych marzeń i najgorętszych zmysłowych fantazji. Wciąż nie otwierając oczu, odurzona ciepłem i zapachem Majka, przylgnęła do niego całym ciałem, zaś jej ręce, którymi obejmowała go wpół, powolnym, podświadomie pieszczotliwym ruchem powędrowały w górę po jego plecach, gładząc je i badając palcami. Nie myślała nad tym, co robi, w głębi duszy licząc na to, że obroni ją konwencja tańca, zresztą… w tym momencie było jej to doskonale obojętne. Było jej zbyt dobrze, zbyt cudownie, zbyt rozkosznie, by miała się przejmować takimi drobiazgami…

Co prawda przez głowę przebiegła jej ulotna myśl, że chyba oto, wbrew samej sobie, zaczyna zachowywać się jak te wszystkie Monie, Kinie, Becie czy Wercie i że przez to nieźle się kompromituje. Ale co tam! Nawet jeśli Majk wyczuje to i zauważy, jakoś da się to zbagatelizować, a poza tym… w tej szalonej chwili wręcz zazdrościła tamtym dziewczynom! Zazdrościła im tego, że tak bezproblemowo przekraczały granice, których ona nigdy by nie przekroczyła… nawet teraz, pomimo ognia, który coraz mocniej rozpalał się w jej żyłach… One nie miały takich zahamowań i dzięki temu czuły i przeżywały to, o czym ona mogła tylko pomarzyć! Ach, gdyby na kilka chwil mogła bezkarnie stać się taką Monią albo Kinią! Może i płytką, może niegodną szacunku, ale za to choć przez chwilę spełnioną! Wprawdzie tylko w tym najbardziej prymitywnym, cielesnym wymiarze, lecz czy dziś nie pragnęła właśnie tego? Szaleństwo! Czyste szaleństwo…

Ech, co tam, nieważne! Ten taniec potrwa tylko parę minut i to jest jej czas! Czas, kiedy jej ciało, chyba po raz pierwszy w życiu tak niezależne od duszy, że zdawało się przejmować nad nią kontrolę, może uwolnić się i ufnie popłynąć w otchłanie tej nieznanej jej rozkoszy… Otóż to, nieznanej! Nadal nieznanej pomimo nocy sprzed prawie pięciu lat spędzonej z Michałem w motelu w Małowoli. Ta noc to był chyba zresztą jakiś żart… śmieszna namiastka tego, co powinno się czuć w takiej sytuacji… Owszem, teraz to też była namiastka, ale jakże inna! Teraz to nie działo się poza nią, ale w niej… w niej samej! To dlatego nie umiała i nie chciała już panować nad tym, co wyprawiały jej dłonie, które wciąż delikatnym lecz zmysłowym gestem gładziły plecy Majka. To dlatego nie umiała powstrzymać się od przylgnięcia do niego jeszcze bliżej i bliżej… i mocniej… aż do utraty tchu… I to chyba dlatego odnosiła przemożne wrażenie, jakby on również odpowiadał na jej gesty…

Bo czy to był tylko wytwór jej zbyt mocno rozbudzonej wyobraźni, czy też we włosach naprawdę czuła ciepły oddech i dyskretny dotyk jego ust? Czy to było tylko złudzenie, że jego rozpalone dłonie błądziły po jej talii, ostrożnie sunąc po jej plecach aż po kark i po drodze wplątując się w jej włosy? Czy tylko zdawało jej się, że całe jego ciało drżało tym samym drżeniem, które i ona czuła w sobie? Miała teraz w głowie taki mętlik, że nie umiała odpowiedzieć sobie na te pytania, nie umiała oddzielić wyobraźni od rzeczywistości. I nie chciała ich oddzielać! Było jej tak dobrze, że nie chciała spłoszyć tej ulotnej chwili rozkoszy, bez względu na to, skąd pochodziła i do jakiego wymiaru należała. Niechby była i złudzeniem! To nawet tym lepiej! Zresztą bez znaczenia… Gdybyż tylko to mogło trwać wiecznie! Gdyby ta muzyka mogła nigdy się nie skończyć!

Majk, dowiedziawszy się od Antka, że ostatnim utworem z playlisty przewidzianej na francuską dyskotekę, będzie ulubiona piosenka Izy, ta sama, którą miesiąc wcześniej śpiewał dla niej Victor, przez cały wieczór czekał na moment, kiedy ów utwór wybrzmi z głośników, dając mu pretekst do tego, by znów poprosić ją do tańca. Wiedział, że mu nie odmówi, tym bardziej że pozory będą grać na jego korzyść, bo czyż nie było logiczne, by swą pierwszą po długiej przerwie sesję tańca zamknął z tą samą partnerką, z którą ją rozpoczął? Choć za sobą miał godziny szaleństwa na parkiecie w licznym i miłym damskim towarzystwie, od początku do końca czekał tylko na to… na tych kilka minut z nią… z nią jedną. Wszak tylko po to tańczył z całą resztą! Gdyby trzeba było, zatańczyłby po kolei ze wszystkim kobietami na świecie, byle pod tym pretekstem na końcu móc rozpocząć drugą kolejkę. By jeszcze raz, bez wzbudzania plotek i stawiania jej w niezręcznej sytuacji, poprosić do tańca tę, dla której złamał przysięgę dotyczącą walca. A właściwie to… on przecież wcale jej nie złamał! Wystarczyło tylko zrozumieć, kim była prawdziwa Anabella.

Mimo że Iza, jak zwykle skromnie wycofana w tło, co chwila znikała mu z oczu, biegając między salą i zapleczem, gdy tylko była w zasięgu jego wzroku, żaden jej krok czy gest nie umykał jego uwadze. Czekał cierpliwie – a właściwie niecierpliwie – na tych kilka minut, kiedy znów będzie mógł przytulić ją w tańcu, tym razem już nie pod wścibskim spojrzeniem tłumów, ale w dyskretnym półmroku, prawie incognito. I w końcu doczekał się. Oto trzymał ją w ramionach, czerpiąc z jej bliskości moc elfowej energii, dwukrotnie potężniejszą niż zwykle, gdyż konwencja powolnego tańca pozwalała mu na więcej, autoryzowała przekroczenie pewnych drobnych i subtelnych granic, których w innym kontekście, nawet w trybie terapii, nie odważyłby się przekroczyć. Po tańcu z dziesiątkami innych mógł udawać, że to nic takiego… że ten bliski jak nigdy kontakt z jej ciałem, od którego dzieliły go tylko nic nieznaczące warstewki ubrań, był czymś naturalnym i przyjętym na urodzinowy wieczór jako norma.

Nie domyśli się… a gdyby nawet się domyśliła, to niech się dzieje, co chce! Jeszcze nigdy nie czuł jej przy sobie aż tak blisko! Choć już niejednokrotnie jej bezpośrednia bliskość w okamgnieniu rozpalała jego zmysły, dziś to było apogeum. Wystarczyło kilkanaście sekund tańca w rytm jej ulubionej muzyki, by pragnienie, które rozpierało go od dawna, wybuchło z mocą wulkanu, napełniając jego żyły strumieniami gorącej lawy. Miał ją przy sobie, przez tych kilka minut będzie należała tylko do niego… O, cudowne sekundy wykradzione bogom! Nawet jeśli nie powtórzą się już nigdy, do końca życia pozostaną jego własnością, której nikt już mu nie wydrze! Dlatego musi wykorzystać je do maksimum, nasycić się jej bliskością na tyle, na ile tylko się da… przytulić ją jeszcze mocniej i ściślej… w tańcu można więcej… ona i tak to zignoruje… nie domyśli się…

Lecz nim minęło kolejnych kilkadziesiąt sekund, ku zdumieniu Majka, zamknięta w jego ramionach dziewczyna zaczęła odpowiadać! Czy to było tylko złudzenie? Przecież nie był już przedszkolakiem, żeby w lot nie odczytać drobniutkich, słodkich sygnałów, jakie zdawało się wysyłać jej ciało. Nie tylko bez oporu dawała się przytulać, nieco zbyt mocno jak na konwencję czysto przyjacielskiej relacji, ale wręcz sama lgnęła do niego owym ufnym i przyzwalającym gestem, który u kobiety jednoznacznie wskazuje, że i ona tego pragnie. Jej dłonie, najpierw nieśmiało, a potem coraz odważniej błądziły po jego plecach, przesyłając przez opuszki palców ładunek zmysłowej energii. Czuł je tak wyraźnie, jakby nie miał na sobie koszuli, a każde miejsce, w którym go dotykały, buchało żarem niczym kałuża benzyny, do której wpada płonąca zapałka. Czy to była tylko jego wyobraźnia? Nie wykluczał tego. Lecz jak miał się skupić, by odróżnić pragnienie od rzeczywistości? Musiałby to przeanalizować z zimną krwią… Dobre sobie! Jego krew wrzała teraz jak woda w gejzerze! Owszem, lepiej i bezpieczniej było przyjąć, że to tylko wyobraźnia i marzenie… ale cóż przeszkadzało mu zatracić się w nim na tych kilka minut tak, jakby było najprawdziwszą prawdą?

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom VI

Rozdział LXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział LXXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Tom VII

Rozdział LXXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXXVI (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział LXXXVI (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LXXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XC (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XCI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział XCII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XCIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XCIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz