Anabella – Rozdział V (cz. 14)

Iza wpatrywała się w trzymany w dłoni zwitek banknotów. Choć nie pochwalała takiej metody rozwiązywania problemów, mimo wszystko ogarnęła ją wdzięczność i wzruszenie na myśl o tym, że oto raz w życiu ktoś, wszak zupełnie jej obcy, tak ofiarnie i stanowczo zawalczył o sprawiedliwość w jej imieniu. Poczuła, że oczy znów zaczynają jej wilgotnieć…

– Dziękuję, Kacper – powiedziała nieco drżącym głosem, wyciągając do niego wolną rękę. – Równy z ciebie facet, naprawdę… Nie spodziewałam się, że tak się za mną ujmiesz.

Kacper ujął podaną sobie dłoń i uścisnął ją z uśmiechem.

– No jak to? – odparł wesoło. – Już dawno ci mówiłem, że wystarczy jedno twoje słowo i każdy, kto spróbuje cię wykiwać, będzie miał do czynienia ze mną! A ja obietnic dotrzymuję, człowiek honoru jestem… Hej, no co ty? Znowu beczysz? – zdziwił się, widząc, że Iza ukradkiem ociera wierzchem dłoni łzę, która powoli spływała jej po policzku. – Iza, co jest?

– To nic takiego – szepnęła, kręcąc głową i zaciskając mocno powieki, by ukryć kolejne łzy, które napływały jej do oczu. – Ja po prostu… bardzo ci dziękuję, Kacper… Przepraszam, wzruszyłam się…

– Ej, no nie becz, Iza… – zaniepokoił się Kacper, odruchowo ogarniając ją ramionami. – Przecież już wszystko okej, prawda?

Pokiwała skwapliwie głową i bez oporu wtuliła się w jego ramiona, z przyjemnością wdychając zapach świeżo wypranej koszulki, na której chwilę potem odbiły się mokre ślady jej łez. Przez głowę przebiegła jej ulotna myśl, jak dobrze jest móc czasami tak się do kogoś przytulić, poczuć przyjacielski uścisk takich właśnie silnych męskich ramion, w których choć przez chwilę można poczuć się spokojnie i bezpiecznie… a do tego bez żadnych zobowiązań, tak po prostu. Po bratersku.

– No, już nie maż się, młoda – perswadował Kacper, tuląc ją do piersi i z troską gładząc po włosach. – Dziwne są te kobiety, jak im źle, to beczą, a jak dobrze, to jeszcze bardziej… I jak tu was zrozumieć? – westchnął filozoficznie, na co Iza mimo woli prychnęła śmiechem przez łzy. – No śmiej się, śmiej! – podchwycił, nachylając się do niej i zaglądając jej w twarz. – Ja na serio nie mogę znieść, jak kobieta płacze, wrażliwy chłopak jestem… No, przytul się do mnie jeszcze raz i nie becz już, okej?

– Okej, Kacper – pokiwała znowu głową i posłusznie przytuliła mocniej policzek do jego ramienia. – Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że cię poznałam… i że dogadaliśmy się w tych wszystkich sprawach…. Bo mówiłeś, że jestem dla ciebie jak siostra, i nadal tak myślisz, prawda? – upewniła się.

– Oczywiście – odparł z powagą. – Jak rodzona siostra… to znaczy ktoś wyjątkowy. Tak cię polubiłem, że nie wiem, i teraz to już bym chyba nawet nie chciał, żebyśmy… no wiesz – chrząknął znacząco. – Podobasz mi się, nie powiem, ładna laska z ciebie… fakt, trochę chuda, za to z takimi oczami, że zgłupieć można… ale sam widzę, że to już by nie było to samo – ciągnął z przekonaniem. – Coś by się między nami zepsuło, a ja bym tego nie chciał. Bo takich Asiek, Basiek czy Bożenek to ja mogę mieć na pęczki, codziennie inną, a taka siostra jak ty to jest tylko jedna…

– Cieszę się, że tak myślisz – powiedziała Iza, podnosząc mokrą jeszcze od łez twarz, żeby spojrzeć mu w oczy. – Tak właśnie jest najlepiej. Teraz dopiero widzę, jak dobrze mieć takiego kumpla, który w razie czego pomoże w trudnej sprawie i do którego można się przytulić… jak teraz do ciebie. Miałeś rację, kiedy pytałeś mnie, czy nie potrzebuję czasem przytulić się do faceta… O tak, bardzo tego potrzebuję. Choć wystarczy mi tak tylko… bez podtekstów. Cieszę się, że w tej kwestii się zgadzamy. Powinniśmy w ogóle zawiązać oficjalny braterski pakt, taki na dobre i na złe, co ty na to?

– Nie ma sprawy – zgodził się Kacper. – Chociaż ja bym bardziej wolał na dobre, bo złego to lepiej nie zamawiać!

– Prawda – uśmiechnęła się Iza. – Ale ja to mówię na serio, Kacper.

– Ja też – odwzajemnił jej uśmiech. – Myślisz, że co? Może i jestem narwany, ale nigdy nie łżę, a jak kogoś szanuję, to w ogień bym za nim poszedł… Jeszcze się przekonasz, jak na mnie można liczyć, Iza.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Dalsze części:

Rozdział V (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)


Dodaj komentarz