Anabella – Rozdział VI (cz. 6)

– Sprzedać łąkę koło nas? – podchwyciła Iza. – Ostatnio chyba duży ruch sprzedaży ziemi zrobił się w tej okolicy…

– A tak, Krzemińscy kupili działkę naprzeciwko i budują ten swój niby hotel – podjęła Amelia. – Łąka Andrzejczaków jest dokładnie naprzeciwko nich i przylega do nas, więc to może być za jakiś czas bardzo strategiczny teren. Powstanie ten hotel, my mamy obok sklep, więc gdyby przekształcić tę łąkę na działkę budowlaną i uzbroić, to może się z niej zrobić całkiem przyzwoita ziemia inwestycyjna.

– Wiadomo, że jeszcze sporo wody upłynie, zanim Korytkowo stanie się popularną miejscowością turystyczną – uśmiechnął się sceptycznie Robert. – Szczerze mówiąc, to ja w ogóle w to nie wierzę, ale z drugiej strony nie można przecież z góry zamykać się na rozwój. Krzemińscy też chyba nie bez powodu budują hotel właśnie tutaj. Andrzejczakowa mówiła, że po skończeniu studiów ma tym zarządzać ich syn… hmm – przerwał sam sobie, zerkając badawczo na Izę.

Amelia również spojrzała na nią spod oka, jednak twarz dziewczyny była kamiennie spokojna, choć w jej duszy szalała burza, a serce tłukło się w piersi jak oszalałe. Więc jej przypuszczenia były słuszne! Michał będzie prowadził biznes w Korytkowie, zaledwie sto metrów od jej rodzinnego domu!

Robert i Amelia zdawali się odetchnąć z ulgą na widok jej obojętnej miny.

– W każdym razie to jest bardzo ciekawa perspektywa – ciągnęła Amelia. – I patrząc długodystansowo, łąka Andrzejczakowej może za jakiś czas podwoić albo i potroić swoją wartość, zwłaszcza po przekształceniu na działkę budowlaną. Można wtedy sprzedać ją z zyskiem jakiemuś inwestorowi albo nawet pomyśleć o własnym biznesie.

– No dobrze – odparła ostrożnie Iza, starając się zachować obojętny ton głosu. – Ale co wy macie do tej działki? Przecież sami nie kupicie dwudziestu ar ziemi…

Amelia i Robert znów wymienili znaczące spojrzenia.

– I właśnie tu jest sedno sprawy – podjęła z uśmiechem Amelia. – Rozważamy taką opcję na poważnie.

– Ale jak to? – zdumiała się Iza. – Taka ziemia musi kosztować kilkadziesiąt tysięcy! Nikomu z nas nigdy nawet nie śniło się o takiej kwocie!

– Dwadzieścia pięć tysięcy – sprecyzował spokojnie Robert. – A gdybyśmy szybko się zdecydowali, to Andrzejczakowa zeszłaby nawet do dwudziestu. To jest duża działka, ale nieuzbrojona, bez pozwolenia na budowę, w obiektywnie słabej lokalizacji, więc w tym momencie nawet nie da się za bardzo wywindować ceny. Chyba żeby zaproponowała ją Krzemińskim, nie ma wątpliwości, że byliby zainteresowani i daliby pewnie każdą cenę… Tyle że ona właśnie nie chce im tego sprzedać, w ogóle nie chce mieć z nimi nic do czynienia. Dlatego przyszła z propozycją do nas, a my obiecaliśmy, że zastanowimy się nad tym i odpowiemy jej do końca lutego.

Iza patrzyła na niego w oszołomieniu.

– Ale dlaczego ona nie chce sprzedać jej Krzemińskim? – zapytała zdezorientowana. – To przecież byłoby najlogiczniejsze…

– Byłoby, ale ona nie chce i już – rozłożył ręce Robert. – Nie wiemy, dlaczego, mają chyba jakiś zadawniony konflikt…To nie nasza sprawa, Iza, nie wypadało nam jej o to wypytywać. Poza tym Andrzejczakowa prosiła o dyskrecję, nie życzy sobie, żeby Krzemińscy w ogóle wiedzieli o tym, że ona sprzedaje tę działkę. Więc jakby co…

– Jasne – pokiwała głową Iza. – Nie puszczę pary z ust przed nikim.

– W każdym razie ona chce w tym półroczu pozbyć się łąki i w pierwszej kolejności przyszła z propozycją do nas – ciągnął Robert. – Wiesz, tak nieoficjalnie i po przyjacielsku. Jeszcze nie wystawiła tej ziemi na sprzedaż, woli poszukać nabywcy na spokojnie i najlepiej wśród ludzi, których zna. Zaczęła od nas, bo łąka przylega do naszego terenu, poza tym wiesz, jak lubiły się z waszą mamą, więc może też i jakiś sentyment tu zadziałał. Trudno powiedzieć, chyba nie ma sensu nawet w to wnikać.

– Ta działka za kilka lat może okazać się naprawdę dobrą inwestycją – dodała Amelia. – Nawet tym Krzemińskim można by ją z czasem odsprzedać, chociaż z drugiej strony może rozsądniej byłoby pomyśleć o jakimś własnym biznesiku? Dlatego tak nas zastanowiła twoja myśl o restauracji… W końcu to będzie dokładnie naprzeciwko dużego hotelu, przy dobrze skonfigurowanej ofercie gastronomicznej można by na tym naprawdę świetnie wyjść.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział VI (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz