Anabella – Rozdział VI (cz. 9)

Znów przerwała myśl, bowiem tuż przy swoim boku usłyszała szelest. Spojrzała szybko w tę stronę. Dwa kroki od niej przystanęła nieznajoma kobieta; jej osłonięta wełnianą chustą twarz tonęła w cieniu, pogłębionym jeszcze dodatkowo przez zapadający zmrok.

– To mama i tata, prawda? – zapytała cicho.

Jej głos, choć przyciszony, wydał się Izie dziwnie znajomy, jakby już gdzieś go kiedyś słyszała… Znów poczuła mocniejsze bicie serca.

– Tak – odparła równie cicho, zerkając ukradkiem na swą rozmówczynię i starając się choć w przybliżeniu określić rysy jej twarzy. – Znała ich pani?

– Nie – pokręciła głową kobieta. – Nie znałam ich za życia… Ale wiem, że to byli dobrzy ludzie. Mama wychowała was na dobre dziewczyny, a teraz czuwa nad wami i bardzo chce, żebyście były szczęśliwe. Obie… ty też.

Zdziwiona tym, że kobieta wie o niej tak dużo, choć ona sama nie ma pojęcia, kto to może być, Iza znów zaniepokoiła się i poczuła się nieswojo.

– Nie znam pani – powiedziała, cofając się o krok. – Ale pani chyba mnie zna… tylko nie wiem, skąd.

– Nieważne – odparła kobieta. – Dobrze, że przychodzisz na ich grób… to się chwali. I modlisz się za ich dusze, prawda?

– Tak – wyszeptała Iza, cofając się o kolejny krok z zamiarem jak najszybszego opuszczenia swej dziwnej rozmówczyni.

– To się chwali, oj, bardzo się chwali! – powtórzyła kobieta, a w jej głosie zabrzmiał nagle rzewny, jakby proszący ton. – Będziesz miała za to nagrodę… za każde dobre słowo, za modlitwę… Będziesz jeszcze bardzo szczęśliwa, zobaczysz…

Serce Izy biło teraz jak dzwon, znów bowiem zdało jej się, że gdzieś już słyszała ten głos. Gorączkowo próbowała odszukać w pamięci, gdzie i kiedy mogła spotkać tę kobietę, lecz nie mogła sobie przypomnieć. Na sto procent to nie był nikt z Korytkowa… więc kto?

– Zapomniałaś już, o co cię prosiłam – ciągnęła kobieta, a jej głos stał się drżący, jakby przepełniony żalem. – A mówiłam, żebyś nie zwlekała…

– Kim pani jest? – wyszeptała wystraszona już teraz nie na żarty Iza. – Niech mi pani powie… czy my się skądś znamy?

Kobieta przysunęła się bliżej i na krótki moment w półmroku zabłysły jej czarne jak węgiel oczy. Iza zbladła, pewna już teraz, że gdzieś je widziała… gdzieś, kiedyś… i to chyba całkiem niedawno…

– Zrób to – powiedziała kobieta cichym, nalegającym głosem. – Zrób to, co miałaś zrobić… zrób to dla mnie… proszę cię, moje dobre dziecko. Zobaczysz, że nie pożałujesz…

Po czym odwróciła się i szybkim krokiem odeszła w głąb długiej alejki. Zaniepokojona do żywego Iza przymknęła na chwilę oczy, żeby mieć pewność, że to jej się nie śniło, a kiedy znów je otworzyła, alejka była całkowicie pusta.

„Pewnie weszła między groby” – pomyślała, czując się coraz bardziej nieswojo. – „Ale jednak… dziwne to. Lepiej będzie, jak sobie stąd pójdę, i to jak najszybciej! Wieczór to nie jest dobra pora na włóczenie się po cmentarzu…”

Odwróciła się i szybkim krokiem, niemal biegiem, podążyła w stronę wyjścia z cmentarza. Uspokoiła się dopiero, kiedy minąwszy ciemniejący coraz bardziej las, znalazła się na drodze wiodącej wśród ośnieżonych pól w stronę zabudowań Korytkowa, wśród których zapalało się stopniowo coraz więcej świateł.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział VI (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz