Anabella – Rozdział VII (cz. 3)

– Muszę z panienką porozmawiać – oznajmiła stanowczo pani Jadzia, podchodząc tuż do niej i poufałym gestem chwytając ją pod ramię. – Bo panienka do tego starego Matuszczyka co raz to przychodzi… rodzina jakaś dalsza, tak?

– Nie – pokręciła głową nieco skonfundowana Iza. – Nie jestem z rodziny… Po prostu odwiedzam go czasami, trochę się nim opiekuję i… – urwała, nie bardzo mając pomysł, jak wyjaśnić istotę jej relacji z panem Szczepanem.

– E, już mniejsza o to… nieważne! – machnęła ręką kobieta. – Ale odwiedza go panienka, a on o niej bardzo dobrze mówi. Widać, że ma na niego wpływ i właśnie dlatego pomyślałam, że trzeba porozmawiać. Bo widzi panienka… u niego lekarz był wzywany zaraz po świętach… właściwie pogotowie. Mówił coś o tym?

– Tak – odparła niepewnie Iza, spoglądając na nią z niepokojem. – To znaczy tylko o lekarzu, o pogotowiu nie… Pokazywał mi nowe leki, które dostał na serce…

– A tak – zgodziła się pani Jadzia. – Doktor leki mu zapisał, wszystko na receptę. Mój wnuczek pół dnia biegał, żeby mu to wykupić, bo to jakieś nowe leki i jak jeden w aptece mieli, to drugiego już nie i trzeba było zamawiać… No, ale o to mniejsza. Bo widzi panienka, co mnie martwi… – zniżyła głos. – On miał te swoje imieniny w drugi dzień świąt. Sam w domu siedział, nie chciał przyjść do nas, chociaż go zapraszaliśmy. I Bogu dzięki, że wnuk zszedł późnym wieczorem ze śmieciami, bo jakby nie to, to ja nie wiem, co by było… – westchnęła. – Już by tu chyba panienka tylko na pogrzeb przyjechała…

– Ach! – szepnęła Iza. – Co się stało?

– A… wnuk znalazł Matuszczyka o tam, na półpiętrze – wskazała palcem w górę schodów. – Na ostatnim schodku siedział i nie mógł wyżej wejść. Serce go bolało, duszności miał straszne… Oczywiście od razu wezwaliśmy pogotowie, dostał zastrzyk i chcieli go zabrać do szpitala… A wtedy jak nie zaczął się kłócić! – pani Jadzia aż podniosła głos. – Nakrzyczał na nas, że do żadnego szpitala nie pojedzie, awanturę zrobił…

Iza uśmiechnęła się leciutko.

– Tak – przyznała. – On już taki jest…

– A doktor osłuchał go i powiedział, że koniecznie trzeba mu badania zrobić – ciągnęła z przejęciem sąsiadka. – Wie panienka, EKG porządne, krew przebadać, jakieś tam inne cudeńka… A to tylko w szpitalu da się zrobić, na oddział by się musiał położyć…

– On chyba się na to nie zgodzi – pokręciła głową Iza. – Bardzo nie lubi szpitali.

– Lubi czy nie lubi! – prychnęła pani Jadzia. – Tu nie ma nic do lubienia, jak trzeba zrobić badania, to trzeba. Właśnie dlatego ja panienkę zaczepiłam… bo może wpływ ma większy na niego… Niechże panienka z nim porozmawia, przekona go… – dodała łagodnym, perswazyjnym tonem. – Toć żal człowieka, żeby sam miał sobie krzywdę zwykłym zaniedbaniem zrobić!

– Porozmawiam – obiecała z westchnieniem Iza. – Spróbuję, proszę pani, może powolutku uda się go przekonać… byle nie naciskać za mocno, bo jeszcze bardziej uprze się przy swoim.

– No widzi panienka – uśmiechnęła się pani Jadzia. – Już widać, że zna go dobrze i ma na niego sposoby. Niech panienka z nim porozmawia, naprawdę. To taki dobry sąsiad, spokojny, uczciwy… Mnie by bardzo szkoda było, gdyby przez taki zwykły upór zepsuł sobie zdrowie. Wiadomo, wiek swoje robi, starość nie radość, też to znam… Ale teraz medycyna może bardzo dużo i trzeba korzystać, bo człowiek zawsze chciałby trochę dłużej pożyć sobie na tym świecie. No, ale nie zatrzymuję już panienki – dodała, cofając się w stronę schodów. – Swoje powiedziałam, obowiązek spełniłam, to i na duszy lżej. A panienka z nim porozmawia i namówi go.

– Postaram się – obiecała Iza. – Bardzo pani dziękuję. Do widzenia.

– A, do widzenia, dziecko, do widzenia – odparła życzliwie pani Jadzia i ruszyła schodami na górę. – Bardzo miła z ciebie panienka…

Iza wyszła z budynku, zatrzymała się jeszcze na chwilę w zamyśleniu, westchnęła, pokręciła głową i spojrzawszy na zegarek, szybkim krokiem ruszyła w stronę wyjścia z bramy na ulicę. Za kwadrans zaczynała zajęcia na uczelni.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział VII (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz