Anabella – Rozdział VII (cz. 7)

– No dobra, to teraz opowiadaj – zażądała Iza, stawiając przed Martą świeżo zaparzoną herbatę, którą właśnie przyniosła z kuchni. – Tu masz herbatę, a tu ciasto drożdżowe, wczoraj upiekłam, a dzisiaj tylko ten jeden kawałek ocalał, bo resztę wtrząchnął Kacper – wyjaśniła i obie parsknęły śmiechem. – No, ale mniejsza o to, mów mi o tym twoim Radku, umieram z ciekawości!

– Okej – zgodziła się Marta, rozsiadając się na łóżku Izy i kładąc sobie na kolanach talerzyk z ciastem. – Właściwie to na razie jeszcze nic wielkiego się nie wydarzyło, dzwonił tylko do mnie i w weekend mamy spotkać się na mieście.

– On jest z Lublina? – zaciekawiła się Iza.

– Aha, mieszka tu od urodzenia, tak samo jak ja. Zbyszek zna go z jakiegoś klubu sportowego, już od paru lat razem chodzą na imprezy, chociaż Radek jest od nas o dwa lata starszy… znaczy, czekaj… od ciebie chyba nie? – zerknęła na nią z wahaniem.

– Jeśli dwa lata starszy od ciebie, to znaczy, że mój rówieśnik – pokiwała głową Iza, siadając na krześle przy swoim biurku i podsuwając jej szklankę z herbatą i cukier. – Masz, posłodź sobie, tu jest łyżeczka… Tak czy inaczej, dwa lata różnicy to chyba w sam raz, co? – mrugnęła do niej. – No, ale opowiadaj dalej. Miałaś mi opisać, jak wygląda, już dwa razy zaczynałaś i jak dotąd dowiedziałam się tylko tyle, że jest przystojny! – zaśmiała się. – Przyznasz, że to trochę za mało, żeby zaspokoić ciekawość wścibskiej koleżanki?

Marta roześmiała się i skubiąc ciasto oraz zapijając je herbatą, opowiedziała wreszcie ze szczegółami wydarzenia z sylwestrowej zabawy u Zbyszka, a także dalszy ciąg nawiązanej tam znajomości z Radkiem. Mogła to zrobić dopiero dziś, po raz pierwszy będąc w odwiedzinach na stancji u Izy, gdyż na uczelni ciągle brakowało im czasu na dłuższą rozmowę, a po zajęciach albo któraś z nich gdzieś się śpieszyła, albo wracały w większym gronie koleżanek i kolegów, co uniemożliwiało poufne zwierzenia.

Z relacji Marty wynikało, że Radek, przystojny szatyn idealnie w jej typie, został przez Zbyszka zaproszony na noc sylwestrową wraz z gronem kolegów ze wspomnianego klubu sportowego. Ponieważ przyszedł bez dziewczyny, bardzo szybko on i dwóch jego kumpli zainteresowali się gronem koleżanek Zbyszka z romanistyki, przy czym w szczególny sposób Radkowi wpadła w oko właśnie Marta, w której towarzystwie przebalował praktycznie całą imprezę. Długie rozmowy na wszelkie możliwe tematy i nawiązana przy tej okazji nić porozumienia zaowocowały obopólną deklaracją podtrzymania kontaktu, a dokonana w związku z tym wymiana numerów telefonu poskutkowała najpierw serią coraz cieplejszych smsów, następnie kilkoma długimi, wieczornymi rozmowami, wreszcie osobistym spotkaniem w jednej z knajp na starym mieście.

Ponieważ blask bijący z oczu koleżanki mówił sam za siebie, a wszelkie sugestie dotyczące jej poważniejszych planów wobec Radka spotykały się z umiarkowaną lecz pozytywną reakcją, Iza wprawnym okiem oceniła, że w niedługim czasie będzie mogła pogratulować Marcie szczęśliwego związku.

– Musisz koniecznie mi go przedstawić – zaznaczyła, dopijając swoją herbatę. – Sprawa wygląda już tak poważnie, że jestem naprawdę coraz bardziej zaintrygowana. Zaczynam nawet żałować, że nie byłam z tobą na tym Sylwestrze – uśmiechnęła się. – Miałabym bezpośredni ogląd na sprawę!

– Właśnie, Iza – głos Marty przybrał ton wyrzutu. – Ja ciągle nie mogę tego przeboleć! Tyle razy cię namawiałam, to była taka fajna zabawa! Zresztą… nie chodzi o zabawę, tylko o to, że ty też miałabyś okazję poznać tam kogoś… No dobra, nie krzyw się tak, wiem, co mi zaraz powiesz… że to cię nie interesuje i tak dalej. A ja jednak uważam, że…

Potężny łomot dobiegający z przedpokoju przerwał jej w pół zdania, a po chwili obie aż podskoczyły na dźwięk efektownego trzaśnięcia drzwiami wejściowymi.

– Hej, stryju! – dobiegł stamtąd tubalny ryk Kacpra, który, sądząc po rumorze, ściągał właśnie buty i swoim zwyczajem wkopywał je w kąt przedpokoju. – Jesteś, stary capie? Aaa… buty Izy! – ucieszył się. – Iza, nie chowaj się, wiem, że jesteś na chacie! Masz coś do żarcia?!

Ostatnim słowom towarzyszyło energiczne pukanie do drzwi.

– Możesz wejść, Kacper! – zawołała głośno Iza, puszczając porozumiewawcze oko do Marty.

Drzwi natychmiast otworzyły się z hukiem i do pokoju wparował Kacper w wymiętej bluzie i z mocno zmierzwionymi włosami.

– Siemanko, mała! – rzucił od progu. – Skamany jestem jak… Aaa, czekaj! Widzę, że masz gościa! – zawołał na widok siedzącej na łóżku Marty, a w jego oczach błysnęły ogniki zainteresowania. – Cześć, jestem Kacper! – przedstawił się, podchodząc do niej i wyciągając rękę.

– Marta – uśmiechnęła się dziewczyna, podając mu swoją.

– No, no, bardzo przyjemna blondyneczka – ocenił Kacper, cmoknął lekko ustami i otaksował analitycznym spojrzeniem całą jej sylwetkę. – Fakt, że mogłaby się trochę podtuczyć, ale i tak niczego sobie, ja bym nie narzekał…

– Kacper, stop! – zdyscyplinowała go surowym tonem Iza, choć obie z Martą z trudem powstrzymywały śmiech. – Nawet o tym nie myśl! To nie jest żadna blondyneczka, tylko moja koleżanka z roku, którą masz tu traktować jak honorowego gościa. Zrozumiano? Poza tym ona ma chłopaka – dodała znacząco.

– No dobra – westchnął z rezygnacją Kacper, a jego oczy natychmiast przygasły. – Ma faceta, to nie tykam, nie będę się pchał na trzeciego, człowiek honoru jestem… Ale może przynajmniej masz coś do żarcia, co, Iza? – dodał z nadzieją w głosie. – Naharowałem się dzisiaj jak dziki osioł, obaj z Adasiem chyba z półtorej normy wyrobiliśmy, no to wiadomo, że głodny jestem jak diabli…

– Jasne, Kacperku! – zaśmiała się Iza. – Mam dla ciebie znakomity makaron z sosem bolognese, tylko musimy go odgrzać, bo zostawiłam w lodówce. Martuś, pójdziesz z nami do kuchni? Muszę nakarmić tego głodomora, bo nie da nam żyć!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział VII (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)


Dodaj komentarz