Anabella – Rozdział VIII (cz. 8)

– A ochroniarzami i obsługą techniczną od niedawna dowodzi Antek – mówiła dalej Basia. – Wcześniej zajmował się tym szef, ale teraz zlecił to jemu, oddelegował go też na stałe do spraw nagłośnienia i obsługi muzyki w czasie dyskoteki, mimo że wcześniej to też była jego niepodzielna działka… Cóż, szef nam się chyba trochę starzeje – uśmiechnęła się. – W każdym razie Antek to jego prawa ręka, ma tu mocną pozycję, chociaż, jak pewnie sama zauważysz, to zwykle on zbiera od szefa największe gromy i ochrzany. Nie wiemy, dlaczego tak jest… moim zdaniem, to znak, że szef wyjątkowo go lubi! – zaśmiała się. – Tak czy inaczej, jeśli trzeba będzie coś z tamtej działki… no wiesz, jakiś problem techniczny, wsparcie fizyczne, tego typu rzeczy… wtedy zwracasz się w pierwszej kolejności do Antka.

– Dobrze – pokiwała głowa Iza.

– Mamy dwóch stałych ochroniarzy – ciągnęła Basia. – Przedstawię ci ich potem, jeden to jest Tom, taki duży bysio, może widziałaś go przy drzwiach… A drugi ma na imię Łukasz, z wyglądu całkowite przeciwieństwo Toma, więc mówimy na niego Chudy.

Iza zerknęła na nią czujnie.

– Chudy… – powtórzyła szeptem.

– Aha. Niesamowity chłopak, bardzo silny, chociaż z wierzchu tego po nim nie widać. Zna z pięć sztuk walki, a w jednej był chyba kiedyś nawet mistrzem Polski. Szef wyhaczył go w tamtym roku na jakiejś imprezie i zaproponował mu pracę, dogadali się i teraz Chudy sam mówi, że nie wyobraża już sobie pracować gdzie indziej. Szef lubi mieć go pod ręką, kiedy mamy burdę na sali… bo i to niestety czasem się zdarza, szczególnie w paśmie nocnym, jak goście już mocno sobie podpiją.

– Jasne – szepnęła Iza.

– A właśnie, tak na przyszłość – podjęła Basia. – Gdyby trafił ci się tego typu problem… masz w grafiku dwie ciężkie nocki weekendowe, więc to cię prędzej czy później nie ominie… to pamiętaj, że twoim pierwszym adresem jest Antek, ale w bardzo pilnych sytuacjach możesz walić od razu do Chudego albo do Toma. A nawet prosto do szefa, on ma dużą wprawę w ugodowym rozładowywaniu konfliktów, więc czasami lepiej zostawić to jemu.

Iza pokiwała głową.

– I co jeszcze?… – zastanowiła się Basia. – Właściwie to by było chyba tyle na początek… Omówiłam ci zadania kelnerki, ale wszystkiego i tak nauczysz się na błędach, więc nie ma co dywagować. Masz jakieś pytania?

– Nie – uśmiechnęła się Iza. – Bardzo dziękuję za te wszystkie informacje, to mi daje jasny obraz sytuacji. Mogę zabierać się do roboty.

– Dzisiaj będziesz pracować pod moim nadzorem – oznajmiła jej Basia, podnosząc się z krzesła. – Początkujący zawsze mają dużo pytań i wątpliwości, więc będziesz mnie miała w zasięgu ręki. Akurat dobrze się składa, bo w środy o tej porze nie ma za dużo klientów, tłumy schodzą się dopiero wieczorem. Dzisiaj poćwiczysz trochę w komfortowych warunkach, a prawdziwy poligon zaliczysz dopiero z piątku na sobotę – mrugnęła do niej znacząco. – No to co? Zakładaj fartuszek, weź sobie bloczek i długopis do notowania do kieszeni i zasuwamy na salę!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział VIII (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz