Anabella – Rozdział X (cz. 2)

– Przynieść wam jakieś piwo? – zapytała rzeczowo Iza. – Macie gdzieś zajęty stolik?

– Nie, dopiero co wpadliśmy – pokręcił głową Kacper. – Pobawimy się z godzinkę i zmykamy, mamy coś ważnego do załatwienia – tu mrugnął porozumiewawczo do Martyny. – Ale jakbyś miała jakiś stolik pod ręką, to fajnie by było. Piwo chętnie, a do tego czipsy… I gdzie się pchasz, palancie?! – krzyknął nagle na jakiegoś postawnego, mocno podchmielonego studenta, który przepychając się do baru, potrącił łokciem Martynę, aż syknęła z bólu. – Uważaj, jak chodzisz, co?!

– Wal się – mruknął lekceważąco chłopak, nie zatrzymując się i nie zaszczycając go ani jednym spojrzeniem.

Kacper aż podskoczył.

– Coś ty powiedział, gówniarzu?! – ryknął na niego z oburzeniem, podbiegając za nim z miną koguta gotowego do walki. – Zaraz w ryja dostaniesz! Chodź no tu! Wracaj i przeproś kobietę! – dodał groźnie, łapiąc go za ramię i popychając w stronę swojej towarzyszki, która wymieniła z Izą zaniepokojone spojrzenia. – No, już!

– Odwal się! – zirytował się chłopak, wyrywając mu ramię.

– Czekaj no, ty gnoju! – sapnął z wściekłością Kacper. – Kobietę uderzyłeś i nie chcesz przeprosić? Ja cię zaraz nauczę kultury!

Rzucił się w jego stronę i przez chwilę obaj szamotali się, mamrocząc pod nosem przekleństwa. Przechodzący obok klienci odsunęli się, by wyminąć ich szerokim łukiem.

– Kacper, zostaw! – zawołała proszącym tonem Martyna. – Przecież nic się nie stało, nie musi mnie przepraszać…

Jednak wyprowadzony z równowagi Kacper nie tylko nie posłuchał jej prośby, ale właśnie w tym momencie odwinął się i wymierzył swemu przeciwnikowi silny cios pięścią w podbródek, skutkiem czego ów zachwiał się na nogach i potoczył do tyłu, z trudem zachowując równowagę. Szybko jednak wrócił do pionu, z zaskoczeniem przejechał dłonią po miejscu uderzenia i z wściekłością rzucił się na Kacpra w odruchu odwetu. Ludzie siedzący na wysokich krzesłach wokół baru oraz stojący przy ladzie, gdzie barmanka Wiktoria serwowała piwo z dystrybutora, odwrócili się jak na komendę i spojrzeli w ich stronę. Wystraszona Martyna wydała krótki, przejmujący pisk i obiema rękami zasłoniła sobie oczy.

– Kacper, przestań! – zainterweniowała Iza, odkładając szybko tacę na blat baru i podbiegając do przepychających się mężczyzn. – Uspokój się, co ty robisz?!

Przeciwnicy nie zwracali jednak uwagi na próby mediacji, siłując się teraz w miejscu z twarzami nabrzmiałymi z wysiłku, podczas gdy stojący w pobliżu goście, wydając okrzyki dezaprobaty, poodsuwali się dla własnego bezpieczeństwa, zostawiając wokół nich puste pole. Przepełniona niepokojem Iza chwyciła Kacpra za ramię, twarde teraz jak stal z racji napiętych do granic możliwości mięśni.

– Kacper, przestań, proszę cię – perswadowała półgłosem, czując jak ogarnia ją nie tylko coraz większe zdenerwowanie, ale i wstyd. – Dajże spokój, nie rób mi tu burd…

– Odsuń się, Iza! – wycedził rozkazująco Kacper, oddając swojemu przeciwnikowi kopniaka, którego tamten właśnie mu wymierzył. – Bo jak ten gnojek jeszcze ciebie walnie, to normalnie go zabiję!

Okrzyki zebranych wokół gości wzmogły się. Jedni wyrażali niezadowolenie z powodu rozgrywającej się na ich oczach bójki, inni zaś starali się mediować i skłonić przeciwników do zaprzestania walki, jednak gdy kilku z nich zostało mocno odepchniętych, wycofali się znowu na bezpieczny dystans. Przerażona Martyna nadal zasłaniała sobie obiema dłońmi oczy, zerkając tylko od czasu do czasu przez palce. Iza spojrzała na nią, znów na zacietrzewionego Kacpra, po czym, widząc, że nic nie wskóra, bezradnym gestem załamała ręce.

– Kacper, proszę cię – pokręciła głową. – Proszę…

– Co tu się dzieje?! – rozległ się nagle tuż obok niej surowy głos.

Przez otaczających przeciwników ludzi przepchnął się energicznie właściciel lokalu, którego charakterystyczną czuprynę rozpoznano natychmiast w zebranym gronie. Ubrany był dziś, nietypowo jak na niego, w elegancką, rozpiętą pod szyją białą koszulę i casualową marynarkę, w której wyglądał znacznie poważniej niż w swojej codziennej skórzanej kurtce i wytartych dżinsach.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1)

Dalsze części:

Rozdział X (3) (4) (5) (6) (7) (8)


Dodaj komentarz