Anabella – Rozdział X (cz. 7)

Wsunął się za nią do pokoju i cicho zamknął drzwi. Iza podeszła do swojego biurka, zapaliła lampkę i odwróciła się do niego. Stał przed nią skonfundowany jak mały chłopiec przyłapany na wykradaniu cukierków, a w oczy od razu rzucała się biegnąca mu przez prawy policzek szrama, która wyglądała na mocne zadrapanie.

– Czekałem, aż wrócisz – odezwał się z zakłopotaniem. – Nie mogłem spać, no kapujesz, sumienie mnie gryzło…

– Co ci się stało w policzek?

Odruchowo przeciągnął dłonią po szramie i machnął ręką.

– E, nic takiego – odparł lekceważąco. – To ten dupek mnie podrapał. Nawet nie umie walczyć jak mężczyzna, tylko drapie pazurami jak baba… I przez niego Marlenka mi dzisiaj uciekła! Chociaż może to i lepiej? – zastanowił się. – Już i tak straciłem na dzisiaj całą ochotę na bal… Ale nieważne – przerwał sam sobie i podszedł do stojącej z surową miną dziewczyny. – Iza… wiesz, co chcę powiedzieć. Przepraszam.

– I co z tego, że przepraszasz, Kacper? – zapytała Iza, postanawiając skorzystać z okazji do przemówienia mu do rozsądku. – Powiedz mi, kiedy ty się wreszcie nauczysz najpierw myśleć, a potem działać? Po co było tak się rzucać, przecież tamten chłopak nic wielkiego ci nie zrobił…

– Jak to nie?! – oburzył się Kacper. – Uderzył Marlenkę i nie chciał przeprosić, a ja…

– Martynkę – sprostowała nie bez złośliwości.

– Cholera, no i widzisz, zawsze mi się myli… – pokręcił głową. – Ja nie wiem, co ja mam z tą pamięcią do imion…

– Gdyby zależało ci na dziewczynie, to pamiętałbyś dobrze jej imię – podkreśliła Iza, nie spuszczając z niego surowego wzroku. – Ale ty myślisz tylko o tym, żeby się pobawić, a reszta cię nie obchodzi… Ja ci mówię, Kacper, przemyśl to na poważnie, bo jak dalej będziesz tak żył, to zobaczysz, że w końcu się doigrasz. Nie chcę ci prawić kazań – dodała, widząc jego skrzywioną minę – ale sam masz swój rozum, więc przemyśl to po prostu. A co do dzisiejszego wieczoru… i po co nam to było? No powiedz, po co? Przecież nie było żadnego powodu do takiej awantury, a przez ciebie i ja miałam kłopoty…

– Kłopoty? – podchwycił z niepokojem. – Jakie kłopoty?

– Podpadłam szefowi i musiałam go za ciebie przepraszać – oznajmiła mu z powagą. – I tłumaczyć mu, dlaczego przychodzą do mnie znajomi, którzy z miejsca urządzają mu w lokalu bójki. Myślisz, że to było dla mnie przyjemne? Sam się zastanów… Tak czy inaczej obiecałam mu, że to się więcej nie powtórzy – dodała z naciskiem.

– Nie powtórzy się, no co ty, Iza! – obiecał skwapliwie Kacper, który słuchał reprymendy z rosnącym zakłopotaniem. – Sam wiem, że dzisiaj przegiąłem, poniosło mnie i zaćmiło przez tego gówniarza… Ale nie chcę już więcej robić ci problemów. Dlatego obiecuję, że nie będę już zaglądał do tej twojej knajpy, dopóki sama mi na to nie pozwolisz.

– Nie będziesz? – upewniła się Iza, uznając, że to chyba rzeczywiście jest najlepszy pomysł na uniknięcie kolejnych nieprzyjemności.

– Przysięgam! – oznajmił uroczyście Kacper, waląc się pięścią w pierś na poparcie swych słów. – A ty wiesz, że jestem człowiek honoru i przysięgi zawsze dotrzymuję!

– Okej – westchnęła z niezbyt przekonaną miną.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział X (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz