Anabella – Rozdział X (cz. 8)

Kacper przyglądał jej się przez chwilę w milczeniu podszytym niepokojem, po czym podszedł bliżej i ujął jej dłoń w obie swoje. Nie protestowała.

– Nie gniewasz się na mnie? – zapytał cichym, jakby proszącym tonem. – Powiedz, że nie gniewasz się, Iza…

– Nie gniewam się – uśmiechnęła się leciutko. – Tylko bardzo cię proszę, Kacper, pamiętaj na drugi raz…

– Nie będzie drugiego razu – zapewnił ją żarliwie, puszczając jej dłonie i spontanicznym gestem ogarniając ją ramionami. – Chodź, przytul się do mnie i już się nie złość, okej?

Iza pokiwała głową, posłusznie przytuliła głowę do jego ramienia i przymknęła oczy. Przez głowę przebiegła jej myśl, że dziś, po tych wszystkich ciężkich przygodach, właśnie tego jej trzeba było – przytulić się do kogoś. Tak po prostu, najzwyczajniej w świecie przytulić się do drugiego człowieka…

– Nie mogłem zasnąć, strasznie się bałem, że na serio obrazisz się na mnie za tę akcję – ciągnął cicho Kacper. – I musiałem na ciebie poczekać, przeprosić cię… przytulić… o tak – objął ją mocniej ramionami. – Od razu inaczej się czuję. No, przytul się, Iza, nie bój się, bez takich… Mówiłaś, że lubisz się przytulać, a ja ci powiedziałem, że do mnie możesz zawsze, kiedy tylko chcesz. Ja tak cię lubię i szanuję, że w ogień bym za tobą wskoczył… Zresztą żałuję, że nie posłuchałem cię, kiedy odciągałaś mnie dzisiaj od tego gnojka, wyszło na to, że cię olałem. Strasznie mi głupio, że narobiłem ci problemów…

– Dla ciebie to też mogło źle się skończyć, Kacper – zauważyła Iza. – Szef mógł wezwać policję, sam mi to powiedział. Notowaliby cię za bójkę, potem latami wisiałoby ci to na koncie… i po co?

Kacper westchnął tylko lekko i milczał przez chwilę, tuląc ją do siebie.

– Ten twój szef to równy gość – podjął w zamyśleniu po kilku sekundach ciszy. – Dogadaliśmy się, w sumie to dzięki niemu zeszła ze mnie para… Umie gadać z ludźmi. Ja się na tym znam, od razu wyczuwam, kto jest kto, a po nim widać, że to w porządku facet. I ma posłuch, ci jego goryle słuchają go jak generała w wojsku.

– Prawda – przyznała nie bez podskórnej dumy Iza. – Wszyscy bardzo go lubią, a kadra pod jego okiem chodzi jak w zegarku. Dlatego pomyśl, jak mi było dzisiaj głupio… No, ale mniejsza o to, już nie mówmy o tym – zreflektowała się. – Obiecałeś, że to się nie powtórzy, a ja trzymam cię za słowo.

– Nie powtórzy się, Iza – zapewnił ją Kacper.

– A teraz musimy iść spać – oznajmiła stanowczo, wyplątując się z jego ramion i odsuwając się od niego. – Już prawie trzecia nad ranem, jutro niedziela, ale przecież nie możemy spać do południa… Wracaj już do siebie, Kacper, ja muszę jeszcze szybko umyć się, przebrać i iść do łóżka, już ledwo trzymam się na nogach.

– Jasne – skinął głową, idąc posłusznie w stronę drzwi. – Należy ci się po takim dniu. Dobranoc, Iza, śpij dobrze i wyśpij się.

– Dobranoc – uśmiechnęła się, patrząc za nim z sympatią. – I dziękuję ci za to przytulanie – dodała cichutko, bardziej do siebie niż do niego, kiedy już zamykał za sobą drzwi. – To mi dzisiaj naprawdę dobrze zrobiło…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział X (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz