Anabella – Rozdział XI (cz. 13)

Apetyczny zapach zrazów z pieczonymi ziemniakami, które Iza odgrzała na obiad w piekarniku, wypełniał nie tylko kuchnię pana Stanisława, ale również całe mieszkanie, unosząc się nawet na klatce schodowej, co natychmiast zwabiło wracającego z pracy Kacpra.

– To specjalność naszej szefowej kuchni – wyjaśniła Iza, nakładając obu swym towarzyszom porcje na talerze. – Wczoraj zostało nam tego sporo z opłaconego zamówienia, bo część zapowiedzianych gości nie przyszła. Klient nie chciał, żeby pakować mu cokolwiek na wynos, więc kucharka kazała nam się tym podzielić i zabrać do domu, żeby się nie zmarnowało… Proszę, jedzcie.

– Super żarcie, Iza! – przyznał Kacper, schylając się natychmiast nad swoim talerzem, z którego danie zaczęło znikać w mgnieniu oka. – A powiem ci, że głodny jestem jak diabli… Urąbaliśmy się dzisiaj na tej budowie jak konie pociągowe, cały dzień nosiłem z kumplem cegły, a do żarcia tylko jakiś głupi pączek i kanapka. Ale za to kasę dzisiaj dostałem, oddam ci za to żarcie i stryjowi sypnę za lokum…

– Nic mi nie oddawaj – uśmiechnęła się Iza. – Mówię przecież, że mam to za darmo z odzysku, a co do innych dni, to rozliczaj się z panem Stasiem, on robił ostatnio zakupy, ja tylko gotowałam. Za gotowanie nic od ciebie nie chcę, to żaden problem, i tak przecież zawsze pichcę coś dla siebie.

– Okej – kiwnął głową Kacper, przełykając kolejne porcje obiadu. – To ja teraz przez tydzień funduję zakupy. Tylko stryj mnie nie kantuje na rachunkach! – zaśmiał się, ostrzegawczo grożąc panu Stanisławowi palcem. – Już ja przeliczyłem te ostatnie i dobrze widziałem, że stryj mnie zerżnął na stówkę co najmniej… No, ale dobra, nie kłócę się, bo to jest dla mnie i tak dobry deal. Ja daję kasę, stryj lata po zakupy, a Iza gotuje nam żarcie. I jesteśmy kwita.

Iza i gospodarz spojrzeli po sobie z uśmiechem i kiwnęli zgodnie głowami.

– Znakomite zrazy – przyznał pan Stanisław. – Tylko co pani tak malutko sobie nałożyła, pani Izo? – dodał, mierząc krytycznym wzrokiem jej talerz. – Nie jest pani głodna?

– Jakoś nie bardzo – odparła Iza, zasiadając do swojej porcji. – A poza tym wieczorem wychodzę na małe przyjęcie do koleżanki, tam też będzie jedzenie, więc zawsze wypada skosztować. Nie chcę się przejadać.

– Przejadać! – prychnął Kacper, spoglądając na nią z politowaniem znad talerza. – Chuda taka jesteś, że powinnaś jeść dwadzieścia cztery godziny na dobę i jeszcze byłoby mało!

– Kacper, przestań – zestrofował go pan Stanisław. – Jak ty się odnosisz do dziewczyny?

– A co ja powiedziałem nie tak? – zdziwił się Kacper, dojadając resztki swojego obiadu i wychylając się w stronę brytfanki stojącej na kuchence gazowej w poszukiwaniu dokładki. – Przecież świętą prawdę mówię! Co by jej szkodziło nabrać trochę ciałka? Taka ładna dziewczyna, to by zaraz… O, wielkie dzięki! – uśmiechnął się, gdyż Iza, odczytując jego intencje, sięgnęła po brytfankę i nałożyła mu na talerz kolejną porcję. – Głodny taki jestem, że konia z kopytami bym wtrząchnął… Co to ja mówiłem? – spojrzał z zastanowieniem na stryja. – A, o Izie! Że mogłaby tego ciałka nabrać… Taką ładną ma buzię, że jakby trochę się zaokrągliła tu, w policzkach… – wychylił się i przejechał palcem tuż przed nosem rozbawionej tą analizą dziewczyny – to faceci by się o nią normalnie zabijali! Ja wiem, co mówię, Iza, znam się na tym – zapewnił ją z powagą. – Wiem, że masz tę swoją inwersję… czy awersję… ale może w końcu jakiś by ci przypasował, co? – mrugnął do niej porozumiewawczo, na co pan Stanisław, pokręcił tylko z dezaprobatą głową. – No bo żeby taka kobitka sama po świecie chodziła, to aż żal człowieka ściska…

– Dzięki za rady, Kacperku – uśmiechnęła się Iza, spokojnie jedząc swój obiad. – Wiem, że dobrze mi życzysz, masz zresztą rację, że powinnam trochę przytyć… Kiedyś wyglądałam lepiej, ale odkąd zachorowała moja mama, schudłam strasznie i od tamtej pory już tak zostało. Chyba nerwy tak mnie zżerają, nic na to nie poradzę.

– No wiem, ja też ci już parę razy nerwów naszargałem – westchnął Kacper. – Ale sama widzisz, że już się pilnuję… Zresztą jakie ty masz teraz nerwy? Na studiach dobrze ci idzie, z roboty też jesteś zadowolona… no i co? Dalej taka chuda i chuda!

Iza prychnęła śmiechem.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Dalsze części:

Rozdział XI (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz