Anabella – Rozdział XI (cz. 14)

– E tam, bzdury, ślicznie pani wygląda – ocenił gospodarz, również kończąc swoje jedzenie. – Może i prawda, że odrobinę za szczuplutka, ale to teraz przecież w modzie… A ty się Kacper nie czepiaj, nie twoja sprawa, szczylu. To co, w następnym tygodniu jedzie pani do domu? – zmienił szybko temat, widząc, że Kacper z oburzoną miną otwiera już usta, żeby mu odpowiedzieć.

– Tak – skinęła głową Iza. – Pojadę w poniedziałek. Na uczelni już od tego czwartku będę mieć wolne, ale w weekend jeszcze pracuję… A wrócę w następną niedzielę wieczorem. Muszę skorzystać z tego, że szef na cały tydzień zamyka lokal, ma wejść ekipa remontowa i odnowić kuchnię, więc akurat mamy przymusowy urlop.

– Ale chociaż płatny? – zaniepokoił się czujnie Kacper, jednocześnie rzucając stryjowi ostrzegawcze spojrzenie.

– Płatny – zapewniła go Iza. – Ten remont to fanaberia takiego jednego klienta… milionera.

– O! – zainteresował się pan Stanisław.

Kacper również spojrzał na nią z zaciekawieniem.

– Aha – ciągnęła, wstając, by zebrać puste talerze. – Zażyczył sobie, żeby odnowić kuchnię, a w dalszej kolejności łazienki, bo w połowie maja ma być u nas jakiś koktajl z jego współpracownikami z wyższych sfer finansowych i chce, żeby wszystko było na tip-top. To w sumie zrozumiałe, tacy ludzie są przyzwyczajeni do wysokich standardów, więc trzeba się dostosować. A facet ma w ogóle jakąś niewytłumaczalną słabość do naszej knajpy – dodała wyjaśniająco. – Uparł się, że będzie robił te swoje imprezy właśnie u nas i trzyma się tego bezwzględnie. Fakt, lokalizacja jest super, samo centrum, ale z drugiej strony takie koktajle na wysokim szczeblu często robi się w lokalach poza miastem, gdzie jest więcej miejsca i parkingi… Dziewczyny mówiły, że nawet sam szef tego nie rozumie, tyle że nie wnika w jego sentymenty, bo w końcu interes to interes.

– Słusznie – mruknął pod nosem pana Stanisław.

– No i pan milioner dofinansowuje nam ten remont, więc nie ma problemu z płatnym urlopem poza limitem – dokończyła wesoło Iza, układając naczynia w zlewie i zalewając je ciepłą wodą. – A ja chętnie sobie z tego skorzystam, żeby odwiedzić siostrę i szwagra. Już im to obiecałam i bardzo się ucieszyli, bo potem to już chyba dopiero w kwietniu na święta do nich pojadę… Ale nie martw się, Kacper! – dodała, odwracając się od zlewu i puszczając oko do chłopaka. – Zostawię wam całą lodówkę i zamrażarkę pysznego jedzenia, wystarczy, że sobie odgrzejecie i z głodu nie umrzesz, biedaku!

Kacper uśmiechnął się, wstał od stołu, podszedł do niej i objąwszy ją ramieniem, ucałował ją spontanicznie we włosy.

– Dzięki, mała – powiedział ciepło. – Skąd wiedziałaś, że o tym pomyślałem? Właśnie zmartwiłem się, że przez cały tydzień trzeba będzie szukać żarcia na mieście. I widzi stryj, jak ona o mnie dba? – zwrócił się z dumą do gospodarza. – Jak prawdziwa siostra! A zresztą… siostra czy nie siostra, jakby nie była taka chuda i do tego jeszcze była blondyną, to normalnie… zakochałbym się w niej na śmierć!

Iza i pan Stanisław spojrzeli po sobie i jak na komendę wybuchli gromkim śmiechem, do którego po chwili dołączył również tubalny rechot Kacpra.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Dalsze części:

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz