Anabella – Rozdział XI (cz. 3)

– Leokadia – uśmiechnęła się Iza. – Bardzo ładne, staromodne imię… Nie znałam do tej pory nikogo, kto by je nosił, widziałam je tylko na… – urwała zmieszana tym, co miała zamiar powiedzieć.

– Na? – podchwyciła żywo Lodzia.

– Na nagrobkach – szepnęła Iza.

Obie popatrzyły po sobie i wybuchły zgodnym śmiechem.

– No dokładnie! – śmiała się Lodzia. – W naszym pokoleniu chyba nikt nie nosi tego imienia, za to starsi ludzie często się wzruszają, kiedy je słyszą. Ja je lubię, nawet w tym zdrobnieniu… choć to niejedyne dla mojego imienia – dodała z uśmiechem. – A ty? Jak masz na imię?

– Ojej, przepraszam! – zreflektowała się Iza, oficjalnym gestem wyciągając do niej rękę. – Ja jestem Iza. Od Izabella – dodała dla porządku.

– Ach, Iza! – powtórzyła Lodzia, przyglądając jej się oczami lśniącymi radością. – Powiem ci, że bardzo do ciebie pasuje… Od paru tygodni chodziło mi po głowie, żeby cię odszukać, i nawet próbowałam ustalić, jak masz na imię, ale nikt nie wiedział. Dziewczyny powiedziały mi tylko, że jesteś z pierwszego roku romanistyki. To zawsze jakaś informacja… Zachodziłam już tu do was parę razy, ale nigdy na ciebie nie trafiłam, a teraz kończy się semestr, więc postanowiłam, że muszę poszukać cię aktywniej. Mam do ciebie dwie ważne sprawy.

– Dwie sprawy? – powtórzyła zdziwiona Iza.

– Tak – skinęła głową, ściągając z ramienia swój plecak i wyjmując z niego niewielką torebkę na upominki. – Przede wszystkim muszę ci podziękować za tamtą pomoc. Gdyby nie ty, mogłam upaść w łazience i uderzyć się w głowę, w ogóle nie wiadomo, kto i kiedy by mnie tam znalazł… Proszę, to taki drobiazg dla ciebie – dodała, wręczając jej torebkę. – Dziękuję, Iza. Jestem ci naprawdę bardzo wdzięczna.

– No co ty, nie trzeba, to przecież nie było nic takiego – Iza aż cofnęła się o krok. – Każdy by tak zareagował, a że akurat ja tam byłam…

– Nie gadaj, tylko bierz – odparła stanowczo Lodzia, wciskając jej upominek do ręki. – To nic wielkiego, tylko dobra kawa i trochę czekoladek. Tak symbolicznie. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że cię znalazłam i że mogłam cię wreszcie poznać. Od tamtego dnia ciągle o tobie myślałam.

– Ja też się cieszę – odpowiedziała Iza, posłusznie biorąc od niej prezent. – Już dawno zresztą zwróciłam na ciebie uwagę. Bo nie wiem, czy pamiętasz, ale jesienią pożyczałaś mi długopis na wykładzie z filozofii…

– Ach… pamiętam! – szepnęła dziewczyna, patrząc na nią w olśnieniu swymi ślicznymi oczami. – Rzeczywiście! To byłaś ty…

Przez chwilę patrzyły na siebie z uśmiechem.

– A teraz jeszcze ta druga sprawa – Lodzia spojrzała na nią z zastanowieniem. – Czekaj… masz teraz zajęcia?

– Tak, zaczynam za pięć minut – pokiwała głową Iza.

– No to szybko, muszę się streszczać! – podjęła energicznie. – Chodzi o to, że chciałabym zaprosić cię do mnie do domu na małą imprezkę na koniec semestru. Mamy powody, żeby poświętować w gronie przyjaciół, będą dziewczyny i dwóch kolegów z mojego roku, parę przyjaciółek z liceum z chłopakami… I chciałabym bardzo, żebyś ty też była.

– Ojej, dziękuję – szepnęła zaskoczona Iza. – To miło z twojej strony… Ale nie wiem, czy będę pasowała do towarzystwa, przecież nikogo tam nie znam…

– To poznasz – odparła z uśmiechem Lodzia. – Proszę, Iza, nie odmawiaj, bardzo mi zależy na twojej obecności. To naprawdę sami fajni ludzie, pośmiejemy się, upiekę specjalnie dla was ciasto, a mój mąż odgraża się nawet, że osobiście zrobi sałatkę! – zaśmiała się. – To niepowtarzalna okazja, żeby uczestniczyć w jego debiucie kulinarnym, a zapewniam cię, że warto… więc tym bardziej nie możesz odmówić!

– No dobrze! – roześmiała się Iza, przypominając sobie owego eleganckiego, ciemnookiego mężczyznę, który z przestrachem i troską tulił do piersi bledziutką jak ściana dziewczynę. – Na taki argument nie ma mocnych… Bardzo chętnie przyjdę w takim razie, dziękuję ci. Kiedy by to było?

– Proponuję następny wtorek po południu. Pasuje ci?

– Akurat idealnie – skinęła głową. – W poniedziałki i środy mam zajęte popołudnia, bo pracuję, ale wtorkowe wieczory mam wolne.

(c.d.n)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział XI (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz