Anabella – Rozdział XI (cz. 6)

Iza pośpiesznym krokiem skierowała się w stronę baru, gdzie przekazała zamówienie Wiktorii obsługującej między innymi ekspres do kawy, a następnie udała się do kuchni z prośbą o porcję ciasta.

Macchiato dla Krawczyka? – zagadnęła ją Ola przy wyjściu z zaplecza.

– Dla Krawczyka?! – zdumiała się Iza, zerkając w kierunku siedzącego z szefem gościa. – Kurczę, nie wiedziałam, że to on…

– On, on. We własnej osobie – uśmiechnęła się Ola. – Przystojny, co?

– Owszem – wzruszyła lekko ramionami. – Nawet bardzo.

– To nasz stały klient – wyjaśniła Ola, obserwując go ukradkiem zza baru. – Zagląda tu od paru lat, bardzo lubi nasz lokal. A gdybyś widziała te kobiety, z którymi tu czasami przychodzi! Bajka! Sam lakier do paznokci mają chyba w cenie naszej pensji…

– Kobiety? – powtórzyła Iza, również przyglądając się z daleka pochylonemu nad dokumentami Krawczykowi. – W liczbie mnogiej?

– A tak, z różnymi już tu bywał – pokiwała głową Ola. – Raczej nic stałego, z tego, co zdążyłam zaobserwować. Podobno miał kiedyś żonę, ale rozwiódł się już z dziesięć lat temu i więcej się nie ożenił, chociaż kandydatek na pewno mu nie brakuje…

– Iza, twoje macchiato – przerwała jej barmanka Wiktoria, stawiając kawę w eleganckiej filiżance na przygotowanej tacy. – To dla niego? – dodała, dyskretnym ruchem głowy wskazując na Krawczyka.

– Aha – uśmiechnęła się Iza. – Widzę, że to jego stałe zamówienie?

– Tak, macchiato, a do tego porcja tiramisu – pokiwała głową Wiktoria. – Czyli jego słynne „ciasteczko”. Natomiast z alkoholi pije tylko dżin z tonikiem, zapamiętaj to sobie w razie czego… Espresso już się zlewa, zaraz ci dołożę.

– Dzięki! – rzuciła Iza. – Lecę w takim razie do kuchni po ciasteczko… I patrzcie, nie miałam pojęcia, że taki VIP trafił mi się dzisiaj do obsługi! – dodała żartem, na co obie koleżanki roześmiały się cicho i wróciły do swoich zadań.

Przyniósłszy z kuchni talerzyk z tiramisu, Iza ustawiła go dla tacy obok obu czekających już w gotowości kaw i ostrożnie ruszyła w stronę stolika, przy którym rozmawiali Krawczyk z szefem. Nim jednak uszła kilka kroków przez coraz bardziej napełniającą się gośćmi salę, ktoś za jej plecami wykrzyknął jej imię. Odwróciła się i dostrzegła Martę w towarzystwie wysokiego szatyna, którego, miała wrażenie, gdzieś już musiała widzieć, bo jego wesoło uśmiechnięta, sympatyczna twarz wydała jej się dziwnie znajoma.

– Iza! – zawołała Marta, podchodząc do niej szybkim krokiem. – Widzisz, jaki fuks? Wpadliśmy tylko przelotem, chciałam sprawdzić, czy dzisiaj tu będziesz, i proszę bardzo! Od razu na ciebie trafiliśmy! Poznajcie się… Radziu, to jest właśnie moja koleżanka ze studiów Iza, o której ci mówiłam. A to jest Radek.

Choć Iza od dawna chciała poznać tajemniczego adoratora Marty, a wrażenie, że skądś go zna, jeszcze bardziej spotęgowało jej ciekawość, trudno było wyobrazić sobie gorszy moment na zawieranie jakichkolwiek znajomości.

– Miło mi – uśmiechnęła się z zakłopotaniem. – Iza.

Odstawiła na chwilę tacę na pierwszy z brzegu stolik, żeby podać rękę chłopakowi. Ten również zdawał się przyglądać jej z zastanowieniem.

– Radek – przedstawił się, ściskając jej dłoń.

– Słuchaj, Martuś – dodała ciszej Iza, zerkając z zaniepokojeniem w stronę stolika Krawczyka. – Usiądźcie gdzieś sobie, zaraz do was podejdę, tylko najpierw muszę szybko obsłużyć ważnego klienta…

– No co ty, Izka! – zawołała Marta. – Nie będziemy zawracać ci głowy, pracujesz, a my i tak musimy już iść dalej, wpadliśmy dosłownie na chwilę… Chciałam tylko was zapoznać.

Uśmiechnęła się do Radka, który odwzajemnił jej uśmiech i objął ją ramieniem.

– No to sprawa załatwiona! – skonkludował wesoło. – A teraz już naprawdę się zmywamy, bo spóźnimy się na ten koncert… Spotkamy się kiedyś na spokojnie, to sobie pogadamy w szerszym gronie – dodał, zwracając się do Izy.

– Jasne! – podchwyciła skwapliwie, znów biorąc do rąk swoją tacę. – Dzięki, fajnie, że wpadliście, miło było cię poznać, Radek!

– I wzajemnie – skinął głową, znów przyglądając jej się spod oka, jakby nad czymś się zastanawiał. – To na razie, do jakiegoś rychłego zobaczenia!

Ujął Martę za rękę i oboje odeszli w stronę wyjścia.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział XI (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz