Anabella – Rozdział XI (cz. 9)

„Pod żadnym pozorem nie ryczeć, nie robić z siebie idiotki” – powtarzała w myślach Iza, idąc za szefem korytarzem, który wydawał jej się ciągnąć w nieskończoność, choć do przemierzenia mieli tylko kilkanaście metrów. – „Wysłucham go i podporządkuję się, co więcej mogę zrobić?… Jeśli mnie zwolni, to trudno, w końcu nic w tym dziwnego, zasłużyłam sobie na to z nawiązką…”

Szef otworzył swój gabinet i spokojnym gestem zaprosił ją do środka, po czym również wszedł i zamknął za sobą drzwi. Następnie podszedł do biurka, wskazał jej krzesło, na którym usiadła bezszelestnie, sam zaś zajął miejsce na swoim fotelu po przeciwnej stronie blatu. Na kilkanaście sekund w gabinecie zapanowała idealna cisza, w której na wpół sparaliżowana z nerwów dziewczyna wyraźnie słyszała mocne bicie własnego serca.

„No zlituj się, człowieku, i powiedz coś wreszcie” – pomyślała błagalnie pod adresem szefa, wbijając wzrok w podłogę w męczącym oczekiwaniu na początek rozmowy. – „Ryknij na mnie, zaklnij, walnij pięścią w stół… tylko nie milcz tak…”

W gabinecie jednak nadal można było usłyszeć przelatującą muchę. Izie zdawało się, że czas zwolnił do minimum i płynął teraz w męczącym, ślimaczym tempie.

I nagle w tej przerażająco głuchej ciszy rozległ się… śmiech szefa. Perlisty, serdeczny śmiech, który już niejeden raz słyszała, kiedy na sali rozmawiał w przyjacielskim trybie ze znajomymi klientami Anabelli. Podniosła powoli głowę i popatrzyła na niego z niedowierzaniem, zdumiona tą niespodziewaną zmianą nastroju, a on śmiał się do rozpuku, zanosząc się i pokładając na biurku, wczepiając palce w swoją rozczochraną czuprynę, a po chwili również wierzchem dłoni ocierając łzy, które popłynęły mu z oczu przy tym niekontrolowanym napadzie wesołości.

– O, ja nie mogę, młoda, ale dałaś czadu! – wykrztusił w końcu z trudem, spoglądając na nią wesoło. – No już, nie stresuj się, spokojnie, głowa do góry! Musiałem trzymać przed nimi fason, ale Bóg mi świadkiem, że ledwo wytrzymałem… Ja pierniczę, ale to był numer! Do końca życia nie zapomnę miny tego frajera! Nie, no popłakałem się…

Iza patrzyła wciąż na niego szeroko otwartymi oczami.

– To szef… nie jest na mnie zły? – wyszeptała.

– Zły? – prychnął szef, opierając się obydwoma łokciami na biurku i przyglądając jej się z rozbawieniem. – Niby za co? Za to, że oblałaś tego lalusiowatego osła mieszanką espresso i macchiato, a do tego ozdobiłaś mu ten wymuskany garniturek porcją tiramisu? – roześmiał się znowu, kręcąc głową. – To przecież jego ulubione cias-tecz-ko – wyskandował, naśladując do złudzenia ton Krawczyka. – Myślałem, że skonam, kiedy mu to ciasteczko spływało po klapie, a frajer stał jak cielę i nie wierzył, że to się dzieje w realu! No… uśmiechnij się, elfiku – dodał ciepło, nieco poważniejąc. – Nie bój się, nie jestem zły, przeciwnie, jestem ci nawet w pewnym sensie wdzięczny. Zrobiłaś przypadkowo coś, na co sam już wiele razy miałem ogromną ochotę. Tyle że mi nie wypadało…

Iza uśmiechnęła się z trudem, czując, jak wobec tej spontanicznej, a tak niespodziewanej dla niej reakcji szefa nadmiar adrenaliny powoli ją opuszcza i ustępuje miejsca ogromnej uldze, od której aż zakręciło jej się w głowie.

– Krawczyk to pustak i kompletny osioł – ciągnął lekceważącym tonem szef, rozsiadając się wygodniej w fotelu. – Tyle że ma konkretną kasę i obecnie jest naszym najważniejszym klientem, więc musimy obchodzić się z nim jak z rozkapryszoną primadonną. Ale to tak między nami – zaznaczył, podnosząc w górę palec, na co Iza pokiwała skwapliwie głową. – Zresztą już nie z takimi frajerami miałem do czynienia, więc poradzimy sobie i z tym… No, rozluźnij się już, dziewczyno – dodał, widząc jej wciąż niepewną minę. – Naprawdę myślałaś, że zrobię ci o to karczemną awanturę?

Iza pokiwała głową twierdząco.

– Myślałam wręcz, że szef od razu mnie zwolni – powiedziała cicho.

– Zwolni! – parsknął kpiąco. – Za espressomacchiato na garniturku Krawczyka! Powinnaś za to raczej dostać premię!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział XI (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz