Anabella – Rozdział XII (cz. 1)

Ponieważ pustawy o tej porze autobus, który wiózł ją na prywatkę u Lodzi, mijał dzielnice, których Iza jeszcze nie znała, wyglądała przez okno z jednej strony z ciekawością, z drugiej z wytężoną uwagą i naturalnym niepokojem, czy aby na pewno nie przeoczy właściwego przystanku.

„Jakoś przecież trafię” – pocieszała się w myślach. – „To ma być niski, beżowy blok, który widać już z przystanku, a tu na razie nic takiego nie ma…”

– Cześć! – rzucił nagle ktoś, opadając na siedzenie obok niej.

Spojrzała zaskoczona, zupełnie nie rozpoznając swojego rozmówcy. Był to średniego wzrostu chłopak, mniej więcej w jej wieku, o całkiem sympatycznym, ale przeciętnym i niczym niewyróżniającym się wyglądzie.

– Nie kojarzysz mnie, co? – zaśmiał się, wyciągając do niej rękę. – Jestem Daniel, z roku Lodzi Lewickiej, jedziemy chyba razem do niej na imprezę, dobrze mówię?

Iza natychmiast przypomniała sobie dwóch studentów, którzy tamtego dramatycznego dnia pomagali przenieść zemdloną koleżankę na ławkę. Bardziej w oczy rzucał się wtedy ów Bartek, którego zapamiętała nawet z imienia, ale teraz kojarzyła już i jego kolegę, którym był właśnie Daniel.

– Ach – uśmiechnęła się, ściskając mu dłoń. – Tak, przypominam już sobie… Iza.

– Rozpoznałem cię od razu, jak tu wsiadłem, chociaż masz czapkę na głowie – podjął chłopak, luźnym gestem kładąc sobie plecak na kolanach. – Fajnie, że Lodzia cię zaprosiła i w ogóle namierzyła, kim jesteś. Strasznie się uparła, żeby odnaleźć cię po tamtym numerze… Mówiła ci, jak to się skończyło? – mrugnął do niej. – W sensie, jaka była przyczyna tego zemdlenia?

– Mówiła – skinęła głową Iza, wymieniając z nim uśmiech. – A wszyscy tak się martwili…

– No! – zaśmiał się Daniel. – A najlepsze, że wtedy nikt na to nie wpadł, nawet jej mąż, chociaż można się było przecież domyślić… Dopiero w szpitalu ją zdiagnozowali. Ciekawy numer zaraz na początku studiów, co?

– Ciekawy – przyznała Iza. – Trudno jej będzie to wszystko połączyć, skoro dopiero zalicza pierwszy semestr. No, ale skoro tak zadecydowali…

– Myślisz? – spojrzał na nią z uśmiechem. – Ja bym raczej obstawiał wpadkę, planowo to by poczekała chociaż do drugiego roku… Chociaż z drugiej strony w małżeństwie trudno mówić o wpadkach, a ten jej facet wydaje się odpowiedzialny i w ogóle taki… ustawiony. Nina mówiła, że to adwokat, nawet całkiem znany. Jest dużo starszy od Lodzi. Znasz ich bliżej?

– Nie – pokręciła głową Iza. – Tylko trochę Lodzię, a jego wcale. Ale wystarczy mi, że widziałam ich razem… wtedy… i już mam o nich wyrobione jednoznaczne zdanie – uśmiechnęła się. – Bardzo pozytywne.

– Lodzia jest super dziewczyna – przyznał Daniel. – Miła i taka… bezpretensjonalna. A z wyglądu też robi wrażenie, zwłaszcza tym warkoczem.

– O tak – szepnęła Iza. – Ma przepiękne włosy…

– Jak pierwszego dnia przyszła na zajęcia, od razu zwróciła na siebie uwagę. Nawet nie chodziło tylko o warkocz, ona ma w sobie coś takiego, że… jak by to powiedzieć… aż świeci od środka. Pamiętam, jak Bartkowi kopara opadła! – zaśmiał się. – To mój stary kumpel, razem chodziliśmy do liceum, a jeszcze nigdy nie widziałem go tak zażytego… a potem tak rozczarowanego, jak parę dni potem okazało się, że ona jest już mężatką i właśnie wróciła z podróży poślubnej. W sumie wszystkich nas tym rozwaliła – pokiwał głową wesoło. – A teraz znowu… Dziewczyny mówią, że pewnie przez to będzie musiała przerwać studia po pierwszym roku.

– No i co z tego? – wzruszyła lekko ramionami Iza. – Rodzina jest ważniejsza, a studia też sobie przecież powoli skończy. Rok czy dwa przerwy to żaden dramat, mówię to z własnego doświadczenia.

Daniel spojrzał na nią z niedowierzaniem.

– To znaczy? Też masz dziecko?

– Nie! – roześmiała się. – No co ty! Chodzi mi o przerwę w studiach! Bo ja też ją miałam… a raczej zaczęłam je z opóźnieniem. Po maturze musiałam dwa lata zostać w domu… z przyczyn losowych – westchnęła, nieco poważniejąc. – Ale nic się nie stało, teraz studiuję normalnie, a jedyny problem jest taki, że jestem o te dwa lata starsza od ludzi z mojego roku.

– Ach, jesteś starsza? – chłopak spojrzał na nią uważnie. – Tego bym nie powiedział, w ogóle po tobie nie widać… Czyli rocznikowo masz dwadzieścia dwa?

– Dokładnie tak – uśmiechnęła się. – Chociaż skończę je dopiero w sierpniu.

– W sierpniu? – podchwycił. – To tak jak ja… Którego masz urodziny?

– Dwudziestego.

– A ja szóstego. I powiem ci, że nie lubię tych urodzin w sierpniu – dodał z przekąsem. – W wakacje nigdy nie można zrobić porządnej imprezy, wszyscy zawsze gdzieś powyjeżdżają… Do tej pory jeszcze chyba nie miałem żadnych naprawdę fajnych urodzin. Jesteś z Lublina?

Iza milczała. Przed jej oczami przesunęły się zamglone obrazy jej pamiętnych osiemnastych urodzin. Mocne sierpniowe słońce, potem chłodnawy wieczór… i on. Jakaż była wtedy bezgranicznie, idealnie szczęśliwa!…

– Nie – ocknęła się po kilku długich sekundach ciszy. – Mieszkam na wsi, pod Radzyniem Podlaskim. Tu jestem tylko na studiach.

– Pod Radzyniem Podlaskim – powtórzył chłopak tonem wskazującym na to, że kompletnie nie kojarzy, gdzie też to może być. – To daleko?

– Mniej więcej sto kilometrów na północ. Z jednej strony blisko, z drugiej dość daleko… Zależy jak na to spojrzeć – uśmiechnęła się.

– No, sto kilosów to w sumie nic takiego – uznał Daniel, po czym zerknąwszy w okno, zerwał się nagle z siedzenia. – Dobra, to już będzie tutaj… chodź, Iza, wysiadamy!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Dalsze części:

Rozdział XII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz